advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Marek Dutkiewicz ujawnia: "Szorstka przyjaźń z Romkiem Lipko"

3 min. czytania
26.02.2026 05:35
Zareaguj Reakcja

Marek Dutkiewicz opowiedział w Radiu Pogoda o "szorstkiej przyjaźni" z Romualdem Lipko. Wyznał też, w jakich okolicznościach pożeganł artystę i co sądzi o obecnej sytuacji Budki Suflera. Jak wyznał gość programu Aleja Sław: "To jest blady cień tego, co kiedyś ten zespół reprezentował".

Dwóch męzczyzn
fot. KRZYSZTOF GLOWACKI/REPORTER/EAST NEWS/RADIO POGODA
  • Marek Dutkiewicz był gościem Alei Sław Radia Pogoda i Tamary Pawlik-Lipskiej.
  • Autor tekstów kulowych polskich hitów opowiedział o współpracy z Romualdem Lipko.
  • Zdradził też, jak pożegnał znajomego, z którym przyjaźń, choć długa, bywała "szorstka".
Aleja Sław Radia Pogoda
Jubileusz na dwie piątki! - Marek Dutkiewicz w Radiu Pogoda
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Marek Dutkiewicz w Radiu Pogoda ujawnił nie tylko kulisy powstania największych przebojów Budki Suflera czy 2 plus 1. Wspomniał także o relacjach z artystami, którzy na dobre zapisali się na kartach historii rodzimej muzyki. Pierwszy wielki sukces tekściarza przyszedł w latach 70. o czym można przeczytać tutaj:  Najbarwniejszy hit lat 70. powstał przypadkiem. "Czekałem na impuls". Z roku na rok sytuacja się rozwijała i napływało coraz więcej propozycji.

W latach 80. przyszły inne propozycje. "Czekałem na krwiste oferty"

W kolejnej dekadzie PRL coraz więcej autorów nawiązywało współpracę z Markiem Dutkiewiczem. Artysta wyznał, że liczył na "rock and rollowych kompozytorów". Jak już wiemy, udało się spełnić to marzenie:

Przez kolejnych siedem bodajże lat współpracowałem z Januszem Krukiem, współpracowałem z 2 + 1, przyszły jeszcze inne propozycje. Na horyzoncie pojawiła się Kasia Gaertner, Janusz Koman i tych piosenek trochę się sypnęło wtedy. Nie udaję, że ja czekałem na bardziej takie krwiste oferty, że jednak brakowało mi takich rock and rolowych kompozytorów, czy zespołów, czy solistów.

Niemal po dekadzie od sukcesu gościa Radia Pogoda, w jego życiu zawodowym pojawił się Romuald Lipko:

No i po 10 latach, mniej więcej, doczekałem się, że do moich drzwi zapukał Roman Lipko i wręczył mi swoją kompozycję "Za ostatni grosz" i to zaczął się zupełnie nowy, nowy etap, za przeproszeniem, w mojej karierze. No 80. lata to już była naprawdę jazda trochę w innym kierunku, a na pewno z innymi emocjami.
Redakcja poleca

"Szorstka przyjaźń" z ikoną polskiej muzyki

Romuald Lipko był kompozytorem, z którym współpracę Marek Dutkiewicz zapamiętał najlepiej. Choć ich przyjaźń była pełna starć, głównie z powodów artystycznych, znajomość i współpraca trawała blisko 40 lat. To właśnie tego artystę z Budki Suflera gość Radia Pogoda wymienił jako osobę, z którą współpraca zrobiła na nim największe wrażenie:

Romek Lipko, prawie 40 lat od początku tej naszej przyjaźni, ale szorstkiej. Dwa zodiakalne barany to czasami zderzały się tymi rogami, owszem tak. No ale na ogół po prostu chodziło nam o wynik, o efekt tego nagrania. Na ogół tego te spory dotyczyły. Ubolewam nad losem Budki Suflera w tej chwili, bo jednak to jest blady cień tego, co kiedyś ten zespół reprezentował. Bardzo mi przykro z tego powodu - wyznał w programie Aleja Sław tekściarz.

Romuald Lipko "wiedział, że nie ma dla niego ratunku"

6 lutego 2020 roku w Lublinie zmarł Romuald Lipko. Artysta został pożegnany z honorami, o czym również wspomniał w Radiu Pogoda Marek Dutkiewicz. Autor tekstów do najsłynniejszych polskich przebojów wyznał:

Natomiast tak, jeśli chodzi o Romka, no pół roku mniej więcej przed swoim odejściem wiedział, że nie ma już ratunku dla niego. Myśmy się, Joanna i ja, zdążyli z nim pożegnać jeszcze w szpitalu w Lublinie. Niestety nie byliśmy na pogrzebie, ponieważ mieliśmy jakiś wylot w dalekie strony, którego nie można było niestety ani przebukować, ani odwołać.
Redakcja poleca

Uroczystość była jednak transmitowana w telewizji: - Jego pogrzeb transmitowany przez telewizję Polonia obejrzeliśmy gdzieś w świecie pod palmą w komórce. To było niesłychanie surrealistycznym przeżyciem, ale miasto Lublin pożegnało go wspaniale - mówił w Alei Sław gość Tamary Pawlik-Lipskiej.

Moja piosenka "Czas ołowiu" była w katedrze odśpiewana przez jeszcze właśnie Felicjana Andrzejczaka. Wszystkie drogi były zabezpieczone prowadzące do katedry. Były chyba też jakieś drogowskazy na cmentarz tam, gdzie on leży w tej chwili, a cała ta uroczystość zaczęła się od odegrania przez trębacza właśnie "Jolki..." - podsumował przyjaciel niezapomnianej ikony Budki Suflera.

Źródło: RadioPogoda.pl