Jak wygląda szczepienie na Stadionie Narodowym w Warszawie? Opisujemy wszystko krok po kroku

5 min. czytania
05.05.2021 10:25
Zareaguj Reakcja
Dowiedz się, jak obecnie wygląda proces szczepienia na Stadionie Narodowym w Warszawie. Co robić, gdzie iść, jak postępować? Wyjaśniamy.
|
fot. Stadion Narodowy w Warszawie. W prawym dolnym rogu widoczna brama 5, przez którą wchodzi się w celu zaszczepienia Arne Müseler/Wikimedia Commons

Dowiedz się, jak obecnie wygląda proces szczepienia na Stadionie Narodowym w Warszawie. Co robić, gdzie i kiedy iść, jak postępować? Wyjaśniamy wszystko przystępnie, krok po kroku – na osobistym przykładzie.

Po zastrzyku

Zapisałeś się na szczepienie na Stadionie Narodowym w Warszawie? Nie wiesz, czego się spodziewać? Masz obawy o to, czy nie zgubisz się w środku wielkiego budynku, albo zapomnisz o czymś istotnym? Bez obaw, dzięki temu artykułowi dowiesz się dokładnie, o czym pamiętać, gdzie pójść i co robić, żeby się zaszczepić. Informacje będą z pierwszej ręki, bo sam właśnie zostałem zaszczepiony i mogę opisać, jak cała procedura wyglądała krok po kroku.

Co zabrać ze sobą na szczepienie?

Na pewno będzie nam potrzebny dokument ze zdjęciem i numerem PESEL (na przykład dowód osobisty lub paszport). Warto też wydrukować sobie w domu i wypełnić aktualny kwestionariusz, co zaoszczędzi nam nieco czasu na miejscu. Jeśli mamy wątpliwości co do danego pytania w tym kwestionariuszu, to zostawmy to miejsce puste – zawsze na miejscu możemy się skonsultować. Tu wyjaśniamy, skąd pobrać kwestionariusz.

Jeśli nie mamy w domu drukarki, albo zapomnieliśmy wziąć ze sobą kwestionariusz, to nic straconego – dostaniemy go na miejscu.

Warto też upewnić się, że mamy dobrze naładowany telefon.

Ostatnią rzeczą, którą warto zabrać, jest… własny długopis. Zabranie go również zaoszczędzi nam czas na stadionie.

O której przyjechać pod Stadion Narodowy?

Wcześniej podczas szczepienia w tym miejscu zdarzały się pewne niejasności, tworzyły długie kolejki przed wejściem, a przyjeżdżający na szczepienie bali się, że przegapią swoją godzinę, bo z powodu tłoku nie dostaną się do środka. To już przeszłość, a organizacja tego punktu szczepień stoi na bardzo wysokim poziomie.

Przede wszystkim zupełnie nie ma sensu przyjeżdżać znacznie wcześniej. Po pierwsze: nie zostaniemy wpuszczeni, a po drugie: nie ma już długich kolejek przed wejściem na stadion i nie musimy się obawiać, że na cokolwiek się spóźnimy. Wszędzie wiszą ostrzeżenia, że na teren obiektu można wejść nie wcześniej niż na 15 minut przed godziną szczepienia. Jeśli przyjdziemy znacznie wcześniej, to nie zostaniemy wpuszczeni i będziemy musieli poczekać do odpowiedniej godziny.

Dlatego też niedługo przed wyznaczonym czasem pojawiłem się w wejściu zlokalizowanym w bramie numer 5 (część stadionu od strony Wisły). W sms-ie z datą i godziną szczepienia jest ono opisane jako „Księcia Józefa Poniatowskiego 1”.

Pierwsze kroki

Po wejściu do środka zostałem zbadany bezdotykowym termometrem przez żołnierza Wojsk Obrony Terytorialnej i skierowany dalej, wzdłuż wyznaczonej taśmami trasy. Co kilkanaście – kilkadziesiąt metrów stoją żołnierze WOT, którzy kierują nas we właściwą stronę, odpowiadają na ewentualne pytania i służą pomocą. Nie można też się zgubić, po cały czas idzie się wyznaczoną trasą.

Ja miałem szczepienie wyznaczone na godzinę 17:15. Zostałem więc skierowany na trasę wytyczoną taśmami i opatrzoną informacją, że jest ona przeznaczona właśnie dla osób zapisanych na tę godzinę. Warto też wspomnieć, że na całej trasie rozstawione są bezdotykowe dozowniki z płynem dezynfekującym.

