Marek Grechuta ciężko zachorował. Bliscy dotkliwie to odczuli
Marek Grechuta poznał swoją żonę w latach 60. Lubił mówić, że Danuta jest miłością jego życia. Choć byli razem przez 36 lat, aż do śmierci artysty w 2006 roku, nie miała ona łatwego życia u boku męża. Mimo tego konsekwentnie towarzyszyła ukochanemu w ostatnich chwilach życia.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!
Marek Grechuta był wielkim muzykiem. Wyniszczała go okrutna choroba
Muzyk odszedł 9 października 2006 roku. Był nie tylko wybitnym piosenkarzem, ale także kompozytorem i poetą. Po śmierci spoczął na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Pochowano go w Alei Zasłużonych, a pośmiertnie odznaczono Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Nie ma chyba Polaka, który nie kojarzyłby nazwiska Grechuty i wielkich przebojów, które po sobie pozostawił. Wystarczy przytoczyć tytuły: "Dni, których nie znamy", "Ocalić od zapomnienia", "Wiosna, ach to ty", a także "Będziesz moją panią". Wciąż robią wrażenie!
Marek Grechuta nie miał w domu męskiego wzorca. Choć wzorowo wychowywały go jego mama, babcie, ciocie oraz siostry, brak ojca odcisnął na nim bolesne piętno. Artysta miał nadzieję, że znajdzie bezwarunkową miłość i akceptację, których odmówił mu tata.
Zobacz także: Violetta Villas szybko podbiła serca w USA. Śpiewała nawet u boku Franka Sinatry!
Niewielu wie, że Marek Grechuta przez wiele lat cierpiał na poważną chorobę, która znacznie utrudniała także życie jego bliskich. Podczas studiów rozstał się z dziewczyną, która złamała mu serce. Bolesne doświadczenie, ujawniło w nim chorobę afektywną dwubiegunową.
Początkowo udało się jednak złagodzić jego dolegliwość, która przez jakiś czas przestała mu doskwierać. Ostatnie lata życia artysty były dla niego wyjątkowo trudne. Gdy muzyk zaczął się dziwnie zachowywać, pojawiły się doniesienia o jego chorobie alkoholowej. Te okazały się jednak wyssane z palca, choć objawy były podobne. Okazało się, że wywołała je szybko postępująca choroba piosenkarza.
Grechuta praktycznie w ogóle nie pił alkoholu […]. Przyczyną większości problemów Grechuty była nękająca go przez wiele lat choroba afektywna dwubiegunowa. Cyklicznie pojawiały się u niego stany depresyjne, nad którymi nie potrafił zapanować. Schorzenie to w znacznym stopniu utrudniało jego karierę artystyczną, nie pomagały mu w niej również silne środki farmakologiczne, które regularnie zażywał. Artysta potrafił przerwać występ lub próbę bez słowa wyjaśnienia […] – czytamy na łamach książki "Chwile, których nie znamy. Opowieść o Marku Grechucie" autorstwa Marty Sztokfisz.
Zobacz także: Psycholog nie ma wątpliwości! Tak zachowasz pogodę ducha [WYWIAD]
Danuta była jego lekiem na skołatane serce
Marek i Danuta Grechutowie poznali się w Sylwestra 1967 roku. Choć przyszli w towarzystwie innych osób, od razu ulegli wzajemnej fascynacji. Spotkali się tuż po feriach. Muzyk odwiedził dziewczynę w akademiku, w chwili, gdy w radiu wybrzmiał jego utwór "Serce". Nie mógł wybrać sobie lepszego momentu, by zrobić dobre wrażenie na lubej. Był jednak studentem architektury i to z tym zawodem łączył wówczas swoją przyszłość. Jakiś czas później Danuta zgodziła się zostać żoną Grechuty. Po latach wyjawiła, że życie u boku męża nie należało do najprostszych.
Przez myśl mi nie przeszło, że zwiążę się dozgonnie z artystą. Wychodziłam za mąż za architekta, a nie za twórcę, mającego całe lata spędzić na estradzie. Kariera sceniczna Marka mogła się przecież skończyć tak szybko, jak prędko się zaczęła (wiadomo, ilu artystów było jedynie efemerydami). Ale los zdecydował inaczej, więc rolę małżonki artysty należało zagrać najlepiej, jak można – pisała Danuta Grechuta na łamach biografii poświęconej mężowi.
Zobacz także: Niewiarygodne, że ma tyle lat! Zaskakujące, jak Zdzisław Wardejn dba o formę
https://www.youtube.com/watch?v=kOzQ7yR7w74Marek Grechuta bardzo źle znosił liczne trasy koncertowe i intensywny tryb życia. Wywarły one ogromny wpływ na psychiczne samopoczucie artysty.
Trasy, przeciążenia, koncerty, noclegi w obcych miejscach — tłumaczyła Kora Jackowska. - Takie życie człowieka rozwala, naraża na olbrzymi stres. Trzeba być Madonną, chyba pozbawioną systemu nerwowego, żeby znosić tę wirówkę. Marek, jej przeciwieństwo […], śpiewając emocjonalne piosenki, oglądany z bliska, odczuwał ogromne obciążenie – czytamy w biografii muzyka.
Zobacz także: To on stał za karierą Krzysztofa Krawczyka. Andrzej Kosmala miał duży wpływ na gwiazdora
Grechuta zmagał się z chorobą afektywną dwubiegunową
Choroba artysty wyolbrzymiła jego lęki. Muzyk od zawsze pragnął być akceptowany i podziwiany. Bardzo brał sobie także do serca opinie osób trzecich. Negatywne komentarze i krytyka, z którą się spotkał, znacznie utrudniły mu normalne funkcjonowanie.
Był już ciężko chory. Drżał z lęku, nie mógł śpiewać. Pomyślałam, że nie wezmę go już do żadnego koncertu, bo wiem, jak dużo go to kosztuje. A jednak w 2000 roku Marek wystąpił na jubileuszowej FAMIE. Krzysiek Jasiński musiał mu zasznurować buty, sam nie był w stanie ich włożyć. I Marek wtedy nie zaśpiewał. Śpiewała za niego cała publiczność. W tej chorobie czuł jakąś niezwykłą potrzebę bycia kochanym – napisała w swojej książce Magda Umer.
Zobacz także: Ta rola była dla niego stworzona! Jednak to nie Królikowski miał zagrać w „Ranczu”
Bliscy i znajomi Marka Grechuty nie radzili sobie z jego chorobą. Byli przerażeni poważnym stanem artysty.
Ze względu na stan zdrowia Marek nie nagrywał nowych płyt, na rynku pojawiały się jednak albumy kompilacyjne i koncertowe. Na nowy materiał trzeba było poczekać aż do 2003 roku, kiedy ukazała się płyta "Niezwykłe miejsca", poświęcona jego ulubionym miastom. Album zawierał wspaniałą muzykę, ale od strony wokalnej okazał się klęską i właściwie można go uznać za zapis postępującej choroby artysty, który nie chciał się poddać i walczył do końca – opowiadał Bogusław Kaczyński.
Zobacz także: To powiedział, gdy usłyszał Alicję Majewską. „Początek mnie nie powalił”
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!