"Uśmiercili" Jolantę Borusiewicz w Opolu. Artystka jest wstrząśnięta

MS
2 min. czytania
12.06.2023 11:55
Zareaguj Reakcja

W miniony weekend odbył się 60. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu. W jego trakcie odbył się koncert “Czas ołowiu”, który był hołdem dla zmarłych artystów powiązanych z długą historią wydarzenia. Gwiazdy wykonały swoje interpretacje znanych utworów. Niestety miała miejsce też nieprzyjemna wpadka. Organizatorzy “uśmiercili” wciąż żyjącą Jolantę Borusiewicz.

Podczas drugiego dnia Festiwalu w Opolu odbył się koncert “Czas ołowiu”, który upamiętniał zmarłe gwiazdy związane z historią wydarzenia. Występujący wykonali utwory takich nieżyjących już artystów jak m.in. Andrzej Zaucha, Kora, Anna Jantar, Zbigniew Wodecki, czy Czesław Niemen. Organizatorzy "uśmiercili" też żyjącą piosenkarkę.

Zobacz także: Violetta Villas i jej najsłynniejsze duety

Poważna wpadka podczas koncertu

W trakcie sentymentalnego koncertu, na telebimach wyświetlano zdjęcia nieżyjących gwiazd. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że wśród nich znalazła się Jolanta Borusiewicz. Piosenkarka trzykrotnie występowała podczas Festiwalu w Opolu, ostatni raz w 1971 roku. Dwa razy została też nagrodzona, a obecnie mieszka w Szwecji.

Jolanta Borusiewicz wciąż więc żyje, a w tym roku będzie obchodziła 79 urodziny. Co więcej, jeszcze lekko dekadę temu otrzymała Złoty Krzyż Zasługi od ówczesnego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego. Jeszcze niedawno była gościnią w programie “Piosenka u Ciebie” w TVP. Tym bardziej dziwi tak wielkie niedopatrzenie organizatorów Festiwalu w Opolu.

Zobacz także: Nie żyje Silvio Berlusconi. Były premier Włoch miał 86 lat

Jolanta Borusiewicz oburzona sytuacją

Fani momentalnie wyłapali błąd popełniony przez organizatorów festiwalu i poinformowali o tym piosenkarkę. Ta nie ukrywała oburzenia.

Sytuacji opolskiego skandalu nie da się opisać. Dowiedziałam się o moim "uśmierceniu" od zbulwersowanych fanów. Nie mam słów na to zajście - powiedziała Borusiewicz dla serwisu Plejada.

Jolanta Borusiewicz przyznała też, że nikt z telewizji TVP się z nią nie skontaktował i nie sprawdził nawet, kogo umieszczono wśród zmarłych gwiazd. Artystka nie ukrywała, że cała sytuacja jest skandaliczna.

TVP nigdy nie kontaktowała się ze mną. A w Opolu, w którym wystąpiłam trzy razy i zostałam dwukrotnie nagrodzona, nie ma nawet po mnie śladu (wielu fanów o to się upominało i upomina). Sumując wszystko, odbieram to jako wielki skandal - skomentowała Borusewicz.

Zobacz także: Andrzej Rosiewicz dał czadu w Opolu. „Tańczyłem z playbacku”

Reżyser wydarzenia przyznaje się do błędu

Całe zamieszanie skomentował reżyser koncertu Michał Bandurski. Zdecydował się przeprosić artystkę i przyznał, że taka pomyłka nie powinna się zdarzyć.

Taka pomyłka nie powinna się zdarzyć i jest mi strasznie przykro z tego powodu. Jako reżyser chciałbym przeprosić panią Jolantę Borusiewicz i ukłonić jej się nisko. Mam duży szacunek do niej i jej dorobku artystycznego. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, dlaczego tak się stało, bo to prozaiczna rzecz. Mam wrażenie, że zrobiliśmy bardzo ładny koncert i ta pomyłka nie powinna mieć miejsca – skomentował Bandurski dla Plejady.

Wieczór Autorski w Radiu Pogoda codziennie o 22:00. Włącz radio i posłuchaj premierowych wywiadów z artystami, których znasz z ekranu!