To dlatego małżeństwo Jandy i Seweryna się rozpadło. "Mama błysnęła intuicją"
71-letnia Krystyna Janda to prawdziwe artystyczna dusza. Śpiewa, pisze prozę, reżyseruje spektakle, ale – przede wszystkim – jest aktorką. Przez pięć dekad kariery stworzyła mnóstwo niezapomnianych ról i otrzymała wiele nagród.
Swój debiut filmowy zaliczyła w 1976 r. w filmie Andrzeja Wajdy "Człowiek z marmuru". Zanim jednak urzekła w tym obrazie krytyków i widzów, była studentką w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. To w niej poznała swojego pierwszego męża, Andrzeja Seweryna.
Skomplikowany związek aktorów
Niedługo po rozpoczęciu studiów aktorskich Krystyna Janda poznała na uczelni o sześć lat starszego Andrzeja Seweryna. Ten wykładał wtedy w PWST i był asystentem samego Tadeusza Łomnickiego.
Na łamach książki "Tylko się nie pchaj" Janda nie kryła, że początkowo Seweryn "bardzo jej się nie podobał", ale po coraz częstszych spotkaniach zmieniła zdanie. Nie tak łatwo było przekonać do niego jednak rodzinę aktorki. Problemem był nie tylko fakt, że Seweryn... miał wówczas żonę, Bogusławę Blajfer.
Musiałam go bronić, bo ani moi rodzice, ani przyjaciele nie przepadali za nim. Budził raczej niechęć. Rodzicom nie podobało się w nim wszystko, poczynając od tego, że nie myje włosów i ubiera się z odrobinę przesadną oszczędnością. Mama jeszcze raz błysnęła intuicją: ta cecha Andrzeja miała mi później zatruć życie – wyznała aktorka w "Gwiazdy mają czerwone pazury".
Ostatecznie Seweryn opuścił żonę, by związać się z Jandą. Kiedy w 1974 r. studentka i dobrze zapowiadająca się aktorka dowiedziała się, że jest w ciąży, para postanowiła zalegalizować związek.
W marcu 1975 r. na świecie przywitali małą Marię. Z powodu dziecka Janda musiała na jakiś czas odsunąć karierę na dalszy plan. Mniej skupiony na życiu rodzinnym był jednak Seweryn, którego kariera prężnie się rozwijała. Pewnego razu poczuł się tak przytłoczony posiadaniem niemowlaka, że... postanowił sam pojechać na wakacje do Bułgarii.
Zobacz także: Zbigniew Wodecki był rodzinną osobą. Wnuk poszedł w jego ślady
Krystyna Janda szczerze o małżeństwie z Andrzejem Sewerynem
Na samym początku Krystyna Janda i Andrzej Seweryn byli szczęśliwi, ale potem na wierzch zaczęły wypływać wszystkie kwestie gryzące zakochanych.
Dziś myślę, że mój pierwszy mąż ożenił się ze mną, bo potrzebował energicznej żony, która umiałaby wszystkie sprawy załatwiać sama, zostawiając mu wolną głowę. Zorganizowałam więc dom, byłam w ciąży, urodziłam dziecko. Siedziałam z Marysią na kolanach w bujanym fotelu i czekałam, kiedy Andrzej wróci z wieczornego spektaklu. Zupełnie zapomniałam, że ja też miałam zostać aktorką – pisała aktorka w "Tylko się nie pchaj".
Zobacz także: Największy muzyczny romantyk w historii. Przy jego przebojach bawiły się tłumy
Gwiazda przyznała, że na początku Seweryn pomagał jej w ćwiczeniach aktorskich po tym, jak powróciła do grania i trafiła do zespołu Teatru Ateneum. Sęk w tym, że stawał się wobec niej coraz bardziej apodyktyczny i surowy.
Zapisywał błędy, które, jego zdaniem, popełniałam w trakcie przedstawienia i wyliczał mi je po powrocie do domu, kiedy siadaliśmy do kolacji. Generalnie uważał, że jestem beznadziejna – zdradziła Janda na łamach wyżej wspomnianej książki.
Zobacz także: Napisał ponad 250 utworów dla No To Co. Jerzy Krzemiński to wyjątkowy artysta
Janda, nie zważając na to, kreowała kolejne cenione role w głośnych produkcjach, ale już nie zasięgała opinii i "rad" męża. Atmosfera w domu zaczęła się coraz bardziej psuć. Małżonkowie coraz bardziej oddalali się od siebie, co doprowadziło ostatecznie do rozwodu. Ten udało się sfinalizować w 1979 r.
. Po prostu dość wcześnie zorientowałam się, że nam razem nie będzie dobrze. Że jestem młoda, inaczej myślę o życiu. Nikt mnie nie rzucił, nie przestał kochać [...]. Dojrzałam jednak do dnia, kiedy powiedziałam sobie: nie będę aktorką, nie będę szczęśliwą kobietą, jeśli pozostanę w tym związku – oceniła w wywiadzie dla "Gali" Krystyna Janda.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!