Aktorka dwóch zaginionych filmów. Nie miała dobrego zdania o polskim kinie
Zadebiutowała jako delikatna Mary Baxter, oczarowała Boya-Żeleńskiego w Warszawie, a po wojnie występowała na scenach Nowego Jorku. Aktorka dwóch zaginionych filmów, efemeryczna gwiazda emigracyjnego teatru i kobieta, która nawet w amerykańskim sklepie z futrami pozostała wierna sztuce. W rocznicę urodzin Zofii Nakonecznej przypominamy historię jej życia.
- 15 zdjęć Zobacz galerię
- Zofia Nakonieczna zagrała w dwóch filmach, ale żaden się nie zachował – jej ekranowy ślad to dziś tylko recenzje i fotografie.
- Po wojnie współtworzyła Polski Teatr Artystów w Nowym Jorku, pełniąc także funkcje kasjerki i inspicjentki.
- Choć porzuciła scenę, do końca życia angażowała się w życie polskiej emigracji i spotykała z legendami przedwojennego teatru.
W historii polskiej sceny teatralnej i filmowej przedwojnia nazwisko Zofii Nakonecznej dziś rzadko się pojawia. A przecież była kimś więcej niż tylko aktorką – była symbolem przemijającej epoki, w której nie zdążyła wybrzmieć w pełni. Zagrała w dwóch filmach, które przepadły bez śladu, podbijała serca warszawskich i krakowskich widzów, by po wojnie, w cieniu emigracji, zamienić teatr na nowojorskie kawiarnie i sklepy z futrami. A mimo to – do końca pozostała wierna swojej sztuce.
Zobacz zdjęcia olśniewającej Zofii Nakonecznej w naszej galerii. Kliknij >>>TUTAJ.
Zofia Nakoneczna urodziła się 5 czerwca 1910 roku w Krakowie. Jej ojciec przed wojną był dyrektorem koncernu "Ilustrowanego Kuriera Codziennego". Początkowo kształciła się w seminarium nauczycielskim, ale serce wiodło ją gdzie indziej. W 1930 zadebiutowała na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego jako Mary Baxter w komedii "Roxy". Była to rola, która przyniosła jej pierwsze uznanie – recenzent "Czasu" zauważył "aparycję, dźwięk, delikatność" towarzyszące jej debiutowi.
Rok 1932 przyniósł przeprowadzkę do stolicy. W Teatrze Narodowym wystąpiła w "Skąpcu" Moliera i "Weselu" Wyspiańskiego, a jej interpretacja Marianny tak ujęła Tadeusza Boya-Żeleńskiego, że zanotował: "swojej nieśmiałej Mariannie dała wiele dziewczęcego wdzięku i finezji". Przez następne lata Nakoneczna pojawiała się regularnie na stołecznych scenach, gdzie – choć rzadko grała role pierwszoplanowe – nie pozostawała niezauważona.
Wśród krytyków Zofia Nakoneczna była postrzegana jako aktorka subtelna, o charakterystycznym "wiośnianym wdzięku". Na scenie wyróżniała się nie tyle ekspresją, ile finezją. Miała też marzenie: śpiew. Sopran rozwijała pod okiem Margot Kaftal, lecz nigdy nie zagrała w upragnionej komedii muzycznej.
Zofia Nakoneczna. Ekranowa efemeryda
Marzenia o filmie zaczęły się w teatrze. "O występach na ekranie marzyłam dawniej jako o czymś nieziszczalnym" – wspominała Zofia Nakoneczna. Została dostrzeżona przez asystenta Aleksandra Forda i obsadzona w "Przebudzeniu" (1934), dramacie obyczajowym o guwernantce w domu mieszczańskim.
"Jestem zachwycona Fordem jako reżyserem, nie mam po prostu słów do niego. Wierzę, że dzięki niemu film stanie na poziomie" - tłumaczyła, mimo że nie miała dobrego zdania o kinematografii polskiej.
Produkcja okazała się fiaskiem – film wygwizdano – ale Zofię Nakoneczną chwalono jako "dobry materiał plastyczny na aktorkę filmową".
Dwa lata później pojawiła się jeszcze w komedii muzycznej "Amerykańska awantura" u boku Eugeniusza Bodo. Recenzje były skrajne. "Wygląda doskonale, rusza się ślicznie, jest pełna spokojnego wdzięku, gra z umiarem i kulturą " – pisała Leonia Jabłonkówna. Z kolei "Kurier Poznański" krótko ucinał: "potrafiła się tylko miło i nieszablonowo uśmiechać". Oba filmy zaginęły – pozostały jedynie wspomnienia i fotografie z planu.
Emigracja - teatr z walizki
Wraz z wybuchem wojny życie Zofii Nakonecznej uległo zmianie. Razem z mężem, wpływowym dziennikarzem Mieczysławem Dobiją, opuściła Polskę. Uciekając przez Rumunię, Jugosławię i Włochy dotarli do Francji, gdzie aktorka związała się z Teatrem Polskim w Paryżu. Kiedy i tam sytuacja stała się niebezpieczna, ruszyli dalej – do Lizbony. Tam "warszawska gwiazda filmu i sceny" zyskała miano "najpiękniejszej uciekinierki w Lizbonie", jak pisał "St. Petersburg Times", dodając: "planowała zacząć w Hollywood jako statystka".
Zobacz zdjęcia olśniewającej Zofii Nakonecznej w naszej galerii. Kliknij >>>TUTAJ.
Do USA przybyła z mężem w 1941 roku. Wkrótce dołączyła do Polskiego Teatru Artystów w Nowym Jorku – efemerycznego, wędrownego zespołu, który występował w środowiskach Polonii. Obdarzona efektownymi warunkami zewnętrznymi, według Jana Lorentowicza "szybko opanowała swe środki wyrazu i zapowiadała się jako talent interesujący". Zofia Nakoneczna wcielała się w role dramatyczne i komediowe, a za występ w "Pierwszej lepszej" Fredry chwalono ją za "figlarność" i "nienaganną dykcję".
Zaangażowana w teatr do końca, pełniła też funkcje techniczne – była inspicjentką, kasjerką, maszynistką. Za całość pracy otrzymywała miesięczną pensję w wysokości 40 dolarów.
Życie po scenie
Po rozwiązaniu zespołu w 1945 roku Zofia Nakoneczna na stałe osiadła w Nowym Jorku. Pracowała jako modelka i ekspedientka, ale nie odcięła się od polskiego środowiska artystycznego. Występowała podczas wieczorów poświęconych Wierzyńskiemu, Lechoniowi, brała udział w audycjach Radia Wolna Europa, spotykała się z takimi osobistościami, jak Arnold Szyfman. Gdy ten namawiał ją do powrotu do Polski, odmawiała.
W 1949 roku wraz z mężem otrzymała obywatelstwo amerykańskie. Osiadła na stałe w Kalifornii. Tam, z dala od sceny, zmarła 18 października 1976 roku w San Diego.
Zofia Nakoneczna pozostaje postacią pełną sprzeczności. Z jednej strony była artystką, która potrafiła błyszczeć, z drugiej – osobą skrytą, niemal niedostępną. "Nie chciała brać udziału w hucznym życiu towarzyskim Warszawy [...], mówiło się, że zadziera nosa" – wspominała Karin Tiche.
Na liście pasażerów MS Piłsudski widniała jako lekarka. W książce telefonicznej z 1937 roku dopisała przy swoim nazwisku "doktor medycyny". Czasem zdawała się grać nie tylko na scenie.
Zobacz zdjęcia olśniewającej Zofii Nakonecznej w naszej galerii. Kliknij >>>TUTAJ.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!