Dziś skończyłaby 51 lat. Agnieszka Kotlarska zginęła z rąk zakochanego stalkera

4 min. czytania
15.08.2023 11:17
Zareaguj Reakcja
Agnieszka Kotlarska świętowałaby dziś swoje 51. urodziny. Jej życie przerwał brutalny atak niezrównoważonego psychicznie wielbiciela. Na nagrobku zmarłej napisano "Dlaczego tak szybko powiedziałaś dobranoc?".
|
fot. Kordiann/Wikimedia/CC BY-SA 4.0, Fundacja AGA/Wikimedia/CC-BY-SA-4.0

Byłą Miss Polski i Miss International spotkała ogromna tragedia – straciła życie z rąk swojego prześladowcy. Tą historią żyła cała Polska. Piękna Agnieszka miała przed sobą całe życie, ale umarła, mając zaledwie 24 lata.

On mi zabrał cały świat. To, co mieliśmy z Agnieszką, to była bajka. Przeżyliśmy razem najcudowniejsze chwile mojego życia. Zabrał mi miłość życia – mówił wówczas zrozpaczony mąż zmarłej, Jarosław Świątek.

Zobacz także: Usuwanie chwastów z ogrodu. Jak się pozbyć chwastów?

Wielka kariera przerwana przez chorego psychicznie fana

Agnieszka Kotlarska pochodziła z Wrocławia, gdzie studiowała na Politechnice. Miała szansę zrobić światową karierę, nie dostała jednak czasu na rozwinięcie skrzydeł. Kobieta poznała swojego przyszłego męża podczas wyborów Miss Wrocławia, w 1990 roku. Jarosław Świątek był od niej 13 lat starszy. 

Niedługo po poznaniu przyszłego męża Agnieszka zdobyła tytuł Miss Polski 1991, by później zostać pierwszą Polką z tytułem Miss International. Od 1992 roku była związana z agencją modelek Ford w Paryżu, a także w Nowym Jorku.

Jej popularność wzrosła w zastraszającym tempie, a ona sama dostawała mnóstwo propozycji udziału w pokazach mody oraz kampanii reklamowych. Współpracowała z wielkimi nazwiskami. Wśród nich byli tacy projektanci jak Calvin Klein oraz Ralph Lauren. Pojawiała się na okładkach magazynów "Vogue" i "Cosmopolitan", a także "Twojego Stylu".

Zobacz także: Powrót Piotra Gąsowskiego i Katarzyny Skrzyneckiej? Ma być nowe show 

Agnieszka Kotlarska – tragiczna śmierć

Agnieszka zwracała uwagę otoczenia – była wysoką, zgrabną, zielonooką szatynką. Jak się później okazało, chodziła do jednego liceum ze swoim oprawcą. Jurka L. przedstawiano jako inteligentnego i wysportowanego mężczyznę. To syn nauczycielki, który nie narzekał na nadmiar przyjaciół.

Jerzy zobaczył swoją muzę podczas pokazu sukien ślubnych. Piękna dziewczyna z miejsca wpadła mu w oko, nie mógł przestać na nią patrzyć.

To była jesień 1990. Po tym pokazie wiedziałem, gdzie chodzi do szkoły, jakim autobusem jeździ do domu. Ona też zauważyła, że jakiś mężczyzna ją obserwuje, że jest nią zainteresowany – mówił później morderca Agnieszki.

Mężczyzna wsiadł do tego samego autobusu, co Agnieszka. Potem odprowadził ją do domu. Zauroczenie chłopaka ustąpiło, robiąc miejsce obsesji. Nie miał o tym pojęcia nikt z rodziny i znajomych mężczyzny. Jerzy miał opinię spokojnego, opanowanego i poważnego mężczyzny. Pracował jako informatyk w jednym z wrocławskich banków. Podczas pokazu coś jednak w nim pękło i zaczął odtąd śledzić swoją przyszłą ofiarę.

Zobacz także: Emerytura dla Ukraińców w Polsce. Najważniejsze informacje

Królewna nie chciała krasnoludka

Napisał do niej także dwa listy, w których nazywał ją "królewną", a siebie "krasnoludkiem". Powód? Chodził wówczas w czerwonej kurtce i czapce.

Drugi list zawierał oświadczyny, na które nie otrzymał jednak żadnej odpowiedzi. Gdy Agnieszka Kotlarska zdobyła koronę Miss Dolnego Śląska, podszedł do niej na ulicy z pytaniem: "Czy krasnoludek może odprowadzić księżniczkę?". Odpowiedziała krótko: "Nie". To ubodło go do żywego, zostawiając miejsce nienawiści.

Zobacz także: Jak suszyć grzyby? Czy robisz to poprawnie?

Agnieszka Kotlarska – tragiczna śmierć

Agnieszka postanowiła wrócić do Polski i niemal cudem uniknęła śmierci na pokładzie samolotu. W ostatniej chwili mąż przekonał gwiazdę, aby nie wsiadała do maszyny. Okazało się, że gdyby go nie posłuchała, zginęłaby razem z pozostałymi pasażerami krótko po starcie.

Kotlarska pragnęła wieść we Wrocławiu szczęśliwe, rodzinne życie u boku ukochanego męża i córki. Niestety, Jerzy przeczytał w lokalnych mediach informację, że Agnieszka Kotlarska szczęśliwym trafem umknęła śmierci. Jego wspomnienia odżyły wówczas ze zdwojoną siłą. Zaczął wydzwaniać do kobiety, która odrzucała kolejne propozycje spotkań. Wkrótce po tym przestała odbierać również jego telefony. Agnieszka zaczęła wówczas obawiać się o bezpieczeństwo swoje i rodziny. 

"Krasnoludek" nie dawał jednak za wygraną i postanowił odwiedzić ją w jej domu. Zauważył, że siedziała w samochodzie zaparkowanym przed budynkiem. Nie chciała ani z nim rozmawiać, ani nawet opuścić szyby, ponieważ bardzo się go wystraszyła.

Zobacz także: Przepis na szarlotkę. Tajemniczy składnik zamieni ją w cudo!

Mąż Agnieszki, który dostrzegł stojącego obok auta mężczyznę, zaczął wybierać numer na policję. To jeszcze bardziej rozjuszyło napastnika. Jerzy zaatakował małżonków przed ich własnym domem. Agnieszka Kotlarska otrzymała cztery ciosy nożem: w serce, płuca, wątrobę i aortę, kiedy chciała bronić zranionego męża. Samego Jarosława Świątka oprawca ugodził ostrym narzędziem w udo. Obrażenia Agnieszki okazały się na tyle poważne, że zmarła jeszcze w drodze do szpitala.

Mąż Agnieszki Kotlarskiej przeżył atak nożownika. By upamiętnić ukochaną żonę, założył fundację jej imienia. Miss osierociła 2,5-letnią wówczas córeczkę. Dziewczynka była obecna w trakcie napaści na rodziców, na szczęście jednak nie pamięta tragicznych wydarzeń, które rozegrały się na jej oczach – w tym ani śmierci matki, ani samej Kotlarskiej w ogóle.

Oglądaj

Zobacz także: Stwardnienie zanikowe boczne. Czym jest SLA?