Wyznaczoną trasą doszedłem do kontuaru, za którym siedziały osoby przyjmujące chcących się zaszczepić. Podałem swój dowód osobisty, dzięki czemu potwierdzono moją tożsamość i godzinę, na którą zostałem zapisany. Poinformowano mnie, jaką szczepionkę otrzymam (była to Comirnaty, czyli Pfizer-BioNTech). Otrzymałem kartę, na której zapisano datę szczepienia oraz rodzaj preparatu. Dostałem też kartkę A4, w której zapisana była zgoda na okolicznościowe udostępnienie danych osobowych (zgodnie z wymogami RODO) – wypełnia się ją później. Jeśli ktoś nie miał ze sobą kwestionariusza, to również go otrzymywał – ja swój wypełniłem już w domu.

Może cię zainteresować:

    Szczepienia przeciw COVID-19. Jak się przygotować przed I i II dawką

Wypełnianie kwestionariusza

Z otrzymanymi kartkami przeszedłem dalej i wyznaczoną trasą dostałem się do do poziomu 0, czyli do szatni, w której trzeba było zostawić kurtkę (nie ma numerków do wzięcia, więc jeśli masz wątpliwość, czy potem odnajdziesz swoją kurtkę, możesz telefonem zrobić zdjęcie numerka, na którym powiesiłeś okrycie). Można zabrać ze sobą dalej torbę podręczną lub torebkę.

Po zostawieniu kurtki poszedłem dalej wyznaczoną trasą do sali, w której wypełnia się kwestionariusz. Rozstawione są tam stoły, przy których można usiąść. Tam wypełniłem wymagane miejsca w kwestionariuszu RODO.

Kiedy już wypełniłem odpowiednie rubryki, z kartkami w ręku poszedłem dalej, do żołnierza WOT, który upewnił się, czy wymagane miejsca są właściwie oznaczone, a dokumenty podpisane. Pozwolił mi iść dalej – już do miejsca, w którym odbędzie się szczepienie.

Szczepienie

Kawałek dalej, po lewej i po prawej stronie ustawione są przepierzenia, w których czekają specjaliści wykonujący szczepienie – podchodzimy tam, gdzie akurat jest wolne – jeśli mamy wątpliwości, to wskazuje je nam stojący nieopodal żołnierz WOT.

Podszedłem do ratownika wykonującego szczepienie, który odebrał ode mnie dokumenty, sprawdził czy nie ma przeciwwskazań do szczepienia i wykonał zastrzyk. I tu od razu uspokajam osoby, które niekoniecznie lubą być kłute lub boją się igieł: sam zastrzyk został wykonany bardzo fachowo i praktycznie nic nie czułem. Jedyną pamiątką po ukłuciu był plaster na ramieniu.

Po zastrzyku

Po otrzymaniu szczepionki zostawiłem karteczkę, na której zapisano daty szczepień – bez obaw, wkrótce ją odzyskam. Zamiast tego otrzymałem do ręki jedną z kartek z naklejonym kodem kreskowym, w którym zostały zapisane wszelkie dotyczące mnie informacje. Z tą kartką przeszedłem kolejne kilka metrów – do stanowiska, w którym po zeskanowaniu kodu kreskowego wyznaczono mi od razu datę kolejnego szczepienia, na którą skwapliwie się zgodziłem.

Teraz na jednym ze stojących nieopodal krzeseł musiałem odsiedzieć 15 minut – chodzi o to, żeby się upewnić, że u zaszczepionej osoby nie wystąpi jakikolwiek epizod uczuleniowy. Po upływie określonego czasu żołnierz WOT odczytywał imię i pierwszą literę nazwiska osoby, która mogła już wychodzić. Po tym, jak usłyszałem swoje imię, mogłem odebrać karteczkę, na której została zapisana data pierwszego i drugiego szczepienia – trzeba ją zachować do kolejnej wizyty.

I to już koniec - teraz mogłem już przejść do szatni, odebrać kurtkę i wyznaczoną trasą udać się do wyjścia – tej samej bramy, którą wszedłem na stadion.

Całość trwała łącznie około pół godziny – od chwili wejścia do opuszczenia stadionu.

Jak mogliście się Państwo przekonać, nie ma się czego bać: na Stadionie Narodowym wszystko jest wzorowo zorganizowane, nie mamy szans się zgubić, a jeśli czegoś nie wiemy, to w każdej chwili możemy o daną kwestię spytać żołnierzy WOT, którzy chętnie służą pomocą. Nie ma obaw, że będą kolejki lub coś nas ominie albo nie będziemy wiedzieli, co robić.

Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko zachęcić wszystkich do zarejestrowania się i zaszczepienia, kiedy tylko będziemy mieli taką możliwość.

[wp-faq-schema title="Szczepienie na Stadionie Narodowym w Warszawie - o czym pamiętać?"]