Koronawirus: Remdesivir nie pomaga chorym na COVID-19 i może wydłużać leczenie
Amerykańscy naukowcy informują, że lek remdesivir nie jest cudownym lekiem na COVID-19 i nie powinno się go podawać wszystkim chorym.
Leczenie pacjentów chorych na COVID-19 za pomocą przeciwwirusowego leku remdesivir nie daje żadnych korzyści hospitalizowanym. Zamiast tego może się nawet przyczyniać do wydłużenia ich pobytu w szpitalu – wynika z badania opublikowanego w czwartek w serwisie JAMA Network Open.
Remdesivir nie robi różnicy
Z danych zgromadzonych przez naukowców wynika, że chore na COVID-19 osoby leczone remdesivirem – lekiem opracowanym w celu leczenia wirusa Ebola – pozostawały w szpitalach około 6 dni. Natomiast ci chorzy, którzy nie otrzymali tego leku, opuszczali szpital po mniej więcej trzech dniach. Trzeba jednak podkreślić, że wiele z osób leczonych remdesivirem mogło zostać przetrzymywanych w szpitalu dłużej po to, żeby nie przerywać kuracji, a nie z powodu jakichś efektów ubocznych lub komplikacji związanych z leczeniem:
„Sprawdzenie czasu trwania terapii remdisivirem wskazuje na to, że część lekarzy trzymało chorych w szpitalu tylko po to, żeby ukończyć proces leczenia, nawet jeśli te osoby były już w stanie wrócić do domów” - poinformował współautor badania, dr Michel Ohl – specjalista chorób zakaźnych w szpitalu uniwersyteckim w mieście Iowa – w korespondencji z agencją informacyjną UPI.
Mimo to 12% pacjentów uczestniczących w badaniu, którzy otrzymali remdesivir – zmarło. Z grupy pacjentów służących jako grupa kontrolna, którzy nie otrzymali tego leku, zmarło 11%.
Rekomendowany lub nie
Remdesivir został opracowany po epidemii wirusa Ebola, która miała miejsce w Afryce Zachodniej w 2015 roku. Uznano go za możliwą pomoc w leczeniu koronawirusa w zeszłym roku, podczas pandemii koronawirusa. Ostatnio jednak eksperyment nadzorowany przez Światową Organizację Zdrowia wykazał, że nie ma żadnych dowodów, jakoby ten lek w jakikolwiek sposób pomagał zarażonym koronawirusem. WHO rekomendowało więc zakaz używania remdesiviru w terapii chorych na COVID-19.
Mimo to zaledwie miesiąc później amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) już zaakceptowała lek do wykorzystywania w szpitalach w ciężkich przypadkach COVID-19. Jednym z leczonych tym specyfikiem był między innymi były prezydent USA Donald Trump. Ponadto wytyczne dotyczące leczenia sporządzone przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia oraz przez amerykańskie Stowarzyszenie ds. Chorób Zakaźnych wciąż rekomendują wykorzystywanie remdisiviru w leczeniu poważnie chorych na COVID-19, szczególnie osób mających problemy z oddychaniem, nawet po podłączeniu do respiratorów.
Jak wyglądało badanie
W ramach swojej pracy dr Ohl i jego współpracownicy dokonali przeglądu wyników pochodzących od niemal 6 tys. pacjentów chorych na COVID-19 leczonych w szpitalach zarządzanych przez administrację ds. weteranów. Około 40% z tych osób otrzymało remdesivir. Osoby leczone tym środkiem otrzymywały w ramach pierwszego kroku w leczeniu 200 mg leku, a potem 100 mg dziennie przez 5 do 10 dni – wynika z danych zgromadzonych przez naukowców. 94% leczonych było mężczyznami, w większości seniorami w wieku ponad 60 lat lub przed 70. rokiem życia. Prawie połowa badanych pacjentów była leczona deksametazonem – lekiem sterydowym, który powoduje zmniejszenie zakażenia serca i płuc powodowane przez wirusa. 1 na 5 badanych trafił na oddział intensywnej terapii po tym, jak objawy COVID-19 się pogorszyły. Około 6% z leczonych remdisivirem wymagało mechanicznej wentylacji. Poddano jej również 4% z osób nie leczonych ty lekiem.
„Rozsądnym jest wykorzystanie remdisiviru u wybranych pacjentów, jednak lekarze powinni unikać podawania go tym osobom, które nie wymagają hospitalizacji” - uważa dr Ohl.
Sprawdź też:
-
COVID-19 a grypa: podobieństwa i różnice