Odmówiła Barei i straciła życiową szansę? Gwiazda "Klanu" żałuje do dziś
Barbara Bursztynowicz przez młodszą widownię kojarzona jest głównie z serialem "Klan". Wcześniej występowała jednak w innych produkcjach, a także grała w słynnym Teatrze Ateneum. Trafiła tam od razu po studiach za sprawą aktorki Aleksandry Śląskiej.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
Byłam pierwszą jej studentką, którą dyrektor, a mąż pani profesor - Janusz Warmiński, zatrudnił w Ateneum. Aleksandra Śląska była moim dobrym duchem, czuwała nad moją karierą - wyznała gwiazda "Klanu" Plejadzie.
Zobacz także: DJ Vika udowadnia, że wiek to tylko liczba. „Można się zaprzyjaźnić ze starością”
Barbara Bursztynowicz słuchała swojej mentorki
Wpływowa artystka była jej mentorką, którą często prosiła o rady. Zdanie Śląskiej było dla Bursztynowicz bardzo ważne. Po latach wyznała Michałowi Misiorkowi, że: - W jakimś sensie czułam się zwolniona z samodzielnego podejmowania decyzji. Raz tylko zrobiłam coś wbrew jej sugestiom, ale nie miała do mnie o to pretensji - czytamy.
Barbara Bursztynowicz posłuchała swojej mentorki także w sprawie propozycji od Stanisława Barei. - Miała ogromny wpływ na moje zawodowe wybory. Kiedy mówiła, że mam czegoś nie robić, to nie robiłam - zdradziła "Vivie". Niestety, choć ufała Śląskiej bezgranicznie, sprzed nosa uciekła jej życiowa szansa.
Mistrz komedii, Stanisław Bareja, tuż po studiach miał zaproponować artystce rolę w jednym ze swoich filmów. Choć aktorka nigdy tego nie potwierdziła, prawdopodobnie chodziło o "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" i rolę Danusi. Finalnie zagrała tę postać Ewa Ziętek, koleżanka gwiazdy "Klanu".
Zobacz także: Beata Tyszkiewicz odcięła się od świata. Przyjaciele bardzo się martwią
Barbara Bursztynowicz żałuje tej decyzji do dziś
Uważała [Aleksandra Śląska], że ta rola nie zbuduje mnie artystycznie. (...) Filmy Stanisława Barei okazały się kultowymi. Gdybym przyjęła tamtą rolę, pewnie wcześniej zaistniałabym publicznie - zdradziła w "Vivie".
Mimo to, aktorka jest wdzięczna swojej mistrzyni i to właśnie jej dedykuje swoje role, które kiedykolwiek zaprezentowała na scenie. - Nauczyła mnie pokory i szacunku do zawodu - stwierdziła w jednym ze swoich felietonów.
Zobacz także: Napisał „Beatę z Albatrosa” i „Kolorowe Jarmarki”. Laskowski wcale nie zarobił „milionów”
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!