Myślał, że nic więcej go już nie spotka. Dziś jest gwiazdą. "Są dwie drogi"
Damian Michałowski gościł w Radiu Pogoda. W rozmowie z Tamarą Pawlik-Lipską podzielił się opowieściami o swoich pierwszych zawodowych wyzwaniach, przygodzie w Vancouver i wytłumaczył, dlaczego postanowił się zostać dziennikarzem. Nie zabrakło także ciekawych anegdotek ze studia "Dzień dobry TVN". "Pięć lat studiów, dziennikarstwo, stypendium naukowe, wszystko po to, aby na rogu Hożej i Marszałkowskiej siedzieć na sztucznym byku" – opowiadał w "Alei Sław".
- Damian Michałowski był gościem Tamary Pawlik-Lipskiej w "Alei Sław".
- Dziennikarz i prezenter opowiedział anegdotę o tym, jak trafił na igrzyska olimpijskie.
- Jego kariera dziennikarska zaczęła się w akademickim radiu w Zielonej Górze.
Damian Michałowski, popularny polski dziennikarz i prezenter radiowo-telewizyjny, rozpoczął karierę medialną jeszcze w akademickim radiu w Zielonej Górze. W następnych latach współpracował z rozlicznymi rozgłośniami radiowymi, aż w końcu, w 2020 r., został jednym z prowadzących porannego programu "Dzień dobry TVN". O karierze, przygodzie z mediami i sporcie opowiedział w rozmowie z Tamarą Pawlik-Lipską.
Damian Michałowski związał się z mediami. "Bawię się w dziennikarstwo"
Jak zaznaczył Damian Michałowski w Radiu Pogoda: "Pracę w radiu zaczynałem jako skromny gimnazjalista, a po kilkudziesięciu latach wylądowałem w telewizji. Cały czas bawię się w dziennikarstwo, tylko troszkę bardziej popularne". Co sprawiło, że uczeń zapragnął pracować w radiu? Wygląda na to, że za tą potrzebą kryła się konkretna przesłanka: "Chciałem pojechać na igrzyska olimpijskie. I są dwie drogi, żeby się tam dostać".
Damian Michałowski dodał, że pierwszą opcją byłoby, oczywiście, zostanie zawodowym sportowcem, a drugą – dziennikarzem. "Pomyślałem, że to będzie droga łatwiejsza" – powiedział w "Alei Sław". Czy rzeczywiście tak było? "Zdecydowanie nie, ale udało mi się pojechać na igrzyska olimpijskie. W 2010 r. poleciałem do Vancouver. To było spełnienie moich marzeń i moment, w którym pomyślałem sobie, że nic ciekawszego, mnie na ścieżce zawodowej absolutnie nie spotka".
Dziennikarz osiągnął wtedy nie tylko zawodowe spełnienie, ale również przeżył przygodę życia. Podzielił się ze słuchaczami Radia Pogoda ciekawostką: "żeby zaoszczędzić pieniądze, to na początku igrzysk dostawaliśmy taką książeczkę. Tam były kupony na jedzenie do najbardziej popularnego fast foodu na świecie".
Ja się prawie przez trzy tygodnie żywiłem wyłącznie tam i w biurze prasowym [...] więc wróciłem stamtąd jak jeden wielki mumin z igrzysk olimpijskich dla sportowców. Najedzony i szczęśliwy – dodał z uśmiechem prezenter.
Gość "Alei Sław" o sztucznym byku i Prokopie: "Ściągnęliśmy nasze lakierki..."
Opowiedział też o swoich zabawnych przygodach w "Dzień dobry TVN". Jak się okazuje, w swoim pierwszym wydaniu tańczył z Magdą Gessler, a innego razu, przeprowadził nietuzinkową rozmowę z Marcinem Prokopem: "Wtedy na antenę wchodziły »Niezwykłe Stany Prokopa«, więc mieliśmy nagrać program o Ameryce".
Nasze wydawnictwo stwierdziło, że wezmą sztucznego byka, na skrzyżowanie Hożej i Marszałkowskiej, a my zaczniemy program obok tego byka. Jak był już obok byk, to przecież głupio na niego nie wsiąść. Więc ściągnęliśmy nasze lakierki, weszliśmy na tą dmuchaną poduchę i siadamy na tego byka. Zaczynamy program i mówimy: "Pięć lat studiów, dziennikarstwo, stypendium naukowe, wszystko po to, aby na rogu Hożej i Marszałkowskiej siedzieć na sztucznym byku i trzymać Prokopa za biodra" – opowiadał w Radiu Pogoda Damian Michałowski.
Źródła: RadioPogoda.pl