Zasłynął jako odtwórca roli Tolka Banana. Odszedł w tajemniczych okolicznościach

AM
3 min. czytania
01.05.2024 20:22
Zareaguj Reakcja
Kulisy jego śmierci do dziś pozostają zagadką. Wielu krytyków nazywało Jacka Zejdlera nadzieją polskiej kinematografii. Obiecującą karierę z dnia na dzień przerwały tragiczne wydarzenia. 2 stycznia 1980 roku w służbowym mieszkaniu odnaleziono martwe ciało polskiego aktora.
|
fot. Jacek Zejdler vod.tvp.pl/'Stawiam na Tolka Banana'

Jacek Zejdler przyszedł na świat 19 stycznia 1955 roku. Urodził się jako syn adwokata Andrzeja Zejdlera oraz Barbary Zejdler z domu Tomczak, która po udziale w powstaniu warszawskim związała swoją ścieżkę zawodową z medycyną. Jako lekarz pediatra została zatrudniona w Instytucje Ginekologii i Położnictwa Akademii Medycznej w Łodzi.

Rodzice zapewnili synowi gruntowne wykształcenie. Nastoletni chłopiec regularnie uczęszczał na lekcje języka angielskiego, na które w ówczesnym czasie mogli pozwolić sobie nieliczni.

Zobacz także: To legenda polskich mediów! Tak na ekranach czarował nas Zygmunt Chajzer

Jacek Zejdler rozkochał w sobie młodych widzów

Wbrew początkowym oczekiwaniom Jacek Zejdler nie podążył śladami rodziców. Wybrał bowiem drogę artystyczną. Z pozytywnym skutkiem wziął udział w przesłuchaniach do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w swoim rodzinnym mieście. W 1977 roku ukończył studia na wydziale aktorskim, a przez kolejne dwa lata brylował na scenie Teatru im. Jaracza w Łodzi.

Co prawda, Jacek Zejdler wielkim debiutem na ekranie mógł pochwalić się jeszcze w latach nastoletnich. Pierwszy raz spróbował swoich sił na planie filmowym za sprawą ekranizacji powieści Edmunda Niziurskiego pod tytułem "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa". W kolejnych latach wcielił się w tytułową rolę w popularnym serialu "Stawiam na Tolka Banana" w reżyserii Stanisława Jędryki. Szczególnie produkcje przeznaczone dla młodzieży zapewniły początkującemu aktorowi ogólnopolską rozpoznawalność. ­­

Zobacz także: Tak wygląda renowacja mebli od kuchni! „U mnie musi być idealnie”

Jeszcze na studiach Jacek Zejdler związał się ze środowiskiem opozycji antykomunistycznej i angażował się w działalność Komitetu Obrony Robotników. Aktywność polityczna pośrednio zadecydowała o dalszych losach zawodowych dwudziestolatka. Sielankę przerwało jednak zainteresowanie władz komunistycznych. Z czasem dyrektor instytucji uległ wpływom rządzących, a artysta został zwolniony z łódzkiego teatru.

Jacek Zejdler nie rezygnując z działalności antykomunistycznej, przeprowadził się do Opola. W 1979 roku związał się z Teatrem im. Kochanowskiego. Zdaniem relacji uzyskanych przez serwis plejada.pl wydarzenia te odcisnęły piętno na psychice aktora. Rozłąka z ukochaną żoną, bliskimi i wyprowadzka z rodzinnego miasta spowodowała, że aktor wpadł w depresję.

Zobacz także: Czapniczka, zegarmistrz, parasolnik. Te zawody są coraz rzadziej spotykane!

Obiecujący aktor zmarł w tragicznych okolicznościach

31 stycznia 1979 roku Jacek Zejdler bawił się na imprezie sylwestrowej w mieszkaniu Bohdana Cybulskiego, dyrektora opolskiego teatru. Jak wspominała po latach Wanda Wieszczycka cytowana przez plejada.pl, między gospodarzem a aktorem doszło do burzliwej kłótni. W rezultacie Jacek wzburzony i pod wpływem alkoholu wybiegł z mieszkania.

A drugiego stycznia zapukała do mnie sprzątaczka. "Ten pani młody przyjaciel aktor nie otwiera drzwi, a tam czuć gaz". Telefon na milicję i do pogotowia gazowego. Leżał w śpiworze przy otwartym piekarniku. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Ale pamiętał o tym, żeby wykręcić korki, żeby dzwoniąc do drzwi, nie spowodować wybuchu - czytamy za pośrednictwem wspomnianego portalu.

Okoliczności śmierci Jacka Zejdlera wciąż pozostają niewyjaśnione. Pojawiły się rozliczne teorie spiskowe - niektórzy twierdzą, że aktor zginął w wypadku samochodowym. Natomiast jeszcze inna wersja mówiła o nieszczęśliwym skoku do wody.

Zobacz także: Idealny dodatek do grilla. Przepis na szybką sałatkę

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!