advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Jerzy Hoffman bez ogródek o nowym "Znachorze". "Nie mieli pojęcia o dramaturgii"

WW
2 min. czytania
18.04.2024 20:50
Zareaguj Reakcja
Jerzy Hoffman zapisał się w historii polskiego kina m.in. swoją – uważaną za kultową – wersją "Znachora" z 1982 r. Słynny reżyser w niedawnym wywiadzie nie krył swojego stosunku do najnowszej, zeszłorocznej ekranizacji powieści Tadeusza Dołegi-Mostowicza. Co powiedział o hicie Netflixa?
|
fot. Jerzy Hoffman bezlitosny dla twórców nowej wersji 'Znachora'. kadr z filmu 'Znachor' (2023)/wikimedia/Mariusz Kubik/CC-BY-3.0

Jerzy Hoffman należy do najwybitniejszych polskich reżyserów i scenarzystów. Zasłynął choćby niezapomnianymi ekranizacjami klasyków literatury takich jak trylogia Henryka Sienkiewicza ("Ogniem i mieczem", "Potop", "Pan Wołodyjowski") czy "Znachor".

Pierwotna wersja przygód "Znachora" ukazała się na łamach wydanej w 1937 r. powieści o tym samym tytule autorstwa Tadeusza Dołegi-Mostowicza.

Jeszcze w tym samym roku pojawił się pierwszy film na podstawie tej książki, który wyreżyserował Michał Waszyński. Drugim śmiałkiem, który podjął się ekranizacji powieści, był właśnie Jerzy Hoffman. On też, wraz z Jackiem Fuksiewiczem odpowiadał wówczas za scenariusz.

To właśnie wersja Hoffmana z 1982 r. – w której wystąpili Jerzy Bińczycki, Anna Dymna i Tomasz Stockinger – okazała się ogromnym sukcesem komercyjnym i artystycznym. Weszła ona do kanonu polskiego kina.

Nie dziwne więc dziwnego, że kiedy po latach okazało się, iż szykuje się nowa ekranizacja "Znachora", mało kto wróżył jej znaczny sukces. Jak się jednak okazało, wyreżyserowany przez Michała Gazdę film z Leszkiem Lichotą w roli głównej, był dla producenta obrazu, czyli platformy Netflix, strzałem w dziesiątkę pod względem finansowym.

Dramat z 2023 r., oparty na scenariuszu Marcina Baczyńskiego i Mariusza Kuczewskiego, był bardzo chętnie oglądany. Dobrze oceniali go zarówno widzowie, jak i krytycy.

Zobacz także: Zborowski i Winiarska są razem od 55 lat. Oto przepis na szczęśliwe małżeństwo

Ekranizacja "Znachora" z 2023 r. nie znalazła jednak uznania w oczach Jerzego Hoffmana. Wyjawił ostatnio swoje szczere stanowisko w trakcie prowadzonego przez Grażynę Torbicką spotkania w kinie "Kultura".

92-letni reżyser przyznał, że autor współczesnej ekranizacji "Znachora" gościł u niego w domu na Mazurach. Tam Michał Gazda puścił mu swój film.

Pojawił się u mnie reżyser, ludzie z produkcji i puścili mi ich wersję. Po emisji wyraziłem swoją opinię i Michał Gazda wyskoczył z mojego domu w nie najlepszym nastroju. Co ja na to poradzę? – pytał retorycznie Hoffman.

Zobacz także: O ich wyjątkowej relacji mówi się od lat. „To mój dobry anioł”

W jego opinii autorzy scenariusza do najnowszej ekranizacji powieści Dołegi-Mostowicza "nie mieli najmniejszego pojęcia o dramaturgii". Zarzucił im też "przesadną poprawność polityczną".

Wszystko to, co jest najistotniejsze, dzieje się poza kadrem. Jeszcze mogę zrozumieć, że młynarza zastąpili młynarką. Zagrał narzeczony, który wygląda jakby kochający inaczej. Robi się podobnie w Hollywood, gdzie w każdym filmie musi być ciemnoskóry, Koreańczyk, inaczej kochający i kochająca, żeby film był poprawny. Są jednak pewne granice – rzucił.

Zobacz także: Temu związkowi nikt nie wróżył przyszłości. „Miłość okazała się silniejsza”

Na koniec Jerzy Hoffman wypalił:

Jeżeliby prawa autorskie jeszcze by obowiązywały, to spadkobiercy Dołegi-Mostowicza mogliby oddać sprawę do sądu. Każdy może napisać oryginalny scenariusz. Jednak udawać, że robi się ekranizację, całkowicie zmieniając książkę?

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!