40 lat później najbardziej nieugięty cytat Violetty Villas wciąż pozostaje jej świadectwem
Violetta Villas była absolutną ikoną polskiej estrady. Artystka kompletna, której osobowość, wygląd sceniczny i głos były spójne, pełne elegancji, klasy i wyjątkowej energii. Oprócz utworów, które prezentowała wokalistka, w kulturze zapisały się słowa potwierdzające jej postawę i podejście do pracy na scenie. Słowa z 1986 roku mówią jasno - gwiazda wiedziała, czego chce.
- Violetta Villas, królowa dramatyzmu i perfekcji, nie bała się mówić głośno o konieczności światowych standardów na polskiej scenie muzycznej.
- Wokalistka, występująca w Las Vegas, często spotykała się z oceną jako trudna we współpracy, ale dla niej jakość i szacunek dla publiczności były kluczowe.
- Villas, dzięki swojej międzynarodowej karierze, nie godziła się na półśrodki i wymagała najwyższej klasy sprzętu oraz organizacji koncertów.
Niewiele gwiazd polskiej estrady budziło tak skrajne emocje jak Violetta Villas. Jedni podziwiali jej niezwykły głos i międzynarodowy sukces, inni zarzucali jej ekscentryzm oraz trudny charakter. Sama artystka miała jednak własne wyjaśnienie takiego podejścia. W radiowej audycji z 1986 roku wypowiedziała słowa, które po czterech dekadach pozostają jednym z najlepszych podsumowań jej zawodowej filozofii.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tego słuchaliśmy w latach 70. Znawca zdobędzie 15/20!
To zdanie można odczytać jako manifest perfekcjonistki. Violetta Villas nie mówi tu o sławie, pieniądzach ani popularności. Mówi o jakości:
Nie lubię chały, chałtury. Po prostu wymagam. Jeśli mikrofon ma być dobry, to ma być dobry. Wszystko musi być na poziomie światowym, a jeśli ktoś mi to psuje, to jestem zła - powiedziała w audycji radiowej z 1986 roku pod tytułem "Muzyka nocą".
Ten cytat tłumaczy całą Violettę Villas
W jej rozumieniu artysta powinien otrzymać najlepsze możliwe warunki do pracy. Dobry mikrofon, odpowiednie nagłośnienie, profesjonalną organizację koncertu i pełen szacunek dla publiczności. Jeśli coś nie spełniało tych standardów, Villas nie zamierzała udawać, że wszystko jest w porządku.
Dla wielu osób takie zachowanie było postrzegane jako kapryśność. Sama wokalistka widziała to jednak inaczej. Uważała, że odbiorcy zasługują na występ przygotowany na najwyższym poziomie. W latach PRL-u oraz później Villas wielokrotnie spotykała się z opinią osoby trudnej we współpracy. Tymczasem cytat sugeruje, że nie chodziło wyłącznie o temperament. Artystka była przekonana, że talent zobowiązuje.
Kiedy mówiła, że wszystko powinno być "na poziomie światowym", nie była to jedynie figura retoryczna. Miała porównanie. Należała do nielicznego grona polskich gwiazd, które występowały za granicą i mogły zobaczyć, jak funkcjonuje profesjonalny przemysł rozrywkowy. Dlatego nie chciała godzić się na półśrodki.
Kim była Violetta Villas?
Violetta Villas, właściwie Czesława Cieślak, pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskiej muzyki. Wyróżniała się niezwykłą skalą głosu, sceniczną charyzmą oraz charakterystycznym wizerunkiem, którego nie dało się pomylić z żadnym innym.
Publiczność pokochała ją za przeboje takie jak "Do ciebie, mamo", "Nie ma miłości bez zazdrości", "List do matki" czy "Melodia zgubionych serc". Jej kariera wykraczała jednak daleko poza Polskę. W latach 60. występowała między innymi w Las Vegas, gdzie miała okazję dzielić sceny z największymi gwiazdami światowej estrady. To doświadczenie sprawiło, że patrzyła na swoją pracę w sposób bardzo ambitny. Nie chciała być jedynie lokalną gwiazdą. Marzyła o standardach, które obowiązywały na największych scenach świata.
Świadectwo charakteru w słowach sprzed lat. Nawet po 40 latach od wypowiedzenia tych słów cytat pozostaje czymś więcej niż anegdotą o słynnej piosenkarce. To krótkie, ale bardzo szczere wyznanie pokazujące, dlaczego Violetta Villas przez całe życie wzbudzała tak silne emocje. Była artystką nieustępliwą, przekonaną o własnej wartości i gotową walczyć o jakość nawet wtedy, gdy przysparzało jej to problemów.
Żeby śpiewać – musiałam zaistnieć w różnych kontaktach międzyludzkich, w rozmaitych środowiskach. Strwoniłam wiele czasu na bzdury i to dziś boli najbardziej - mówiła w wywiadzie "Złożyłam ofiarę z siebie"
Źródła: RadioPogoda.pl, Wikiquote