Michał Boym, czyli polski Marco Polo. To on był posełm cesarza Chin
Opowiadałem już o uczonych, odkrywcach, wynalazcach i podróżnikach. Wśród nich jest Polak, który zadziwił świat. Mało kto wie, że to dzięki niemu Europa dowiedziała się nieco więcej o Chinach.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
Na początku wieku XVII we Lwowie urodził się Michał Boym. Jego dziadek przybył z Węgier, podobno z królem Stefanem Batorym. Jego ojciec był lekarzem Zygmunta III Wazy. On sam w 1631 roku wstąpił w Krakowie do zakonu jezuitów. Przez 10 lat przygotowywał się do pracy misyjnej na Dalekim Wschodzie.
Posłuchaj całego podcastu Wiktora Niedzickiego:
Zobacz także: Irena Santor szczerze jak nigdy dotąd: „To złudne marzenie”
To on pokazał Europie wielkość chińskiego cesarstwa
Przez Rzym i Lizbonę wyruszył do Chin. Po drodze sporządził rysunki flory i fauny Mozambiku. Pracował w Makau, na wyspie Hainan i w Tonkinie. W tym czasie sporządził atlas Chin. Po raz pierwszy pokazał Europejczykom wielkość cesarstwa.W Chinach trwała wojna. Pod naciskiem mandżurskiej dynastii Qing ustępowała dynastia Ming. Yongli, ostatni cesarz tej dynastii poszukiwał wsparcia. Ochrzcił się wraz z całą rodziną i potrzebował kogoś, kto przedstawi sytuację papieżowi i władcom Europy.
Zobacz także: Anna Nehrebecka bała się o życie. Przeżyła chwile grozy za granicą
Misja została powierzona Michałowi Boymowi, który dostał listy od cesarza. Zakonnik wraz z towarzyszącym mu urzędnikiem cesarskim dopłynął do Goa w Indiach, ale Portugalczycy, którzy tam rządzili nie pozwolili na dalszą podróż. Udał się zatem pieszo przez dzisiejszy Pakistan, Persję, do Trapezuntu nad Morzem Czarnym, stamtąd do Izmiru i wreszcie do Wenecji. Czekał na audiencję u papieża.W tym czasie propagował medycynę chińską i opublikował pracę na temat przyrody Chin.
Zobacz także: Zdzisława Sośnicka święciła największe triumfy. Nagle usunęła się w cień
Michał Boym i jego misja
Po trzech latach uzyskał audiencję. Otrzymał list ze słowami otuchy dla cesarza Yongli, ale żadnej pomocy. Wyruszył w drogę do Chin. Niestety, już w Goa okazało się, że sytuacja cesarza Yongli jest tragiczna. Ale przecież obiecał…Aby wypełnić misję udał się lądem do Syjamu, potem pirackim statkiem do północnego Wietnamu. Wyruszył przez dżunglę do Chin wraz z towarzyszącym mu wysłannikiem cesarza. Zmarł po drodze.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!