W PRL te hity znał każdy Polak. Takie było jej ostatnie życzenie przed śmiercią
W ten piątek, 3 lipca 2026 roku, minęły 24 lata od śmierci jednej z wybitniejszych piosenkarek z okresu PRL, ikony estrady i wykonawczyni "W żółtych płomieniach liści" – Łucji Prus. Niewiele osób wie, jaką ostatnią wolę miała piosenkarka. 60-latka drobiazgowo zaplanowała swój pogrzeb. "Nie chciała żałoby, łez ani mazgajstwa" – wspominała swego czasu córka artystki.
- Łucja Prus wylansowała m.in. "Nic dwa razy się nie zdarza".
- Zmarła 3 lipca 2002 roku w Warszawie.
- Nie chciała tradycyjnego pogrzebu, ani łez podczas ceremonii.
Łucja Prus debiutowała w świecie muzyki na początku lat 60., w 1963 roku dokonała pierwszych nagrań radiowych, a w następnych latach współpracowała z gwiazdami polskiej estrady, Andrzejem Łapickim w programie "Adam i Ewa" czy też z Janem Wołkiem w "Dwoje ludzieńków". Prędko dołączyła do grona najpopularniejszych artystów muzycznych w naszym kraju.
Rozwiąż quiz o szlagierach sprzed lat. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Szlagiery sprzed lat. Przy 5. pytaniu wzruszenie murowane!
W czasach PRL rozsławiła szereg uwielbianych przez Polaków szlagierów, takich jak "Nic dwa razy się nie zdarza", "Dookoła noc się stała" i "W żółtych płomieniach liści".
Łucja Prus i jej niezwykłe pożegnanie. Święto radości
Piosenkarka wielokrotnie gościła na najważniejszych scenach w Polsce. Reprezentowała polską piosenkę na festiwalach w Sopocie, zdobywała nagrody na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej i koncertowała za granicą, między innymi w ZSRR, Belgii bądź Wielkiej Brytanii.
Łucja Prus zmarła 24 lata temu – 3 lipca 2002 roku w Warszawie. Przez ostatnie lata życia 60-latka zmagała się z nowotworem piersi. Została pochowana na stołecznym cmentarzu Bródnowskim.
Żyła w zgodzie z prawdziwym "ja", swoimi wartościami i przekonaniami. Dlatego też chciała pożegnać się ze światem na własnych warunkach. Jak wspominała córka Łucji Prus, wokalistka nie chciała tradycyjnej żałoby. Cytowana przez Super Express zaznaczyła: "Nie chciała żałoby, łez ani mazgajstwa".
Niezwykły hołd dla Łucji Prus
Łucja Prus zaplanowała, aby podczas jej pogrzebu z głośników popłynęły dźwięki piosenki o zachwycie nad otaczającym nas światem – "What a Wonderful World" z repertuaru Louisa Armstronga.
Następnie, zgodnie z życzeniem piosenkarki, wszyscy udali się na pobliską łąkę, żeby zorganizować piknik. Ten niecodzienny pogrzeb był uroczystym hołdem dla artystki.
Ikona lat 60. i 70. pozostawiła po sobie niezapomniane wspomnienia i muzyczne dziedzictwo uwielbiane przez Polaków.
Źródła: RadioPogoda.pl, Se.pl, Bibliotekapiosenki.pl