Milicjanci nie znosili tego hitu lat 80. "Dziękuję, znam, do widzenia"
Andrzej Rosiewicz to jeden z najbardziej rozpoznawalnych twórców polskiej estrady, którego kariera od lat łączy muzykę, kabaret i satyrę. Jednym z jego najbardziej znanych utworów pozostają "Chłopcy radarowcy" - przebój, który stał się symbolem humorystycznego spojrzenia na codzienność PRL.
- Andrzej Rosiewicz od początku kariery łączył różne formy sceniczne.
- Utwór "Chłopcy radarowcy" powstał z inspiracji codziennymi sytuacjami drogowymi.
- Historia piosenki obejmuje m.in. spory o dopuszczenie jej do wykonania.
1 czerwca 1944 roku przyszedł na świat Andrzej Rosiewicz - artysta, którego trudno zamknąć w jednej roli, bo od dekad funkcjonuje jako piosenkarz, gitarzysta, kompozytor, tancerz i człowiek od scenicznych żartów. Jego styl to mieszanka estradowego show, kabaretu i muzycznej obserwacji rzeczywistości, podana z charakterystycznym przymrużeniem oka.
Rozwiąż quiz o szlagierach sprzed lat. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Najpiękniejsze piosenki z lat 70. Miłośnik dekady zaliczy komplet
Andrzej Rosiewicz zaczynał bardzo wcześnie, a później konsekwentnie budował pozycję jednego z najbardziej rozpoznawalnych wykonawców polskiej sceny rozrywkowej. W jego dorobku są przeboje, które żyją własnym życiem - od tanecznych numerów po satyryczne komentarze do codzienności. Sam artysta chętnie podkreśla, że inspiracje czerpie z życia, obserwacji i zwykłej drogi.
"Chłopcy radarowcy", czyli piosenka z życia wzięta
Jednym z najbardziej kultowych utworów Andrzeja Rosiewicza są "Chłopcy radarowcy", do których - jak się okazuje - słowa i muzykę stworzył sam artysta, a całość została osadzona w bardzo konkretnym muzycznym odniesieniu: melodii ludowego krakowiaka.
W tej historii nie ma przypadkowości. Rosiewicz wspominał, że pomysł narodził się w trakcie jazdy samochodem, kiedy zaczął "obcować z rzeczywistością drogową". To właśnie te obserwacje zaczęły układać się w satyryczny tekst, który później stał się hitem.
Ja jestem trochę jak Stańczyk. Obserwuję zjawiska, a potem na swój sposób je opisuję. Z "Chłopcami radarowcami" było tak, że po prostu zacząłem jeździć samochodem. Patrzę tu radar, tu radar, tam radar, zacząłem obcować z tą rzeczywistością drogową. No i tak jakoś pod melodię "Krakowiaczka" zaczęły układać mi się słowa - czytamy na BibliotekaPiosenki.pl.
Co ciekawe, przy powstawaniu słów ważną rolę odegrał rodzinny duet – Andrzej Rosiewicz pracował nad tekstem razem z ojcem. "On leżał na tapczanie, a ja zmagałem się z tekstem. I te pierwsze słowa »tam na polu stoi krowa«, to on mi podrzucił, no i potem zaczęła się wspólna zabawa, nakręcaliśmy się wzajemnie. A kiedy wpadłem na pomysł, »że to byli przebierańcy«, razem wybuchnęliśmy śmiechem" - wspominał.
Cenzura, Zakopane i mały skandal w knajpie
Zanim "Chłopcy radarowcy" podbili serca Polaków, musieli pokonać dość krętą drogę. W pewnym momencie utwór Andrzeja Rosiewicza został zakwestionowany przez cenzorów - po raz pierwszy podczas występu w Zakopanem. Uznano, że nie powinien być wykonywany. Artysta jednak nie odpuścił i postanowił interweniować w Warszawie.
Ja rozumiem, żeby to była hala, stadion, ale w knajpie? W Zakopanem? Wziąłem na ambicję, po powrocie do Warszawy poszedłem do cenzury na Mysią, tam był taki pan Lis. Opowiadam mu rozgoryczony tamtą historię, a on o dziwo nie dopatrzył się w piosence żadnych wrogich treści i podpisał zgodę na wykonywanie. No to jak "Warszawa" się zgodziła, "teren" nie mógł protestować - opowiadał, cytowany przez BibliotekaPiosenki.pl.
Sam Rosiewicz wspominał z przekąsem, że jego twórczość balansowała na granicy akceptacji, a reakcje bywały skrajne – od śmiechu publiczności po poważne miny urzędników. Jednak właśnie ta mieszanka satyry i rzeczywistości sprawiła, że utwór stał się jednym z jego największych przebojów.
Piosenka, która przeszła do historii
Nie obyło się jednak bez zgrzytów. Choć większość milicjantów wykazywała się dużym dystansem do siebie i świata, zdarzali się też tacy, których "Chłopcy radarowcy" dotykali szczególnie, co Andrzej Rosiewicz odczuł na własnej skórze wiele razy.
Za kierownicą mój producent, przekroczenie prędkości, on się tłumaczy: "Wie pan, spieszymy się, wiozę Rosiewicza na występ". Na to milicjant podejrzliwie zagląda do samochodu: "Rosiewicza, mówi pan? To niech coś zaśpiewa". To ja zaczynam: "Tam na polu stoi krowa...". Na to on: "Dziękuję, resztę znam". I trzasnął drzwiami.
Z czasem "Chłopcy radarowcy" zaczęli żyć własnym życiem - byli śpiewani na koncertach, cytowani i kojarzeni z okresem, w którym satyra była jedną z niewielu form komentowania rzeczywistości. Utwór przetrwał próbę czasu, a dziś funkcjonuje jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych fragmentów repertuaru Andrzeja Rosiewicza.
Źródło: RadioPogoda.pl, BibliotekaPiosenki.pl