COVID-19: Trzeba zaszczepić cały świat, by zakończyć pandemię?
Ogólnoświatowy dostęp do szczepionek to konieczność, żeby wreszcie uporać się z pandemią koronawirusa - uważają amerykańscy lekarze.
Wynalezienie szczepionek na COVID-19 dało nam wszystkim „światełko w tunelu”, ale zagrożenie wirusem nie zniknie, jeśli większość populacji na świecie nie będzie zaszczepiona – uważają naukowcy z Uniwersytetu Johna Hopkinsa.
System krajów połączonych
Pomimo faktu, że np. w Stanach Zjednoczonych obecnie zaszczepione na koronawirusa jest już ponad 40% społeczeństwa, a w takich krajach jak Wielka Brytania czy Izrael już ponad połowa, to inne państwa wciąż mają problemy ze zwiększeniem tej liczby – zwraca uwagę ekspert ds szczepień, dr Naor Bar-Zeev – zastępca dyrektora Międzynarodowego Centrum Dostępu do Szczepień na uniwersytecie medycznym Johna Hopkinsa w Baltimore.
W takich krajach jak Brazylia czy Indie, gdzie w ostatnim czasie doszło do gwałtownych wzrostów zachorowań, dotąd zaszczepiono zaledwie około 10% ludności, a państwach Afryki i Ameryki Południowej jeszcze mniej - wynika z danych zgromadzonych przez serwis Our World In Data, stowarzyszonego z uniwersytetem w Oxfordzie.
Czemu cały świat musi się zaszczepić?
„Dlaczego dla kogoś w USA ma być ważne, żeby zaszczepiła się osoba w Ghanie?” - pytał retorycznie dr Bar-Zeev podczas telekonferencji z mediami.
„Otóż ma to związek z trwającym przenoszeniem się wirusa i jego nowymi wariantami. Państwa z wyższym odsetkiem zaszczepionej populacji zanotują mniej zakażeń i mniej wariantów [koronawirusa]” - wyjaśnił.
I na odwrót: w krajach, w których wirus aktywnie się rozprzestrzenia, istnieje większe prawdopodobieństwo powstania niebezpieczniejszej mutacji i jej dalszej ekspansji – dodała dr Anna Durbin z uniwersytetu Johna Hopkinsa.
Może Cię zainteresować:
-
Mastocytoza – co to za choroba? Czy jest przeciwwskazaniem do szczepienia COVID-19?
Koronawirus i szczepienia w USA
W USA koronawirusem zaraziło się łącznie ponad 31,6 mln osób, a 566 tys. zmarło w wyniku spowodowanego nim COVID-19 – ocenia amerykańska agencja Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC). We wtorek w USA zanotowano niemal 60 tys. nowych przypadków – największą od dawna dzienną liczbę zakażeń.
Do środy w USA zaszczepiono już przynajmniej jedną dawką szczepionki ponad 134,4 mln osób, czyli 41% populacji. Z tej liczby zaszczepionych jest już niemal 44 mln osób w wieku od 65 lat wzwyż. 87,6 mln osób (26%) jest już w pełni zaszczepionych, czyli otrzymali już drugą dawkę szczepionki. Dotyczy to ludzi zaszczepionych dwiema dawkami szczepionek Pfizer-BioNTech lub Moderna oraz środkiem Johnson & Johnson (Janssen), który podaje się w jednej dawce. Ostatnio jednak Amerykanie zawiesili stosowanie szczepionki Janssen po pojedynczych przypadkach wystąpienia zakrzepicy.
Pomimo stosunkowo dużego odsetka zaszczepionych w USA, pojawiają się tam nowe warianty, w tym B.1.1.7 (brytyjski).
Szczepionka jak światełko w tunelu
Jak przestrzega dr Anna Durbin: jeśli liczba zaszczepionych nie będzie odpowiednio duża, to grozi to powstaniem nowych, bardziej zaraźliwych i groźniejszych mutacji koronawirusa oraz może opóźnić zakończenie pandemii.
Zarówno dr Durbin, jak i dr Bar-Zeev zachęcają ludzi do szczepień i jak największej dostępności szczepionek. Postulują też, by amerykańskie władze wykorzystały swoją pozycję w świecie i zapewniły finansowanie pozwalające zwiększyć dostępność szczepień na całym świecie.
„Szczepionki są dla nas światełkiem w tunelu, ale nie wyjdziemy z pandemii, dopóki cały świat nie zostanie zaszczepiony” - powiedziała dr Durbn.