Polacy pamiętają go jako Wokulskiego. W PRL nie bał się szokować
Jerzy Kamas wśród mieszkańców Polski był znany przede wszystkim jako odtwórca roli Stanisława Wokulskiego w serialowej wersji "Lalki". Cały PRL plotkował o jego licznych romansach, a swoich przełożonych nie raz i nie dwa przyprawił o ból głowy. Z okazji rocznicy urodzin aktora 8 lipca, przypominamy jego sylwetkę.
- Jerzy Kamas był jedną z ikon "epoki słusznie minionej", czyli PRL.
- Najważniejszą rolą w jego karierze była ta z serialu "Lalka".
- To odtwórca postaci Stanisława Wokulskiego.
Jerzy Kamas przyszedł na świat 8 lipca 1938 roku, a więc równo 87 lat temu. Gwiazdor urodził się w miejscu bardzo ważnym dla historii polskiego kina, czyli Łodzi. Zresztą właśnie w rodzinnym mieście ukończył wyższą uczelnię, mianowicie Państwową Wyższą Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną im. Leona Schillera.
Rozwiąż quiz o "Lalce" i "Krzyżakach". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kartkówka z lektur. "Krzyżacy" czy "Lalka"? Ty odpadniesz już na 4. pytaniu!
Polacy zapamiętali go jako Wokulskiego
Sam Jerzy Kamas miał na koncie liczne role filmowe, telewizyjne i teatralne. Wśród najważniejszych można wymienić m.in. w "Nocach i dniach" (Daniel Ostrzeński, brat Barbary), "Doktor Judym" (Korzecki) czy "Wielka miłość Balzaka" (Mikołaj I Romanow). Jednak Polacy kojarzą Kamasa przede wszystkim z serialu "Lalka".
Jerzy Kamas w "Lalce", w reżyserii Ryszarda Bera, wcielił się w rolę głównego bohatera, czyli oczywiście Stanisława Wokulskiego. Partnerowała mu Małgorzata Braunek, której Bera powierzył rolę Izabeli Łęckiej.
Kiedy widziałam, jak oni z Małgosią pięknie tańczą w "Lalce", to za każdym razem powtarzałam, że gdyby Jerzy grał ze mną, to skończyłoby się to małżeństwem. Chyba bym mu uległa – zachwycała się występem Jerzego Kamasa Beata Tyszkiewicz ("Super Express").
Niejednokrotnie przyprawiał przełożonych o ból głowy
Wśród kolegów i przełożonych Jerzy Kamas nie raz i nie dwa budził zdumienie. Dość wspomnieć o sytuacji, kiedy aktor, w przerwie w próbie generalnej do spektaklu "Król Edyp", udał się do bufetu. Co więcej, Kamas wcale nie kwapił się do przerwania konsumpcji śniadania – i to nawet kiedy już sprowadzono go na scenę!
Edyp kończy monolog i z tyłu, zza jego pleców, wchodzi Jerzy Kamas: zielone sztruksy, koszula, w jednej ręce trzyma talerzyk, w drugiej widelczyk i kończy konsumpcję – wspominał Wojciech Solarz w wywiadzie dla portalu Encyklopedia Teatru.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!