Jolantę Borusiewicz uśmiercili w Opolu. "Jestem im wdzięczna" [TYLKO U NAS]

3 min. czytania
12.08.2023 05:30
Zareaguj Reakcja
Jolanta Borusiewicz gościła na antenie Radia Pogoda. W audycji "Wieczór Autorski" w rozmowie z Anną Stachowską opowiedziała o życiu w Szwecji, marzeniach, a także skandalu w Opolu podczas 60. KFPP. Zapraszamy do posłuchania podcastu na radiopogoda.pl.
|
fot. Jolanta Borusiewicz, Archiwum prywatne

Jolanta Borusiewicz była jedną z najpopularniejszych gwiazd polskiej piosenki lat 70-tych. Swoim głosem zabłysnęła podczas Festiwalu w Opolu w 1968 roku. Zaśpiewała wtedy "Komu w drogę, temu czas" i podbiła serca publiki. Wygrała wtedy koncert "Debiuty", a rok później została laureatką nagrody ZAKR za wykonanie piosenki „Hej, dzień się budzi”. Do Opola powróciła w 1971. Wykonała wtedy „Zaproszenie do snu”.

Zobacz także: „Uśmiercili” Jolantę Borusiewicz w Opolu. Artystka jest wstrząśnięta

Równocześnie z rozwojem kariery w Polsce Jolanta Borusiewicz wciąż występowała także z sukcesami za granicą. W latach 80. na stałe wyjechała do Szwecji, gdzie mieszka do dzisiaj. O swojej codzienności opowiedziała w audycji Radia Pogoda "Wieczór Autorski". Artystka wróciła też do głośnego skandalu, w którym niefortunnie i omyłkowo została uśmiercona podczas tegorocznego, 60-tego KFPP w Opolu. Wspomniała też swój pierwszy występ w Opolu.

Ja jak jaskółka latam, wszędzie tu i tam, a z drugiej strony jestem bardzo konkretna. (...) Wiedziałam, że muszę trafić w dźwięk (...) i dać publice tego, czego oczekuje. (...) To był duży obowiązek. (...) Piosenka była duża. (...) Wydaje mi się, że to po prostu było dla mnie najważniejsze, że to co napisał Tomasz Śpiewak, (...) wejdzie w tłum i będzie się podobało - stwierdziła Jolanta Borusiewicz, opisując nam swój pierwszy występ w Opolu.

Całej rozmowy z Jolantą Borusiewicz mogą Państwo posłuchać poniżej lub znaleźć ją w zakładce Podcasty na stronie Radia Pogoda.

Jolanta Borusiewicz nie wraca już do Polski

Artystka od lat mieszka w Szwecji. Okazuje się, że już dawno nie była w Polsce. Czułaby się "turystką" we własnym, rodzinnym mieście. W rozmowie z Anną Stachowską wyznała, dlaczego nie odwiedza rodzinnego kraju.

Bardzo rzadko wracam do Polski. Ostatnio nawet nie pamiętam, kiedy to byłam. Kilka dobrych lat temu, dlatego, że moi rodzice już nie żyją. Nie mam do kogo wracać, a być turystką we własnym domu, że tak powiem.... W Krynicy, która się szalenie zmieniła i przechodzić koło domu i tych wszystkich parków, które ja wtedy nazywałam "moje", bo wiedziałam o każdej rzeczy i jak siadałam przed Nowymi Łazienkami, to zaczepiając tych wszystkich kuracjuszy, opowiadałam im to, co wiedziałam, co mi mój tato opowiedział, dlatego, że on był konserwatorem wszystkich hydraulicznych urządzeń w Krynicy - zdradziła nam Jolanta Borusiewicz.

Zobacz także: Michał Bajor szczerze o swoim majątku. „Nie gromadzę pieniędzy”

Ostatnio, artystka zawiesiła też swoją karierę. Z powodów pandemii koronawirusa skupiła się głównie na robieniu zdjęć, które są jej ogromną pasją, o czym również opowiedziała w podcaście Radia Pogoda. Gwiazda wróciła też do głośnej sprawy i skandalu związanego z 60. Festiwalem w Opolu. Jolanta Borusiewicz została tam bowiem uśmiercona.

Jolanta Borusiewicz uśmiercona w Opolu

Podczas drugiego dnia tegorocznego Festiwalu w Opolu odbył się koncert “Czas ołowiu”, który upamiętniał zmarłe gwiazdy związane z historią polskiej estrady. Występujący wykonali utwory takich nieżyjących już artystów jak m.in. Andrzej Zaucha, Kora, Anna Jantar, Zbigniew Wodecki, czy Czesław Niemen. Organizatorzy „uśmiercili” też żyjącą piosenkarkę i opisywaną bohaterkę "Wieczoru Autorskiego". Co o tym sądzi?

Tak, jestem już od wielu lat w Szwecji. (...) Ten przypadek w gruncie rzeczy wskrzesił mnie i uważam, że jest doskonały, dlatego że gdyby nie to, to na pewno i pani by się do mnie nie zgłosiła - zwróciła się artystka do dziennikarki Radia Pogoda.

Zobacz także: Anna Rusowicz w audycji „Gość Radia Pogoda”. Opowiedziała o pracach nad płytą

Dodała też, że nie miała kontaktu z krajem będąc poza granicami Polski. - Oni mnie wskrzesili, więc jestem im wdzięczna. (...) Przeproszono mnie z kwiatami, pytano jakie kwiaty lubię. Powiedziałam, że białe lilie i te białe lilie stały długo, długo w moim salonie i przypominały mi moje zmartwychwstanie - zażartowała Jolanta Borusiewicz.

Zobacz także: Nowe informacje o śmierci Kaliny Jędrusik. Przyszywana córka ujawniła jej ostatnie słowa

Chcesz poznać więcej szczegółów dotyczących swoich ulubionych artystów?! Włącz Radio Pogoda o 22:00 i poznaj ich historie.