Agnieszka Osiecka nie mówiła o tym do samego końca. Ostatnie dni były dramatyczne
7 marca 1997 roku zmarła Agnieszka Osiecka. Od śmierci wybitnej poetki minęło dwadzieścia siedem lat, mimo tego pamięć o artystce wciąż nie ustaje. Przeciwnie. Piosenki wykonywane przez równie znakomitych wokalistów rozbrzmiewają po dziś dzień. Ostatni rok przed śmiercią spędziła w otoczeniu najbliższych, żyjąc pełnią życia.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
Chociaż nazwisko poetki znają dziś niemal wszyscy, Agnieszka Osiecka stroniła od tłoku. Spokój odnajdywała w samotności. Być może to dlatego poezja stała się jej życiowym napędem. Sztuka zdeterminowała życie pisarki. Każdy dzień rozpoczynała o czwartej i natychmiast kierowała się do słynnego oszklonego biurka. Jak spędziła ostatnie miesiące?
Zobacz także: To jedna z najbardziej wiosennych piosenek w historii! Tak powstał hit The Beatles
Agnieszka Osiecka nie stroniła od używek. "Dla niej nie miało to znaczenia"
Po porannej pracy, w okolicach godziny dziesiątej, Agnieszka Osiecka wybierała się do swojego ulubionego lokalu Cafe Sax na Saskiej Kępie. To właśnie w kawiarni spędzała najwięcej czasu. Siadała przy ulubionym stoliku i przesiadywała tam godzinami, co i rusz popijając kolejne filiżanki kawy.
Niestety poetka nie stroniła od używek. Na kawiarnianym stoliku często stał kieliszek wódki. Osiecka była również nałogową palaczką. Najczęściej sięgała - jak określali to jej bliscy - po brudne papierosy. Wygląda na to, artystka w dzieleniu się papierosem szukała zalążka pewnej wspólnoty.
Nieraz robiłyśmy taki wieczór palenia papierosów. Wtedy kupowałyśmy różne i rzeczywiście cały wieczór paliłyśmy. Agnieszka bardzo lubiła brudne papierosy. Brudne, czyli od kogoś. Jak widziała, że ja sobie zapalam, to brała ode mnie. Dla niej nie miało znaczenia, kto palił wcześniej - mówiła Wanda Rudkowska w rozmowie z "Wyborczą".
Zobacz także: Ten produkt wręcz „wyprasuje” zmarszczki. Zapomniany hit z PRL-u powraca
Agnieszka Osiecka poznała diagnozę na rok przed śmiercią. Lekarze rozpoznali u poetki zaawansowane stadium nowotworu jelita grubego. Stan poetki już wtedy nie pozostawiał żadnych złudzeń. Pomimo tego postanowiła nie informować bliskich o chorobie. Żyła każdą możliwą chwilą, nie chciała słyszeć wyrazów współczucia, litości czy żalu.
W czerwcu 1996 r., od Agaty albo Daniela, dowiedziałam się, że to rak. nigdy w życiu nie powiedziała na ten temat ani słowa - wspominała Hanna Bakuła w książce Beaty Biały "Osiecka. Tego o mnie nie wiecie".
Zobacz także: Dzięki temu, słodycze zjedzone o tej porze nie pójdą w boczki. „Szybko je spalisz”
Agnieszka Osiecka unikała rozmów o chorobie, jednakże na kilka miesięcy przed śmiercią niepostrzeżenie żegnała się z najbliższymi. Postanowiła wyremontować swój rodzinny dom przy ulicy Dąbrowickiej 25. Ponadto zatroszczyła się o łóżko w szpitalu, a także wykupiła kwaterę na cmentarzu. Znalazła nawet krawcową, która uszyła dla niej sukienkę do trumny. "W tej sukni mnie pochowajcie" — powiedziała do Wandy Rudkowskiej.
W marcu stan poetki dramatycznie się pogorszył. Agnieszka Osiecka trafiła wówczas do szpitala. Przy jej łóżku do ostatniego momentu czuwał ówczesny ukochany André Ochodlo. Zaś po drugiej stronie towarzyszyli mu Daniel Passent z żoną. Z relacji przyjaciół wynika, że ostatnie zdanie wypowiedziane przez artystkę brzmiało: "Umieranie jest do d*py". Zmarła w piątek, 7 marca 1967 roku.
Zobacz także: Tak wyglądało życie córki Czesława Niemena. „Skromne, bezpieczne dzieciństwo”
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!