advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Maryla Rodowicz i Krystyna Prońko od lat są w konflikcie. "To zwykła zawiść"

WW
3 min. czytania
26.03.2024 20:28
Zareaguj Reakcja
Maryla Rodowicz i Krystyna Prońko znajdują się w gronie największych muzycznych gwiazd w Polsce. Jednak od lat panują między nimi bardzo chłodne relacje. Dlaczego?
|
fot. Maryla Rodowicz od dekad jest skonfliktowana z Krystyną Prońko. wikimedia/Wojciech Pędzich/EKzoom/CC-BY-4.0

78-letnia Maryla Rodowicz jest postrzegana przez wielu jako "królowa polskiej estrady". Wylansowała takie klasyki, jak "Niech żyje bal", "Małgośka" czy "Sing Sing". Artystka jest w branży od ponad 50 lat. Debiutowała bowiem w 1970 r.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!

W pierwszej połowie lat 70. głośno zrobiło się również o młodszej o rok od Rodowicz Krystynie Prońko. Ona też przez lata dorobiła się miana legendy. Wykreowała wiele niezapomnianych utworów, w tym choćby "Jesteś lekiem na całe zło", "Wspomnienie tamtych dni" czy "Papierowe ptaki".

Początkowo między artystkami nie było złej krwi. Problemy pojawiły się na początku lat 80. Więcej o tym opowiadała sama Rodowicz na łamach swojej autobiografii "Niech żyje bal" z 1992 r.

Zobacz także: Tyszkiewicz i Mikulski mieli romans? “Nasza miłość nie miała przyszłości”

Konflikt na linii Maryla Rodowicz-Krystyna Prońko

Maryla Rodowicz wspominała w książce, jak miała rywalizować z Krystyną Prońko o nagrodę w konkursie "Premier" na festiwalu w Opolu w 1981 r. Do tego jednak nie doszło, bo młodsza artystka "wysmażyła na nią donos, i to nie pierwszy".

Utwór "Hej, żeglujże, żeglarzu" nagrałam w radiu, w Trzecim Programie. W myśl regulaminu oceniane (w konkursie "Premier" – przyp. red.) mogły być tylko piosenki premierowe. A więc nieprezentowane wcześniej nigdzie na antenie. Koleżanka Prońko usłyszała jednak w jakieś radiowej audycji moje dzieło. I doniosła na mnie – tłumaczyła Rodowicz.

Zobacz także: 13-latek w wielkim hicie Wodeckiego! „Wmurowało mnie”

Zaznaczyła, że początkowo nie wiedziała o donosie. Dopiero tuż przed występem usłyszała od organizatorów "o trudnej i nieprzyjemnej sprawie".

Nie wiemy, jak się zachować, bo twoja koleżanka bardzo się upiera. No i jest to na papierze. Zdecydowaliśmy więc, że nie będziemy Cię brać pod uwagę w konkursie. Oczywiście możesz wyjść i zaśpiewać, jak chcesz - obwieścili.

Maryla Rodowicz była w szoku. Zdradziła, że "nogi się pod nią ugięły" i "miała łzy w oczach". Mimo że była zdruzgotana, a jej piosenki nie wzięto pod uwagę w konkursie, postanowiła odśpiewać ją przed opolską publicznością.

W swojej książce artystka dodała, że w proteście złożonym przez Prońko zwrócono też uwagę na fakt, że w jury znajdował się ówczesny partner Rodowicz, Krzysztof Jasieński.

Nie wiedziała, że Krzysztof, aby uniknąć takich podejrzeń, miał w ogóle nie zabierać głosu, gdy jury będzie mnie oceniało – zastrzegła w "Niech żyje bal".

Zobacz także: Była wielką gwiazdą lat 60. Ale jej życie to głównie skandale, intrygi i zdrady

Od lat bez zmian

Na łamach "Niech żyje bal" Maryla Rodowicz podkreślała, że przez kolejne lata po festiwalu jej relacje z Krystyną Prońko nadal były napięte.

Ona do dzisiaj zresztą – choć nie zrobiłam jej nic złego – traktuje mnie jak powietrze i nie odpowiada nawet na moje "dzień dobry". Zawsze w mojej obecności jest nadąsana. Wygląda to na zwykłą zawiść – oceniła.

Nic nie zmieniło się również w 2013 r. Wówczas w rozmowie z Jarosławem Szubrychtem (zatytułowanej "Wariatka tańczy") Maryla Rodowicz mówiła "o braku wymieniania ukłonów" i "pełnej zimie".

Jednak w niedawnym wywiadzie dla Plotka (z lutego br.) piosenkarka wypowiadała się dość ciepło o Prońko. Wskazała, że "chyli jej czoła" za to, że "potrafiła stanąć w szranki z dwudziestolatkami" w preselekcjach do Eurowizji 2024.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!