"Cyganka prawdę Ci powie". Mija 47 lat od premiery kultowego filmu Barei
Stanisław Bareja na dobre zapisał się na kartach polskiej kinematografii, choć odszedł zbyt wcześnie, to pozostawił po sobie filmy, które dla następnych pokoleń stały się przewodnikiem po smutnych i zarazem ciężkich czasach Polski Ludowej.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
Bareja urodził się w Warszawie, jednak z rodziną przeniósł się do Jeleniej Góry. W liceum chętnie chodził na pokazy filmowe i spektakle teatralne. W swoim dzienniku skrzętnie zapisywał swoje spostrzeżenia po obejrzanych seansach. Zamiłowanie do kinematografii sprawiło, iż podjął studia na wydziale reżyserskim w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi i w raz z innymi reżyserami należał do tak zwanej grupy "Kolektyw".
Zobacz także: „Zmiennicy” – satyryczny obraz PRL-owskiej Warszawy. Kultowy serial Barei
Odrzucona praca dyplomowa
Bareja kończył łódzką filmówkę w 1958 roku. Wówczas jako pracę dyplomową przygotował satyrę na relację między urzędnikiem Ministerstwa Bezpieczeństwa i kierownictwem jednej ze spółdzielni spożywczych. Film został odrzucony ze względu na poruszoną tematykę, a nie umiejętności reżysera. W efekcie, praca dyplomowa nie została Barei zaliczona.
Zobacz także: Ten serial pokochali Polacy. 7 ciekawostek o kultowej czechosłowackiej produkcji
Rekordowa popularność "Bruneta..."
Artysta mocno angażował się w działalność opozycyjną, co widoczne jest w jego filmach. Tym razem scenariusz do filmu, Bareja napisał wspólnie ze Stanisławem Tymem. Sukces tego przedsięwzięcia był zatem gwarantowany! W założeniu obraz jest komedią kryminalną, jednak sam Bareja tak naprawdę kpi nie tylko z absurdów Polski Ludowej, ale także z kryminalnej konwencji. Film od dnia jego światowej premiery, czyli 18 października 1976 roku, cieszył się ogromnym zainteresowaniem wśród widzów także cenzury.
Zobacz także: „Nad Niemnem” – serial z mezaliansem w tle. Ekranizacja powieści w reżyserii Zygmunta Korczyńskiego
Zgubne proroctwo
Michał Roman (w którego brawurowo wciela się Krzysztof Kowalewski) jest młodym i inteligentnym obywatelem, który zatrudniony jest w jednym z wydawnictw wiedzie na pozór spokojne życie. Jego domową sielankę zakłóca jedynie żona (Bożena Dykiel) oraz dzieci. Roman jednak cieszy się na chwilę odpoczynku, gdyż małżonka właśnie wyjechała z rozwrzeszczanymi pociechami na weekend. Niestety, spokój nie trwa zbyt długo, ponieważ u Michała Romanowa pojawia się Cyganka, która wyjawia mu zgubną dla Romanowa w skutkach przepowiednię. Otóż, bohater ma rzekomo niebawem dopuścić się zbrodni pewnego bruneta.
Absurdy życia w Polsce Ludowej
Rodzina Barejów od lat była właścicielami zakładów mięsnych. Toteż odniesienia do tej gałęzi przemysłu często pojawiają się w filmach reżysera. Nie inaczej jest też w "Brunecie wieczorową porą". Linkę do zepsutej syrenki, można nabyć jedynie u... rzeźnika. W filmie nie brak także wyśmiewania się z innych wątków peerelowskiej rzeczywistości. Milicja nawołuje przechodniów przez megafon, a pozostawiona w muzeum butelka z wodą obnaża brak zdolności do samodzielnego myślenia.
Ciekawostki o filmie
Stanisław Tym pokłócił się z Bareją, dlatego to nie on wciela się w głównego bohatera a Kowalewski. Co więcej, zażądał on również usunięcia jego nazwiska z produkcji, dlatego w czołówce scenarzystą jest niejaki Andrzej Kill, który w rzeczywistości nie istnieje.
Akcja filmu dzieje się w Konstancinie-Jeziornej i Warszawie w grudniu. Co ciekawe, mimo zimowej pory, sceny odgrywane wieczorem kręcone były przy świetle dziennym, co w rzeczywistości byłoby niemożliwe, ponieważ o tej porze roku ciemność zapada już po godzinie 16.
Do nakręcenia filmu użyto taśmy filmowej, która mierzyła aż 2589 metrów!
Film był popularny nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach Europy. W Czechach był emitowany pod tytułem „Brunet přijde po setmění”, a w Wielkiej Brytanii „Brunet Will Call”.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!