Maryla Rodowicz gorzko o fanach. To wyznanie może zaboleć
Maryla Rodowicz od dekad błyszczy na scenie, a jej blask zdaje się w ogóle nie przygasać. Świadczy o tym choćby fakt, że w salach, w których występuje, zawsze na próżno szukać pustych miejsc na widowni. Jednak nazywana "królową polskiej piosenki" 79-letnia artystka podzieliła się ostatnio zaskakującym przemyśleniem nt. swoich fanów, czy raczej... ich braku.
- Maryla Rodowicz ostatnio pochwaliła się nową wersją jednego ze swoich hitów.
- Przy tej okazji zamieściła post na Instagramie, w którym nawiązała również do fanów.
- Spostrzeżenia gwiazdy w tej kwestii mogą wielu zaskoczyć.
Maryla Rodowicz nie przez przypadek jest znana jako "królowa polskiej piosenki". Na takie miano zasłużyła sobie sześcioma dekadami na scenie i nagraniem ponad 2 tys. piosenek, z których wiele uczyniła ponadczasowymi szlagierami. W końcu, któż nie zanucił choć raz "Niech żyje bal", "Małgośki", "Sing-sing" czy "Remedium"?
Rozwiąż quiz o Maryli Rodowicz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Co wiesz o Maryli Rodowicz? Tylko prawdziwy fan zdobędzie komplet punktów!
Maryla Rodowicz zaskoczyła wyznaniem
Ostatni ze wspomnianych wyżej utworów - znany też jako "Wsiąść do pociągu" - niedawno ukazał się w odświeżonej odsłonie. Maryla Rodowicz stworzyła nową wersję "Remedium" z 1978 r. z pomocą artysty młodszego pokolenia, Krzysztofa Zalewskiego.
Efekty tej współpracy Maryla Rodowicz zaprezentowała premierowo w sieci kilka dni temu, a teraz promuje singiel w mediach. Przy tej okazji pojawiła się w radiowej Trójce, a po wizycie podzieliła się zdjęciem z tej wizyty na Instagramie. W poście opowiedziała też o swoim ostatnim koncercie w Krakowie i o fanach, którzy "się nie ujawniają".
"Królowa polskiej piosenki" narzeka na brak fanów?
Maryla Rodowicz nie zwalnia tempa i cały czas jest mocno zapracowana, z licznymi koncertami w terminarzu. Koncertami, na które wejściówki rozchodzą się bez problemu. Co więcej, fani potrafią okazywać swoje uwielbienie dla gwiazdy w bardzo zaskakujący sposób.
Na początku tego roku 79-latka opowiadała na Facebooku o tym, co przydarzyło jej się przy okazji występu w Bielsku-Białej.
Na początku koncertu oświadczył mi się chłopak, siedzący w pierwszym rzędzie z bukietem czerwonych róż. Na oko nie miał jeszcze trzydziestki. Myślicie, że taka różnica wieku jest ok? - wspominała z żartobliwą nutą.
Piosenkarka często dostaje też prezenty. W Bydgoszczy w jej ręce trafił bukiet... czekoladowych róż, w Brwinowie - różne słodkie wypieki z lokalnej piekarni, w Warszawie - figurki aniołków, a w Lublinie - gitara, na której widniał namalowany portret 79-latki.
Wygląda jednak na to, że takie i podobne historie spotykają ją w różnych częściach Polski, acz z wyjątkiem wschodu kraju. Jak bowiem teraz przyznała zaskakująco Maryla Rodowicz na Instagramie:
Wychodząc z Trójki, zaliczyłam ściankę na dowód. Nie było łatwo wstać rano, wróciłam o 3 rano z Krakowa. Grałam koncert w klubie Studio, a po koncercie jeszcze zawsze musi być chwila dla fanów. Ciekawe, że mam takie duże grupy fanów na południu Polski - Kraków, Śląsk, Wielkopolska, a na wschodzie fani się nie ujawniają. Może ich tam nie ma...
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!