advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Nazywali go "mistrzem drugiego planu". Stanisław Sielański był twarzą przedwojennej komedii

4 min. czytania
08.08.2023 06:00
Zareaguj Reakcja
Stanisław Sielański był niesamowitą personą i jednym z najlepiej rozpoznawalnych aktorów komediowych przedwojennego polskiego kina. II wojna światowa zmusiła go do emigracji do Stanów Zjednoczonych. Pozostawił w kraju swoją ukochaną żonę, której już nigdy nie zobaczył. Zmarł z dala od bliskich.
|
fot. źródło: Taśmoteka/Youtube

Stanisław Sielański niezmiennie bawił i pocieszał zmęczonych życiem ludzi. Niewielu wiedziało jednak, jak bardzo sam był nieszczęśliwy. Nadano mu nawet nieoficjalny przydomek – "komik o smutnych oczach". Artysta chętnie udzielał wywiadów, ale zarazem powściągliwie odpowiadał na pytania dotyczące życia prywatnego.

Zobacz także: Quiz. Czy pamiętasz największe przeboje Kaliny Jędrusik? 8/10 to wyzwanie!

Ulubiony aktor drugoplanowy

Przed wybuchem wojny Stanisław Sielański zagrał w kilkudziesięciu filmach. Większość wykreowanych przez niego ról była jednak drugoplanowa. Grywał wówczas mniej znaczące postacie, takie jak służący czy kelnerzy. Swoim talentem oraz niezwykłym poczuciem humoru zdobył jednak uznanie i sympatię polskich widzów. Krytycy określali Stanisława Sielańskiego: "najświetniejszym wesołkiem filmu polskiego", "mistrzem drugiego planu", a także "złodziejem scen".

Zobacz także: Najpiękniejsze melodie Magdy Umer [TOP 10]

Kim był Stanisław Sielański?

Stanisław Sielański urodził się 8 sierpnia 1899 roku w ortodoksyjnej żydowskiej rodzinie. Przyszedł na świat w Łodzi jako siódme dziecko Berka i Sary Nasielskich. Nadali mu oni imię Szlama (Salomon). Swoją karierę aktorską rozpoczął już w latach 20., kiedy to zaczął występować na deskach łódzkich teatrów. Niedługo później przeprowadził się do Warszawy, gdzie grywał w popularnych kabaretach i teatrzykach rewiowych takich jak: Morskie Oko, Stara Banda, Hollywood, Cyrulik Warszawski, Teatr Polski czy Ateneum. Zatrzymał go dopiero wybuch II wojny światowej.

Gdyby spełniły się plany ojca Stanisława, jego syn najpewniej zostałby przedsiębiorcą. Stanisław żartował w wywiadach, że w realizacji marzeń jego taty przeszkodziłby mu "antytalent do matematyki". Lubił jednak dodawać, że już w dzieciństwie doszedł do wniosku, że jego powołaniem i jedynym możliwym zajęciem jest rozśmieszanie ludzi. Berek Nasielski nigdy nie zrozumiał i nie zaakceptował artystycznej pasji syna.

Zobacz także: Karta wędkarska 2023 – nowy wzór i nowe przepisy od 27 lipca. Co się zmienia?

Uciekł przed Niemcami z kraju, nigdy nie zobaczył już żony

We wrześniu 1939 r. Stanisław Sielański z żalem serca wyjechał ze stolicy. Udało mu się przedostać do Rumunii, a stamtąd do Francji, gdzie zaangażował się do pracy w Teatrze Polskim w Paryżu. W Polsce została pozostawił swoją ukochaną żonę Zofię Duranowską.

W 1940 roku do Paryża wkroczyły wojska niemieckie. Sielański został wówczas zmuszony do emigracji do Stanów. Wkrótce zaczął występować w "teatrze objezdnym" na wschodnim wybrzeżu USA, następnie związał się z zespołem Polskiego Teatru Artystów w Nowym Jorku. Współpracował również ze stacją radiową WJLB w Detroit.

W 1945 roku Stanisław Sielański postawił na karierę muzyczną i zaczął występować, grając na skrzypcach w Matusz Polish Dance Group. Już rok później ukazała się jego książka "Raz na… widelec. Rzeczy własne, podsłuchane i skradzione”. Jest to zbiór tekstów opublikowanych przez artystę trzy lata wcześniej na łamach "Nowego Świata”. Pod koniec 1946 roku gwiazdor przysłał do redakcji dwutygodnika "Film" list, w którym opisał swój pobyt w USA.

Żyję – to grunt, a grunt to ziemia… Po dostaniu się do Ameryki powodziło mi się już dobrze. Przez całą wojnę pracowałem w Office War Information (Urząd Informacji), gdzie nadawałem audycje na krótkich falach dla Europy. Wyprodukowałem własny film krótkometrażowy w kolorach – w języku angielskim, i grałem w trzech krótkich metrażach, nakręconych przez Foxa dla wojska. Obecnie występuję również od czasu do czasu, a poza tym pracuję w pewnej amerykańskiej firmie: eksport, import i rapaport. Z aktorami polskimi przebywającymi tutaj widuję się mało. Każdy z nas ma tu swoje kłopoty i tęsknoty, ciężką pracą zarabiając na chleb z masłem i śledziem. Zresztą Ameryka to taki kraj, że tu pracują tylko ci, którzy nie mają co robić. I ja do nich należę — pisał w liście Sielański.

Zobacz także: 400 zł na wyprawkę szkolną. Wniosek trzeba złożyć do 31 października 2023 r

Nagła i smutna śmierć Stanisława Sielańskiego

Kilka lat później otrzymał amerykańskie obywatelstwo. Tęsknił za swoją żoną i regularnie do niej pisał oraz nadawał jej paczki. Nigdy już jej jednak nie ujrzał. Zmarł nagle i w samotności 28 kwietnia 1955 r. w Nowym Jorku.

Trzy dni przed śmiercią występował przed polską publicznością w Nowym Jorku w trakcie Wieczoru Jana Lechonia, a jeszcze na kilka godzin przed śmiercią pojawił się w swoim stałym programie w telewizji. Kiedy w godzinach rannych w ubiegły czwartek jeden z przyjaciół Sielańskiego zdziwiony, że w porze, w której powinien on być w domu, telefon nie odpowiadał, udał się do jego mieszkania. Otworzył je przy pomocy administratora i zastał Sielańskiego nieżywego w łóżku. Lekarz stwierdził, że śmierć nastąpiła w czasie snu z powodu ataku serca — relacjonował dziennikarz pisma informacyjnego emigracji polskiej w Wielkiej Brytanii.Pogrzeb aktora odbył się 1 maja 1955 roku. Sielański został pochowany na jednym z nowojorskich cmentarzy.

Zobacz także: Ray Peterson był wielką gwiazdą estrady. Kontrowersyjna historia miłości

Chcesz wiedzieć więcej? Słuchaj programu Aleja Sław w każdy weekend od 14:00 do 18:00 tylko w Radiu Pogoda.