Zmarła Zofia Merle. Wybitna aktorka miała 85 lat
13 grudnia 2023 roku w wieku 85 lat odeszła Zofia Merle. O śmierci wybitnej aktorki media poinformował portal tvp.info. Zgodnie z ustaleniami artystka zmarła w Szpitalu Wolskim w Warszawie. W ostatnich latach nie tylko zmagała się z długą i ciężką chorobą, ale również z nie lada przeżyciami. Dekadę temu straciła jedynego syna, Marcina Mayzela, który walczył z chorobą nowotworą. W 2021 roku zmarł jej mąż, Jan Mayzel.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
Zobacz także: Danuta Rinn nadal zachwyca? Reakcja Filipinki jest wymowna!
Nie żyje Zofia Merle
Zofia Merle zadebiutowała już w 1957 roku na deskach Studenckiego Teatru Satyryków. Natomiast karierę zawodową rozpoczęła za sprawą Konrada Swinarskiego. Reżyser obsadził początkującą aktorkę w "Operze za trzy grosze" w Teatrze Współczesnym. W późniejszych latach występowała także na warszawskiej scenie "Komedii", a także rozpoczęła współpracę ze swoim wieloletnim przyjacielem, Stanisławem Tymem.
Właśnie się dowiedziałem. Jestem przybity i zaskoczony tą informacją, bo nic nie wskazywało na to, że tak się to wszystko potoczy - powiedział aktor Onetowi.
Z kolei ogólnopolską rozpoznawalność zyskała za sprawą udziału w filmach Stanisława Barei. Zagrała między innymi w takich popularnych produkcjach jak "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?", "Alternatywy 4", a także "Zmiennicy". Uznanie zarówno krytyków, jak i publiczności zdobywała dzięki brawurowo wykreowanym charakterom. Szczególnie role drugoplanowe wyróżniały się wyrazistym kolorytem.
Zobacz także: Zbigniew Wodecki zawrócił jej w głowie. Ewa Sałacka długo nie mogła zapomnieć o piosenkarzu
W wieku 85 lat odeszła wybitna aktorka
Zofia Merle wystąpiła również w jednym z najpopularniejszych polskich tryptyków filmowych. Mowa o produkcjach według według scenariusza Stanisława Barei i Stanisława Tyma. Na początku lat 80. XX wieku wcieliła się w epizodyczną postać w filmie "Miś", z kolei w 2007 roku zagrała Marię Wafel w trzeciej części produkcji zatytułowanej "Ryś".
Zobacz także: „Rozmowy kontrolowane” – film o absurdach PRL-u. Mija 32 lata od premiery dzieła Sylwestra Chęcińskiego
Wszystko wskazuje na to, że aktorka była urodzoną komediantką, uwielbiała żartować i miała do siebie wielki dystans. W wywiadzie dla "Vivy!" wyznała, co było dla niej najważniejsze w aktorstwie.
Ja jestem zawodowo rozrywkową panienką. Nigdy nie czułam, że mam jakąś misję, że niosę kaganek. Niech ważne rzeczy ludzie wynoszą z domu. My powinniśmy im dawać radość. Od wielkich rzeczy są autorytety, a Merle jest od rozśmieszania. A w ogóle w głębi duszy jestem gospodynią domową, która sobie dorabia jako aktorka - wyznała w rozmowie z magazynem "Viva!".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!