Przebój z 1971 roku powstał dzięki ich relacji. "Poznaliśmy się, gdy..."

3 min. czytania
18.05.2026 10:39
Zareaguj Reakcja

W Radiu Pogoda zrobiło się nie tylko nostalgicznie, ale i bardzo osobiście. Udział Haliny Frąckowiak w cyklu "Najpiękniejsze melodie" przerodził się w pełną emocji opowieść o muzyce, przyjaźni i ludziach, którzy zostawili trwały ślad w jej życiu.

Mężczyzna w garniturze patrzy na kobietę śpiewającą do mikrofonu na scenie. Światła w tle.
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
  • Halina Frąckowiak zdradziła historię powstania utworu "Wodo, zimna wodo".
  • Rozmowa odsłoniła kulisy wieloletniej relacji z Ernestem Bryllem.
  • Artystka podkreśliła, że za ponadczasowością dawnych piosenek stoją autentyczne emocje.

W Radiu Pogoda znów zrobiło się nostalgicznie, ale i... odrobinę plotkarsko - oczywiście w najbardziej eleganckim wydaniu. W cyklu "Najpiękniejsze melodie" powróciła bowiem jedna z ikon polskiej sceny, Halina Frąckowiak, a rozmowa z Moniką Tarką zamieniła się w pełną ciepła podróż do czasów, gdy muzyka miała smak prawdziwych emocji, a przyjaźnie – literacką głębię.

Najpiękniejsze melodie Haliny Frąckowiak w Radiu Pogoda
Halina Frąckowiak o utworze "Wodo, zimna wodo"
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Nie jest tajemnicą, że Halina Frąckowiak to artystka o imponującym dorobku. Już od końca lat 60. była uznawana za jedną z najważniejszych wokalistek w Polsce, a jej kariera nabrała rozpędu wraz z zespołem ABC i kolejnymi przebojami, które do dziś nucą całe pokolenia. Jednak - jak pokazała ta rozmowa - za legendą stoją konkretne historie, ludzie i emocje, które nie tracą na aktualności.

Redakcja poleca

Halina Frąckowiak i "Wodo, zimna wodo"

To właśnie one wróciły przy okazji wspomnienia niezwykłego projektu muzycznego, jakim była śpiewogra "Na szkle malowane" autorstwa Katarzyny Gärtner i Ernesta Brylla. Z niej pochodzi utwór "Wodo, zimna wodo" – jeden z najbardziej charakterystycznych w repertuarze Haliny Frąckowiak.

I trudno się dziwić. Spektakl z początku lat 70. był prawdziwym fenomenem – łączył folkową stylistykę z rockową energią, a jego piosenki trafiły na płytę, na której znalazły się także nazwiska największych gwiazd epoki. Wśród nich – oczywiście Frąckowiak, która wykonała m.in. "Wodo, zimna wodo" oraz "Na sianie".

To chyba właśnie Katarzyna Gärtner widziała mnie w tych utworach i zaproponowała ich wykonanie. A może Ernest Bryl... - próbowała sobie przypomnieć artystka. 

Ernest Bryll na dobre i na złe

I właśnie w tym miejscu rozmowa skręciła w bardziej osobisty ton. Pojawił się bowiem temat relacji Haliny Frąckowiak z Ernestem Bryllem - poetą, który odpowiadał za teksty i który, jak wynika ze słów artystki, odegrał w jej życiu znacznie większą rolę niż tylko zawodową.

Ernest Bryll to w ogóle był mój bliski przyjaciel. On i Małgosia, jego żona. Ale z Ernestem poznaliśmy się, gdy miałam 21 lat. Powstał zespół Drumlersi. I wtedy właśnie Ernest pisał wszystkie teksty, Marek Sart muzykę - wspominała.

To był moment, który – jak można się domyślić – ukształtował młodą artystkę. Sama przyznaje, że patrzyła wtedy na Brylla jak na kogoś z zupełnie innego świata: "To były osoby bardzo dojrzałe, doświadczone, z dużym dorobkiem twórczym. A ja, takie dziewczątko jednak, które było na początku drogi".

Redakcja poleca

"Był cudownym przyjacielem"

Zamiast kurtuazyjnej sztywności dostajemy wspomnienie o przyjaźni, szacunku i zaufaniu, które przetrwały lata. Halina Frąckowiak nie opowiada o Erneście Bryllu jak o nazwisku z książki, tylko jak o kimś naprawdę bliskim, kto potrafił być wsparciem w trudnych chwilach.

Spotykałam się z Ernestem wiele razy w różnych sytuacjach trudnych w moim życiu. Ernest był zawsze cudownym przyjacielem. Dodawał naprawdę sił, był mądry. Mądry bardzo, taki ze spokojem. O czymkolwiek mówił trudnym, tam nigdy nie było zła. Tam była mądrość - opowiadała.

To właśnie ta "mądrość bez zła" zdaje się kluczem do zrozumienia, dlaczego teksty Ernesta Brylla – także w "Wodo, zimna wodo" – mają w sobie tyle emocjonalnej głębi. Utwór opowiada przecież o bólu, miłości i tęsknocie, ubranych w niemal ludową metaforykę.

Nic więc dziwnego, że piosenka - choć powstała ponad pół wieku temu - nadal wybrzmiewa świeżo. A dzięki takim audycjom jak "Najpiękniejsze melodie" wraca do słuchaczy nie tylko jako muzyczny klasyk, ale też jako fragment większej, bardzo osobistej historii.

Bo choć mowa o przebojach, to tak naprawdę chodzi o coś więcej: o pamięć emocjonalną, o ludzi, którzy umieli podpowiadać, wspierać i zostawiać po sobie nie tylko teksty oraz melodie, ale też poczucie bezpieczeństwa.

Oglądaj

Źródło: RadioPogoda.pl