Jak szczepiłam się AstrąZenecą
Ewa Podolska zachęca wahających się do szczepienia przeciw COVID-19. Szczegółowo opowiada, jak przebiegało jej szczepienie preparatem AstraZeneca, opisuje też reakcję organizmu na szczepionkę.
Dzień dobry, dziś jeszcze, by zachęcić wahających się do szczepienia, mój przykład. Otóż doczekałam swojego terminu. Nie wchodząc w szczegóły, dlaczego tak daleko, pojechałam do Poznania i tam na terenie Targów Poznańskich poddałam się szczepieniu. Czyli odstałam swoje 15 minut w kolejce, potem wypełniłam ankietę – dwie strony, pierwsza dotyczyła moich kontaktów z wirusem, a druga mojego stanu zdrowia.
Z wypełnioną ankietą za moment siedziałam vis-a-vis lekarza kwalifikującego. Rozmowa była krótka. Pan doktor mnie zakwalifikował, a ja podpisałam zgodę na szczepienie preparatem AstraZeneca. Wszystko było bardzo dobrze zorganizowane.
Na kilku stanowiskach równocześnie kwalifikowało kilku lekarzy i choć do hali targowej wchodziło dużo osób, nie było kolejek, ani bałaganu. Panie przewodniczki wskazywały miejsce i wolnego lekarza. Potem kilka minut czekania i już pani pielęgniarka mnie szczepiła. Po szczepieniu wszystkich proszono, by w specjalnym miejscu poczekali jeszcze przez 15 minut. Wyszłam zadowolona, że mam to za sobą.
Godziny mijały, a ja prócz lekkiego bólu w ramieniu nic nie czułam. Nagrałam jeszcze program, wsiadłam do pociągu, o 9:00 wieczorem byłam już w Warszawie. Dalej się czułam, jakby żadnego szczepienia nie było. Nawet SMS o takiej treści wysłałam jeszcze o 10:00 wieczorem. Położyłam się, no i wtedy dopiero poczułam.
Powoli się rozwijało, dreszcze, bóle mięśni, gorączka do 38,6 st. C. Czułam się fatalnie. Rano gorączka spadła do 35,7, ale dalej źle się czułam. Gdy zasnęłam, spałam 12 godzin. Następnego dnia bolały mnie jeszcze kości i stawy, ale czułam się znacznie lepiej.
Po 2,5 dnia wszystko wróciło do normy. Nie sprawdziło się moje myślenie, że jeżeli nigdy nie miałam żadnych reakcji po szczepieniu przeciwko grypie ani mój organizm nie zareagował na szczepionkę przeciwko pneumokokom, to tym razem też tak będzie. Jednak nie.
No, ale pierwsza dawka już za mną. No to na koniec tylko powiem: szczepmy się, proszę państwa.
Przeczytaj też:
-
EMA o szczepionce AstraZeneca: Korzyści znacznie przewyższają ryzyko