To Roman Wilhelmi przykrywał uśmiechem. "Wpadał w psychiczne dołki"
Roman Wilhelmi, uznawany za ikonę polskiego kina, wzbudzał szeroką sympatię dzięki rolom w kultowych produkcjach, takich jak "Lalka", "Kariera Nikodema Dyzmy" czy też "Alternatywy 4". I choć czarował tłumy, na co dzień borykał się z osobistymi kompleksami.
- Roman Wilhelmi, ceniony w środowisku i przez widzów aktor, zmagał się z kompleksami i lękiem przed samotnością.
- Bywało, że zły stan psychiczny powstrzymywał go przed wystąpieniami na scenie.
- Emilia Krakowska wspominała "misiaczki" legendy kina PRL.
Roman Wilhelmi zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii. Na przestrzeni ponad trzech dekad urósł do rozmiarów jednego z najwybitniejszych polskich aktorów wszech czasów. Zaistniał w środowisku pod koniec lat 50., a z czasem zaskarbił sobie sympatię ogólnopolskiej publiczności, m.in. za sprawą kreacji Kazimierza Starskiego z "Lalki", Stanisława Anioła z "Alternatyw 4" oraz tytułowego bohatera z "Kariery Nikodema Dyzmy".
Rozwiąż quiz o największych pięknościach polskiego kina. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe piękności polskiego kina. Mistrz odgadnie 16/20!
I choć Roman Wilhelmi regularnie brylował na kinowym i szklanym ekranie, a jego nazwisko znał niemal każdy Polak, niewielu zdawało sobie sprawę, że ikona kina PRL zmagała się z masą kompleksów i panicznym lękiem przed samotnością.
Kompleksy, które prześladowały Romana Wilhelmiego
Marcin Rychcik w książce "Roman Wilhelmi. Biografia", zaznaczył, że serialowy Stanisław Anioł w całości oddawał się roli, nad którą w danym momencie pracował. Analizował każde zdanie, stale doskonalił swój warsztat, a przede wszystkim czerpał z życia pełnymi garściami. Należy uściślić, że w kinie, teatrze i telewizji wcielił się w niemal 170 postaci.
Mimo że powszechnie ceniono dorobek twórczy Wilhelmiego, ten "miał miliony wątpliwości", głównie dotyczących swoich zdolności. Jak się okazuje, czułym punktem aktora była łysinka.
Mój wygląd był dla mnie zawsze ważny - zaznaczał Roman Wilhelmi. - Dlatego też braki w moim wyglądzie doprowadziły mnie do depresji. Miałem mocne, aczkolwiek skłonne do wypadania na czubku głowy włosy. Łysina, którą korygowałem przypalonym korkiem, moja skłonność do tycia - były tylko częścią spraw, którym musiałem stawić czoło - czytamy w książce "Roman Wilhelmi. Biografia".
Tak Emilia Krakowska wspomina legendę kina PRL
Życie prywatne Romana Wilhelmiego było pełne sprzeczności. Z jednej strony obfitowało w bankiety, kinowe premiery i relacje ze środowiskiem artystycznym, z drugiej wiązało się z trudnościami, samotnością i osobistymi wyzwaniami.
O romansach aktora, m.in. z Iwoną Bielską czy Grażyną Barszczewską, krążyły legendy. "On bez kobiet nie mógł się obejść" - powiedziała Emilia Krakowska w rozmowie z Magdą Jaros, autorką książki "Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego".
Bywało, że podczas tournée po Polsce wpadał w psychiczne dołki i po prostu nie chciał wyjść na scenę. Należało wtedy zadzwonić po któregoś "misiaczka", nakłonić, żeby przyjechał i Romka pocieszył. O swoich narzeczonych mówił "misiaczki". Było ich wiele - dodała aktorka w cytowanym wywiadzie.
W 2026 roku, a dokładnie 6 czerwca, przypada 90. rocznica urodzin Romana Wilhelmiego. Natomiast 3 listopada minie 35 lat od śmierci aktora.
Źródło: RadioPogoda.pl; Marcin Rychcik, "Roman Wilhelmi. Biografia"; Magda Jaros, "Anioł i twardziel. Biografia Romana Wilhelmiego", Culture.pl