Halina Kowalska omal nie odrzuciła roli życia. "Nie nadaję się"
Odeszła z klasą, z jaką żyła – pozostawiając po sobie role, które na stałe zapisały się w historii polskiej kultury oraz opowieści, pokazujące jej niezwykłą siłę i determinację. Halina Kowalska-Nowak zmarła 18 marca 2026 roku. W Radiu Pogoda wspominamy tę niezwykłą postać.
- Halina Kowalska-Nowak urodziła się 27 lipca 1941 roku. Zmarła 18 marca.
- Poważny wypadek samochodowy omal nie przekreślił jej kariery.
- Mimo bólu i kompleksów po urazie przyjęła rolę, a produkcja okazała się wielkim sukcesem.
Jeszcze niedawno zachwycała elegancją i pogodą ducha. Dziś świat kultury żegna jedną z tych postaci, których nie da się zastąpić. Halina Kowalska-Nowak, uwielbiana aktorka teatralna i filmowa, odeszła, pozostawiając po sobie nie tylko imponujący dorobek, ale też mnóstwo ciepłych wspomnień.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Najzdolniejsze aktorki polskiego kina. Prawdziwy kinoman musi zdobyć 19/20
Choć widzowie kojarzą ją przede wszystkim z kultowymi polskimi komediami i serialami, prywatnie była osobą niezwykle skromną i serdeczną. I trudno się temu dziwić, bo nawet podczas ostatnich lat życia, które spędziła w domu artysty weterana w Skolimowie pod Warszawą, nie traciła klasy ani charakterystycznego uroku i chętnie dzieliła się wspomnieniami z tymi, którzy chcieli słuchać.
Halina Kowalska-Nowak miała wypadek
Monika Tarka z Radia Pogoda wspomina ich spotkanie sprzed pewnego czasu. Halina Kowalska-Nowak przywitała ją perfekcyjnie przygotowana – elegancko ubrana, z nienagannym makijażem i szczerym uśmiechem. Nic nie zdradzało, że za tą pogodą ducha kryją się trudne doświadczenia.
Podczas rozmowy wróciła do historii, która mogła przekreślić jedną z jej najbardziej rozpoznawalnych ról w filmie "Nie lubię poniedziałku". Wszystko zaczęło się od pozornie zwyczajnej sytuacji.
Grałam w jakimś firmie w górach. Wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy na lody. Ja patrzę, a naprzeciwko nas jedzie ogromny samochód - opowiadała wówczas.
Czołowe zderzenie samochodów zakończyło się dla niej poważnymi obrażeniami głowy. "Oczywiście nic się nikomu nie stało, tylko mnie" – wspominała Halina Kowalska-Nowak z właściwym sobie dystansem.
Wcale nie chciała tej roli
Szwy, ból i niepewność o przyszłość – to był moment, w którym wielu aktorów mogłoby się poddać. Tymczasem los miał dla niej inny scenariusz. Niedługo po powrocie do teatru zadzwonił telefon z propozycją roli filmowej. Początkowo Halina Kowalska-Nowak stanowczo odmówiła. Powód? Jak sama mówiła – nie była w stanie spojrzeć na siebie w lustrze, a co dopiero stanąć przed kamerą.
Głowa przecięta w kilku miejscach. Wyszył mnie jakiś lekarz. Zapytał o zawód, powiedziałam: "Aktorka". Przyjeżdżam do teatru i w tej chwili jest telefon: "Pani Halino, tu jest propozycja od pana reżysera, żeby pani zagrała w filmie. On nie widzi w tej roli innych aktorek, tylko panią". A ja mówię, że ja nie zagram w filmie, bo żeby pan widział, jak ja wyglądam. Nie nadaję się... - opowiadała Monice Tarce.
Produkcja jednak nie odpuściła. "To się zakryje grzywką, wszystko będzie w porządku" – usłyszała. I choć wątpliwości nie znikały, zdecydowała się spróbować. Na planie dała z siebie wszystko, ale… filmu długo nie chciała obejrzeć. Była przekonana, że wygląda strasznie.
Jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie. Produkcja odniosła ogromny sukces, a jej rola przeszła do historii polskiego kina.
Dziś te anegdoty nabierają szczególnego znaczenia. Pokazują nie tylko talent, ale też niezwykłą siłę charakteru i profesjonalizm, które towarzyszyły jej przez całe życie. Halina Kowalska-Nowak odeszła w ciszy, z dala od blasku fleszy, ale pamięć o niej z pewnością nie zgaśnie. Bo takich osobowości po prostu się nie zapomina.
Źródło: RadioPogoda.pl