advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Piosenka „Już nie ma dzikich plaż”: melancholia z M-3

2 min. czytania
19.08.2021 09:43
Zareaguj Reakcja
„Już nie ma dzikich plaż” w wykonaniu Ireny Santor stała się przebojem. Dowiedz się jak powstała i jaki udział miał w tym malarz pokojowy.
|
fot. Irena Santor Narodowe Archiwum Cyfrowe

Piosenka „Już nie ma dzikich plaż” w wykonaniu Ireny Santor stała się wielkim przebojem. Dowiedz się jak powstała i jaki udział w jej sukcesie miał malarz pokojowy.

Dziś Irena Santor zabiera nas na dzikie plaże. To znaczy na poszukiwanie tych dzikich plaż, bo pani Irena w tej piosence twierdzi, że takowych już nie ma.

Może ciężko znaleźć taką plażę nad Bałtykiem, który jak wiadomo w wakacje przepełniony jest wczasowiczami, ale na Mazurach – czemu nie? Sam znam takie miejsce między Giżyckiem a Węgorzewem, jak się pojedzie kilka kilometrów na wschód, to tam jest kilka niemal dzikich miejsce. W każdym razie można czasem trafić na kompletne bezludzie. Ale nie powiem gdzie to jest konkretnie, żeby jednak tę dzikość zachować. A o tych dzikich plażach w piosence Ireny Santor.

„Bursztyny” z nowego M-3

Autorem piosenki jest Krzysztof Logan-Tomaszewski, który po latach wspominał, że na wiosnę 1985 roku siedział w swoim nowym mieszkaniu, wpatrując się w młodzieńcze zdjęcie swojej matki nagle dostał olśnienia i w melanchonijnym nastroju zaczął tworzyć wymyśloną przez siebie opowieść o młodym chłopaku wędrującym dziką, nadmorską plażą. Wówczas nie było tam jeszcze takich tłumów jak obecnie i można było wędrować kilometrami i nikogo nie spotkać.

Mając już gotową piosenkę i wierząc, że może być z tego przebój, Krzysztof Logan-Tomaszewski zaczął szukać odpowiedniego twórcy muzyki do napisanego przez siebie tekstu. Najpierw dał go Czesławowi Niemenowi, jednak ów artysta przyznał, że nie jest w stanie do tych słów nic napisać, bo „wychodzi mu walczyk”. Autor tekstu spróbował więc szczęścia z kimś „z zupełnie innej beczki”: dał tekst jazzmanowi Ryszardowi Szeremecie, który po niedawnym rozpadzie swojego zespołu Novi Singers zajął się pracą w Polskim Radiu. Już po zaledwie trzech dniach miał gotową melodię oraz nagrał podkład muzyczny.

Krzysztof Logan-Tomaszewski od razu chciał sprawdzić, czy ta melodia „chwyta”: akurat był u niego malarz pokojowy, który wykańczał jego nowe M-3, więc pisarz dał mu słuchawkę i kazał słuchać utworu. Kiedy zorientował się, że malarz nuci melodię i wystukuje butem rytm, wiedział już, że ma przebój.

Piosenka idealna dla Ireny Santor

Trzeba było jeszcze znaleźć kogoś, kto ten utwór zaśpiewa. Ryszard Szeremeta zadzwonił do Ireny Santor i wraz z Krzysztofem Tomaszewskim umówił się na spotkanie z piosenkarką, na które panowie przyjechali z profesjonalnie przygotowanym playbackiem. Piosenkarka po przeczytaniu tekstu od razu wiedziała, że to utwór wprost skrojony dla niej. Po kolejnych trzech dniach piosenka była gotowa. Reszta jest już (przebojową) historią…

Zobacz też:

    Wakacje po polsku: Maria Koterbska i jej „Wrocławska piosenka”, która poleciała w kosmos