Dziś to wielki polski hit lat 70. Frąckowiak nie chciała go śpiewać
Halina Frąckowiak wraca w Radiu Pogoda do swojego przeboju "Bądź gotowy dziś do drogi", opowiadając o jego nieoczywistych początkach, sile wspomnień i ponadczasowym charakterze. Chociaż pierwotnie nie była przekonana do nagrania hitu, intuicja jej męża okazała się trafna, a utwór stał się kamieniem milowym jej kariery.
- Halina Frąckowiak początkowo nie była przekonana do utworu Katarzyny Gärtner i Marka Dudkiewicza.
- Kluczową rolę w decyzji o nagraniu odegrał jej mąż, Krzysztof Bukowski, który trafnie przewidział sukces piosenki.
- Dziś utwór pozostaje stałym elementem repertuaru artystki i symbolem epoki.
W cyklu "Najpiękniejsze melodie" w Radiu Pogoda ponownie pojawiła się jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej. Halina Frąckowiak wróciła do swojego przeboju "Bądź gotowy dziś do drogi", który – jak sama przyznaje – mimo upływu lat wciąż wywołuje u niej ciepłe emocje i nie traci na aktualności.
Już na początku rozmowy atmosfera była swobodna, a prowadząca Monika Tarka przypomniała artystce, że to właśnie ten utwór będzie bohaterem dzisiejszego wydania. Sama Halina Frąckowiak nie kryła dystansu do jego popularności, ale też nie ukrywała sentymentu, jaki się z nim wiąże.
To piosenka z czasów, kiedy nawet coś tak zwyczajnego, jak cola było czymś wyjątkowym. Dziś to brzmi zabawnie, ale wtedy to był prawdziwy symbol pewnego luksusu i innego świata – wspominała artystka, odnosząc się do jednego z najbardziej charakterystycznych wersów utworu.
Halina Frąckowiak nie chciała tej piosenki
Za powstaniem utworu stoją znani twórcy polskiej muzyki rozrywkowej: Katarzyna Gärtner oraz Marek Dudkiewicz. Jak przyznała Halina Frąckowiak, współpraca z nimi była dla niej istotnym etapem kariery, choć sama piosenka początkowo nie była jej pierwszym wyborem.
W tamtym czasie bardzo często pracowałam z Kasią Gärtner i Markiem Dudkiewiczem. Uwielbiałam jej muzykę i ją samą, ale kiedy zaproponowano mi ten utwór, pomyślałam: to chyba nie do końca mój styl. Nie byłam początkowo zachwycona – przyznała szczerze artystka.
Jak się jednak okazało, decyzja o nagraniu piosenki była jednym z tych momentów, które z perspektywy czasu okazują się przełomowe. Kluczową rolę odegrał wówczas mąż artystki, Krzysztof Bukowski, który nie miał wątpliwości co do potencjału utworu.
Mój mąż powiedział wtedy: "Haszka, to będzie wielki przebój". Ja nie byłam specjalnie głodna przebojów, bo ja je miałam. Ale jakoś widocznie był wystarczająco sugestywny, że zaśpiewałam i śpiewam ją do dzisiaj – wspominała Frąckowiak.
Utwór, który się nie starzeje
Z czasem okazało się, że intuicja Bukowskiego była trafna. Utwór na stałe wszedł do repertuaru artystki i – jak sama Halina Frąckowiak podkreśla – śpiewa go do dziś, również w nowych aranżacjach.
Nadal ma w sobie coś świeżego, coś zabawnego, właśnie z tym ragtime'owym graniem. Może kiedyś wydawało mi się, że muszę być bardzo poważna, rockowa albo soulowa, ale ta piosenka pokazuje, że nie zawsze trzeba iść w jedną stronę – mówiła w rozmowie.
W trakcie audycji nie zabrakło również refleksji nad znaczeniem utworu w kontekście czasów, w których powstał. Ta piosenka niosła za sobą coś więcej niż tylko lekkość i "radiowość". Była powiewem wolności, której w tamtych realiach bardzo brakowało. "Ta piosenka miała w sobie coś ważnego. My ją w każdym razie bardzo lubimy i zawsze chętnie do niej wracamy" – podsumowała Monika Tarka.
Źródło: RadioPogoda.pl