"Mówiła do mnie Haluśka...". Frąckowiak szczerze o relacji z Anną Jantar
W Radiu Pogoda Halina Frąckowiak wróciła do wspomnień o Annie Jantar i zrobiła to w sposób niezwykle ciepły, osobisty i poruszający. Artystka opisała ich relację nie jako zwykłą koleżeńską znajomość, ale jako prawdziwą więź opartą na zaufaniu, podobnym wychowaniu i naturalnej bliskości, która narodziła się dopiero po latach, choć obie pochodziły z Poznania i należały do tego samego muzycznego pokolenia.
- Halina Frąckowiak wspominała Annę Jantar jako osobę pogodną, uśmiechniętą i pełną ciepła.
- Obie piosenkarki urodziły się w Poznaniu i przez lata nie miały okazji dobrze się poznać.
- Ich bliższa relacja rozwinęła się dopiero na początku lat 70., m.in. podczas festiwalu w Opolu.
10 czerwca to data szczególna dla fanów polskiej muzyki. Właśnie tego dnia w 1950 roku urodziła się Anna Jantar. Choć od jej tragicznej śmierci minęły dekady, pamięć o niej wciąż jest żywa - zwłaszcza wśród tych, którzy znali ją prywatnie. W Radiu Pogoda do wspomnień wróciła Halina Frąckowiak, opowiadając o relacji, która, jak sama podkreśliła, zdecydowanie wykraczała poza zwykłą znajomość.
Artystka opisała ich relację nie jako zwykłe koleżeństwo, ale jako prawdziwą więź opartą na zaufaniu, podobnym wychowaniu i naturalnej bliskości, która narodziła się dopiero po latach, choć obie pochodziły z Poznania i należały do tego samego muzycznego pokolenia.
Halina Frąckowiak i Anna Jantar. Tak zaczęła się przyjaźń
Choć dziś wydaje się to niemal oczywiste, Anna Jantar i Halina Frąckowiak nie znały się od dzieciństwa, mimo że obie pochodziły z Poznania. Ich drogi przecięły się dopiero później, kiedy obie były już obecne na scenie muzycznej i zaczynały budować swoje kariery.
Pamiętam, że na którymś festiwalu była jakaś taka nieprzyjemna historia wokół jej występu. Ja jeszcze jej nie znałam, ale stanęłam oczywiście lojalnie tutaj za nią, że to jakieś świństwo się dzieje i w ogóle, taka przyzwoitość. A potem już się poznawałyśmy coraz bliżej, często byłyśmy u siebie w domu, ja u niej, ona u mnie... - zaczęła Frąckowiak.
Z czasem okazało się jednak, że łączy je znacznie więcej niż tylko zawód. Podobne wychowanie, sposób patrzenia na świat i naturalna wrażliwość sprawiły, że relacja szybko zaczęła się pogłębiać. Nie była to znajomość "na pokaz" - raczej cicha, autentyczna więź, która rozwijała się z dala od błysku fleszy.
Gdy padło pytanie o to, kim była dla Haliny Frąckowiak była Anna Jantar, artystka od razu zaznaczyła, że nie da się tego opisać słowem "koleżanka". To nie była uprzejma znajomość, tylko więź oparta na autentycznym zaufaniu.
Stół, przy którym rodziła się bliskość
Wspomnienia Haliny Frąckowiak nie skupiają się na wielkich wydarzeniach, lecz na codzienności - tej najprostszej, ale jednocześnie najważniejszej. To właśnie ona budowała ich relację. Wspólne herbaty, wizyty u siebie nawzajem i swoboda, z jaką mogły rozmawiać o wszystkim. To właśnie takie detale tworzyły ich relację.
Jak zawsze mówię, że stół jest takim największym łącznikiem między ludźmi. I ten stół nas też wiązał, że siadałyśmy przy stole, czy piłyśmy herbatę, czy coś - wspominała.
Między wizytami w domach, rozmowami i wspólnym spędzaniem czasu rodziła się bliskość, której nie da się zaplanować. To była relacja, która dojrzewała naturalnie - bez presji, bez oczekiwań.
W opowieści nie zabrakło też bardzo osobistych, ciepłych detali, które najlepiej oddają charakter Anny Jantar. Wspomnienie Haliny Frąckowiak brzmi jak czuły portret osoby, która była dla niej naprawdę ważna. Artystka mówiła o przyjaciółce z ogromną serdecznością, zwracając uwagę na jej pogodę ducha, radość i ciepło, które wnosiła do każdego spotkania.
Ania była bardzo uśmiechniętą osobą. Z ogromną taką pogodą, radością. Mówiła do mnie Haluśka. Byłyśmy w Stanach Zjednoczonych razem... Przyjaźń polega na tym, że mamy zaufanie do tej osoby, jesteśmy w stanie jej uwierzyć. Czy rzeczywiście możemy wszystko powiedzieć? Jeżeli tak, to znaczy, że to jest naprawdę przyjaciel - padło w rozmowie.
Ten drobny szczegół - zdrobnienie imienia - mówi więcej niż długie opisy. Pokazuje swobodę, bliskość i naturalność, która towarzyszyła relacji. To wszystko sprawiało, że Anna Jantar była osobą, która przyciągała ludzi do siebie bez najmniejszego wysiłku.
Wspomnienie, które wraca przy każdej rocznicy
Halina Frąckowiak wróciła też do najtrudniejszego momentu - śmierci Anny Jantar w katastrofie lotniczej 14 marca 1980 roku. Dla polskiej sceny muzycznej była to jedna z najbardziej bolesnych strat, a dla Frąckowiak także osobiste, bardzo głębokie doświadczenie. W rozmowie opisała dzień, w którym dowiedziała się o tragedii.
Byłam wcześniej nad Zalewem Szczecińskim i bardzo dziwnie się czułam. Myślę sobie: "No nie, Ania leci, ale te rybitwy jakoś takie rozwrzeszczane były". Czułam się nieswojo - mówiła Frąckowiak.
Artystka nie ukrywała również, że po tragedii relacja z rodziną Jantar nie zniknęła, a pamięć o Annie wracała także poprzez muzykę.
W czasach, gdy show-biznes często żyje konfliktem i podkręconą rywalizacją, taka opowieść brzmi wyjątkowo. Halina Frąckowiak nie mówi o Annie Jantar jak o legendzie z pomnika, tylko jak o kimś naprawdę bliskim: o osobie, z którą dzieliło się codzienność, emocje i zaufanie. I właśnie dlatego te wspomnienia mają taką siłę.
Źródło: RadioPogoda.pl