Robert Johnson – sprzedał duszę za talent?

3 min. czytania
26.10.2020 15:29
Zareaguj Reakcja
Dowiedz się, kim był Robert Johnson i dlaczego stał się inspiracją dla muzyków całego świata wiele lat po swojej śmierci.
|
fot. Wikimedia Commons

Kim był człowiek, który według legendy za talent do gry na gitarze sprzedał duszę diabłu? Zobacz, dlaczego Robert Johnson stał się inspiracją dla muzyków całego świata wiele lat po swojej śmierci.

Robert Johnson to postać, którą zna każdy miłośnik prawdziwego, klasycznego amerykańskiego bluesa. Do dziś niewiele o nim wiadomo, a choć jego muzyczna spuścizna składa się z zaledwie 29 utworów, to trzeba wiedzieć, że dzisiejsza popkultura bez niego wyglądałaby zupełnie inaczej.

Większość faktów z jego życia jest bardzo umowna. Nie wiadomo nawet, kiedy się urodził. Według jego przyrodniej siostry Johnson urodził się 8 maja 1911 roku. Wiadomo natomiast, że na świat przyszedł w Hazlehurst, w Missisipi, a wkrótce potem jego matka i ojciec się rozeszli.

Od dziecka interesował się muzyką, ponoć radząc sobie świetnie z harmonijką ustną. Jednak według Sona House'a – innego legendarnego bluesmana i mentora Johnsona - Robert z gitarą zupełnie sobie nie radził.

Talent w zamian za duszę?

Pewnego dnia młodzieniec zniknął na dłużej – ponoć podróżował po Missisipi, szukając swojego ojca. Według mało romantycznej wersji tej historii Johnson udał się w okolice miasteczka Martinsville, gdzie pobierał nauki gry na gitarze. Gdy wrócił w swoje rodzinne strony, Robert Johnson zachwycił wszystkich swoją gitarową wirtuozerią. To wtedy narodziła się legenda, jakoby muzyk na rozstaju dróg spotkał diabła, któremu w zamian za talent do gry na gitarze miał sprzedać swoją duszę. Nawet Son House, wychowany w bardzo bogobojnej i religijnej rodzinie, który przez większość swego życia zmagał się z dylematem czy być bardziej pastorem, czy muzykiem, po usłyszeniu gry swojego byłego ucznia miał powiedzieć, że to jakaś „diabelska sztuczka”.

Podobnie jak całe jego życie, tak samo śmierć Roberta Johnsona była tajemnicza: zmarł bardzo młodo, w wieku zaledwie 27 lat. Według jednej z legend Johnson – który przez całe życie nie stronił od alkoholu i kobiecego towarzystwa - został otruty przez zazdrosnego męża. Gdy miał flirtować z jego małżonką, ten podsunął mu do wypicia butelkę whiskey z trucizną w środku. Po kilku dniach muzyk miał umrzeć w męczarniach 16 sierpnia 1938 roku w Greenwood.

Do dziś nie wiadomo, gdzie muzyk został pochowany. Obecnie w okolicy Greenwood znajdują się aż trzy „oficjalne” groby słynnego bluesmana.

Robert Johnson - legenda po śmierci

Choć za życia cierpiał biedę i nie był szerzej znany, to później jego sława i wpływ na nowe pokolenia muzyków już tylko rosły. Około dwie dekady po śmierci Johnsona nagrania jego utworów zostały na nowo odkryte przez historyka i producenta muzycznego Samuela Chartera, który doprowadził do wydania przez wytwórnię Columbia albumu jego utworów. Wtedy twórczość johnsona stała się prawdziwą inspiracją dla takich muzyków jak Eric Clapton, Jimi Hendrix, Peter Green, Keith Richards czy Brian Jones, a takie utwory jak „Crossroad blues”, „Love in vain”, „Kindhearted woman blues”, „If I had possesion over Judgement Day” czy „Walking blues” już na stałe zapisały się muzycznymi klasykami.

W 1980 roku Robert Johnson został wprowadzony do Blues Hall of Fame, a w 1986 roku do Galerii Sław rock and rolla. W zestawieniu „100 najlepszych gitarzystów w historii” magazynu „Rolling Stone” w Johnson został umieszczony na piątym miejscu.

[wp-faq-schema title="Robert Johnson - legenda bluesa"]