Anna Dymna o trudnym początku kariery. Słabe zarobki i złe traktowanie - Radio Pogoda - słuchaj radia
Strona główna » Anna Dymna o trudnym początku kariery. Słabe zarobki i złe traktowanie

Anna Dymna o trudnym początku kariery. Słabe zarobki i złe traktowanie

Anna Dymna w ostatnim wywiadzie wspominała swoje pierwsze kroki w aktorskim świecie. Okazuje się, że gwiazda musiała zmagać się nie tylko z trudnymi wyzwaniami, ale również ze złośliwościami ze strony koleżanek po fachu.

Anna Dymna bez wątpienia należy do grona najbardziej utalentowanych aktorek swojego pokolenia. Na wielkim ekranie zadebiutowała zaledwie w wieku 20 lat. Wówczas wcieliła się w rolę Ani w filmie pod tytułem „150 na godzinę”. W późniejszych latach polska publiczność na dobre rozkochała się w gwieździe dzięki takim popularnym produkcjom jak „Janosik”, „Kochaj albo rzuć” czy „Znachor” . Wszystko wskazuje na to, że – mimo ogromnych sukcesów – pierwsze kroki w polskim show-biznesie nie należały do tych najłatwiejszych.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!

Zobacz także: Jest najstarszą didżejką w Polsce. DJ Vika udowadnia, że wiek to tylko liczba 

Anna Dymna o początku swojej kariery

Za sprawą programu „Podcasting Aktorek” poznajemy kulisy artystycznej drogi Anny Dymnej. W rozmowie z Marleną Janosz oraz Agatą Łabno gwiazda wyznała, że w dzieciństwie wcale nie marzyła o wielkiej sławie czy karierze. Co prawda, już wtedy regularnie brała udział w konkursach recytatorskich czy szkolnych przedstawieniach, lecz aktorstwo – jak wyjawia – było dla niej niczym wspinanie się po drzewach. Wcielanie się w różne postaci było czystą pasją oraz radością.

Myślałam sobie – wszystko tylko nie to. I tak płakać, bo brzuch cię boli, a ty masz się śmiać i podskakiwać. Byłam bardzo wstydliwa, nie zbierałam ani autografów, ani zdjęć z aktorami. W ogóle ten świat mnie nie ciągnął, a raczej okropnie zawstydzał – spuentowała Anna Dymna.

Co ciekawe, niewielu wie, że pierwsze gaże za role aktorki wcale nie były imponujące, a wręcz przeciwnie. We wspomnianym wywiadzie Anna Dymna gorzko odniosła się do ówczesnych realiów. Swoje słowa uargumentowała anegdotą z planu filmowego „Jak daleko stąd, jak blisko” w reżyserii Tadeusza Konwickiego. Początkującej jeszcze wtedy aktorce za udział w produkcji zaproponowano stawkę 150 zł za dzień. Zdjęcia miały trwać trzy dni, jednak całość udało się nagrać zaledwie w jedną noc. Ostatecznie aktorka otrzymała mniej niż dwieście złotych.

Zobacz także: Beata Tyszkiewicz odcięła się od świata. Przyjaciele bardzo się martwią 

@podcasting_aktorek

Słuchaliście już podcastingu „Jak będę duża, będę aktorką”, który jest dostępny na @Spotify & @YouTube ? #podcast #casting #annadymna #dymna

♬ dźwięk oryginalny – podcasting_aktorek

Jak bardzo zmieniła się branża filmowa?

Anna Dymna jako studentka trzeciego roku odegrała scenę balową z Andrzejem Łapickim. Co – jak się okazuje – było powodem niemałej zazdrości kilku koleżanek po fachu. Gwiazda po latach przyznała, że statystki niesprawiedliwie ją oceniły:

I tam było: patrz, jaka gówniara, nic to nie umie, chude to takie jest jakieś, a tu jak se zagra z takim Łapickim, to se dom wystawi i samochód kupi. A ja tak stałam i się zastanawiałam: może tam podejdę i powiem, że ja mam 150 złotych? – wspomniała.

Wszystko wskazuje na to, że branża filmowa na przestrzeni lat przeszła ogromną transformację.

Nie było agentów. Płaciło się frycowe strasznie, jak się było młodym aktorem. Jakie kampery, jakie co. Jakbyście widziały, jak ja robiłam te wszystkie filmy kostiumowe, jak w tych perłach się stało pod drzewem, nie było gdzie usiąść. Nie było barobusów — jak sobie nie wziąłeś kanapki, to nic — czasem grochówkę przywozili na plan – wyznała Anna Dymna.

Zobacz także: Słowna bitwa w „The Voice Senior”. Maryla Rodowicz dopiekła Szczepanikowi 

Lubisz filmy z udziałem Anny Dymnej?

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl! 

Autor:

Zobacz więcej >