Nie oglądał serialu "Alternatywy 4". Jerzy Kryszak: "To jest taka męka"

3 min. czytania
25.09.2026 05:35
Obserwuj nas na Google

Gościem Tamary Pawlik-Lipskiej w audycji Aleja Sław Radia Pogoda BYŁ Jerzy Kryszak - aktor, satyryk i baczny obserwator rzeczywistości. od lat komentuje świat z właściwym sobie humorem, dystansem i przenikliwością. Posłuchaj podcastu.

Jerzy Kryszak, Tamara Pawlik-Lipska
fot. Radio Pogoda
  • Jerzy Kryszak w Radiu Pogoda.
  • Satyryk był gościem Tamary Pawlik-Lipskiej.
  • Posłuchaj podcastu Aleja Sław.
Aleja Sław Radia Pogoda
Improwizacja na scenie zawsze uchodziła mi na sucho - Jerzy Kryszak w Radiu Pogoda
play play
replay
forward
volume volume
0:00

W szczerej rozmowie artysta opowiada o swojej wielkiej miłości do teatru, ale także o swoistym "rozwodzie" z tą formą aktywności zawodowej. Wspomina ważne momenty swojej kariery i zdradza, jak dziś patrzy na scenę, która przez lata była jego drugim domem. Kontekstem do rozmowy jest obecność gościa Radia Pogoda o na scenie krakowskiego wydarzenia "Miss Kultury 60+", które odbędzie się w niedzielę 27 września.

Jerzy Kryszak o serialu "Aternatywy 4"

Aktor, który zapadł widzom w pamięć w jednym z najsłynniejszych seriali PRL, któe wyreżyserował Stanisław Bareja, zdradził w Radiu Pogoda, że niewiele z niego pamięta. Wyjawił też Tamarze Pawlik-Lipskiej, że nie oglądał go wielokrotnie, a może nawet wcale w stu procentach: "Powiem jak Iga Świątek zawsze zaczyna po meczu. Mówi tak: "Honestly, powiem uczciwie, że nie widziałem serialu w 100 procentach". Jak widziałem ten serial, wiem, pewnie by się zebrało po fragmentach jakieś 15-20 proc. wszystkiego. Nie oglądałem, ponieważ nie oglądam nigdy, raczej mi się nie zdarza, czasami, jeżeli coś musiałem obejrzeć z różnych względów" - zdradził.

Nie lubię oglądać siebie po raz drugi, W czymś, co już jest gotowe, skończone, oddane, bo wiem, że nie mam na to wpływu. I co ja się będę denerwował, że mogłem inaczej. Po co to? To jest taka męka oglądania czegoś, co wydaje mi się, że pozornie jest skończone, a przecież to jest cały czas rozwój. Przecież ja się od tamtego czasu zmieniłem. A nawet miesiąc później, nawet dwa lata później można byłoby coś inaczej, inaczej zrobić, inaczej powiedzieć, wymyśleć inne albo jakiś inny gag albo inaczej spojrzeć, może wyraziściej. I z tym się męczę i kładę się spać, w związku z tym nie oglądam, dlatego kładę się spać spokojniej.
Redakcja poleca

Kiedyś komikom było łatwiej? To zmieniło się po latach 80.

Nie zabrakło również refleksji nad współczesną satyrą. Jerzy Kryszak mówi o wyzwaniach, przed jakimi stoją dziś artyści kabaretowi i satyrycy, oraz o tym, dlaczego komentowanie rzeczywistości stało się znacznie trudniejsze niż kiedyś. Zastanawia się także, czy w dzisiejszych czasach jest jeszcze miejsce na inteligentny humor i celne obserwacje społeczne.

Łatwiej było, ale z prostego powodu. Kiedyś było łatwiej do tego 1988 roku gdzieś tak. I tak było wycięte przez cenzurę, to było łatwiej. Nie chodziło o wycięcie, chodziło o zwyczajne, zwykłe, fajne aluzyjki, puszczane boczkiem, nienazwane do końca. I tak leciały rysuneczki, a takie misterne, można było sobie wszystko zrobić, a publiczność sobie odczytywała to, co chciała. Najczęściej była jedna strona do wyśmiania. Wtedy wszyscy byliśmy razem i była tamta strona. Potem, po stanie wojennym się to wszystko wysypało, tak zwane wolne słowo, powstało 25 partii, to wtedy już się zaczęły śmiechy, było to wszystko rozczłonkowane i śmiech jeszcze dotyczył wszystkich, ale powoli, żeśmy się zaczęli grupować na lewą i prawą. Dzisiaj nie wiadomo, co to jest lewa, co to jest prawa w ogóle.
Redakcja poleca

"Internet ma dwie rzeki - wspaniała i śmierdząca"

W rozmowie pojawia się również temat polityki, która, jak przyznaje sam Jerzy Kryszak, wciąż budzi w nim ogromne emocje. Artysta nie kryje swoich opinii i dzieli się przemyśleniami na temat współczesnej Polski, życia publicznego oraz roli satyry w komentowaniu bieżących wydarzeń. Zdradził też, co myśli na temat internetu i napływu nieprawdziwych informacji w sieci:

Każde kłamstwo łykamy jak pelikan, po prostu łykamy jak tych ryb jest pełno i te pelikany są nażarte, ale łykamy kolejne, kolejne kłamstwa. Łatwo nam przychodzi łyknąć kłamstwo. Nieprawdopodobne. To jest wszystko od tego internetu. Sam się nabrałem na jakiegoś fejka cholernego. Ja czasami próbuję, tego nie sprawdzałem, bo mi się nie wydawało to możliwe, żeby ktoś tak ordynarnie, tak obrzydliwe wymyślił takiego fejka obrzydliwego. No i szukam teraz źródła. To jest fake czy nie? Bo czasami mi się nie chce wierzyć. [...] Internet ma oczywiście jakby dwie rzeki płynące równolegle. Jedna jest wspaniała, genialna, to jest naprawdę wynalazek tysiąclecia. To jest coś coś cudownego. A drugi tej śmierdzącej, płynącej takiej innej magmy. Wiem, że jest gorąca, ale to jest takie zimne gó*no za przeproszeniem, które płynie, potok.

Źródła: RadioPogoda.pl