Palacze częściej trafiają do szpitala z powodu COVID-19
Badania sugerują, że palacze są o 60-80% bardziej narażeni na hospitalizację z powodu COVID-19. Dane wskazują również, że także częściej umierają z powodu tej choroby w porównaniu z osobami, które nigdy nie paliły.
Palenie a COVID - wcześniejsze badania
Najnowsze badanie na temat palenia i COVID-19 podważa wyniki pracy opublikowanej na początku pandemii, które sugerowały, że nikotyna może chronić przed koronawirusem. Pomysł, że palenie tytoniu może chronić przed COVID-19, wydawał się badaczom nieprawdopodobny, ponieważ i jedno, i drugie zagraża ludzkiemu życiu. Do 13 lipca 2021 r. COVID-19 zabił ok. 4 milionów ludzi, podczas gdy palenie tytoniu zabija każdego roku ok. 8 milionów osób. Jednak niektóre wczesne dowody wskazywały, że palenie tytoniu wiązało się ze zmniejszonym ryzykiem zakażenia COVID-19 i śmierci. Badanie to, jak można się spodziewać, wzbudziło duże zainteresowanie wśród badaczy, lekarzy i opinii publicznej.
Z kolei inne wcześniejsze badania dotyczące tego, czy palenie jest związane z większym prawdopodobieństwem cięższej infekcji COVID-19, przyniosły niespójne wyniki. Jednym z problemów było to, że większość z nich miała charakter obserwacyjny, co utrudniało ustalenie, czy palenie jest przyczyną zwiększonego ryzyka, czy też należy winić za to inne czynniki, na przykład to, że palacze częściej pochodzą z niższych środowisk społeczno-ekonomicznych.
Jak przeprowadzano najnowsze badanie
Zespół pod kierunkiem dr. Ashleya Clifta z Uniwersytetu Oksfordzkiego przeanalizował dokumentację medyczną lekarzy rodzinnych, wyniki testów na COVID-19 oraz dane dotyczące przyjęć do szpitala i akty zgonu, aby zidentyfikować powiązania między paleniem a nasileniem COVID-19 od stycznia do sierpnia 2020 r. Wykorzystano dane 421 tys. 469 uczestników brytyjskiego Biobanku, z których wszyscy mieli wcześniej przeprowadzoną analizę genetyczną. Okazało się, że w porównaniu z osobami, które nigdy nie paliły, palacze, jeśli zostali zarażeni, byli o 80% bardziej narażeni na przyjęcie do szpitala i znacznie bardziej narażeni na śmierć z powodu COVID-19.
Przeprowadzając analizę, zespół dr. Clifta zastosował technikę zwaną randomizacją Mendla, która wykorzystuje warianty genetyczne jako wskaźniki dla konkretnego czynnika ryzyka w celu uzyskania dalszych dowodów dla związku przyczynowego. W tym przypadku chodziło o warianty genetyczne, które przyczyniają się do tego, czy ktoś jest bardziej skłonny do palenia lub intensywnego palenia. Badacze starali się dociec, czy istnieje biologiczny związek między paleniem a COVID-19.
To dobry moment, żeby rzucić palenie
„Badanie dr. Clifta wzmacnia naszą pewność, że palenie tytoniu nie chroni przed COVID-19, ponieważ analizy randomizacji Mendla są mniej podatne na błędy niż poprzednie badania obserwacyjne” – napisali dr Anthony Laverty i prof. Christopher Millett z Imperial College London w artykule opublikowanym w czasopiśmie Thorax.
Analiza randomizacji Mendla również potwierdziła związek między paleniem a COVID-19, stwierdzając, że genetyczna predyspozycja do palenia była związana z o 45% wyższym ryzykiem infekcji i o 60% wyższym ryzykiem przyjęcia do szpitala z powodu COVID-19.
Genetyczna predyspozycja do intensywnego palenia wiązała się z ponad 2-krotnym zwiększeniem ryzyka infekcji, 5-krotnym wzrostem ryzyka przyjęcia do szpitala i 10-krotnym wzrostem ryzyka śmierci z powodu COVID-19.
„Nasze wyniki zdecydowanie sugerują, że palenie jest związane z ryzykiem ciężkiego przebiegu COVID. Wiemy, że palenie wpływa na ryzyko chorób serca, różnych nowotworów i wielu innych schorzeń. Tak samo jest z COVID-19. Więc teraz może być dobry moment, żeby rzucić rzucić palenie" - skomentował wyniki swoich badań dr Clift.
Przeczytaj też: