advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Tego bał się Jerzy Turek. "Kląłem, ale musiałem zacisnąć zęby"

2 min. czytania
28.04.2024 10:04
Zareaguj Reakcja
Jerzy Turek był znakomitym aktorem. Przez wiele lat grał w "Złotopolskich", a jego "łubu dubu" z "Misia" zna chyba każdy. Mało kto wie, że największym lękiem Jerzego Turka były... konie. Aktor tylko raz zagrał w produkcji, która wymagała od niego bliskiego spotkania z tym zwierzęciem.
|
fot. Tego bał się Jezry Turek, fot: wikimedia, Cezary Piwowarski/C.C.A BY S.A 4.0

Zmarły w 2010 roku Jerzy Turek przez ostatnie lata swojego życia grał kultową rolę listonosza Józefa Garlińskiego ze "Złotopolskich". Przez lata swojej kariery aktor zagrał w wielu kultowych filmach i serialach, jednak były role, których nie przyjąłby za żadne pieniądze.

Jerzy Turek był nieugięty w trzech kwestiach. Nie chciał grać w filmach, które wymagają od niego umiejętności pływania, śpiewania oraz jazdy konnej. To ostatnie przysporzyło mu niemałych problemów. Aktor bał się koni, a mimo to musiał osiodłać klaczy w jednej ze znanych produkcji.

Zobacz także: Gwiazda nie mogła się oprzeć Olbrychskiemu. „Nie masz o co walczyć”

Jerzy Turek bał się koni

Aktor wspominał, że film "Czarne chmury" był jedyną produkcją, jaka wymagała od niego, aby dosiadał konia. Andrzej Konic zaproponował mu wtedy niewielką rolę żołnierza straży marszałkowskiej. Jerzy Turek przyznał, że nie potrafi jeździć konno i po prostu boi się tego zwierzęcia. Reżyser wysłuchał go a później, kiedy byli już na planie, wsadził go konia.

Kląłem, ale musiałem zacisnąć zęby i galopować przez las – powiedział cytowany przez Interię Jerzy Turek.

Aktor spełnił się w niekomfortowej dla niego roli, a na koniec pominięto go w napisach! Gdyby nie to, że Jerzy Turek wielokrotnie przytaczał historię z koniem, nikt by nie pamiętał, że wziął udział w tej produkcji.

Zobacz także: Ogromna metamorfoza Lodzi z „Rancza”. Tak dziś wygląda aktorka

To on był Jarząbkiem z Misia

Oprócz lęku przed końmi, Jerzy Turek odmawiał także brania udział w rolach, które wymagały od niego umiejętności pływania. Śpiewnie również był czymś, na co aktor nie chciał się zgadzać. Jak na ironię, to właśnie krótki wers, który musiał zanucić w "Misiu" sprawił, że dziś każdy rozpoznaję aktora.

Zobacz także: To dlatego małżeństwo Jandy i Seweryna się rozpadło. „Mama błysnęła intuicją”

Tekst "Łubu-dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu" z "Misia" Stanisława Barei w wykonaniu granego przez Turka trenera Jarząbka przeszedł już do kanonu polskiego kina i dziś, jest jednym z najbardziej popularnych fragmentów filmowych w historii polskiej kinematografii.

Skąd ta niechęć?

Jerzy Turek miał konkretny powód, przez który nie chciał śpiewać. Wiązało się to z chorobą strun głosowych, z którą musiał zmagać się aktor. Na początku lat 70. na pewien czas stracił głos. Po przebytej operacji przez kilka miesięcy uczył się mówić na nowo.

Zobacz także: Największy muzyczny romantyk w historii. Przy jego przebojach bawiły się tłumy

Przez lata swojej kariery aktorskiej Jerzy Turek na swoim koncie zgromadził ponad 150 ról w filmach i serialach. Zmarł 14 lutego 2010 roku po ciężkiej walce z białaczką. Miał 76 lat.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!