advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Żarty na prima aprilis i nie tylko

3 min. czytania
01.04.2023 05:03
Zareaguj Reakcja
Dziś mamy 1 kwietnia - prima aprilis - dzień, w którym żarty i kawały są mile widziane. Przedstawiamy klasyczne kawały nie tylko na tę okazję.
|
fot. Żarty na prima aprilis Pixabay

Dziś mamy 1 kwietnia - prima aprilis - dzień, w którym żarty i kawały są mile widziane. Przedstawiamy klasyczne kawały nie tylko na tę okazję.

Z okazji 1 kwietnia przedstawiamy wybór żartów na różne tematy. Każdy pretekst jest dobry, żeby się pośmiać, a już prima aprilis to jedna z najlepszych okazji.

Dowcipy o bacy

Baca pojechał na wycieczkę do Afryki i rozmawia z turystami o tym, co tam widział.– Jakie tam, baco widzieliście zwierzęta?– A choćby zebrę.– I jak wyglądała?– A wicie jak kuń wygląda? To tak samo, tyle że w paski.– C coście jeszcze tam widzieli?– Żyrafa była.– I jak wyglądała?– A wicie jak kuń wygląda? To tak samo, tyle że ma długą szyję.– A było tam co jeszcze?– A krokodyl był.– I jak wyglądał?– A wicie jak kuń wygląda? To to wyglądało zupełnie inaczej.

Baca siedzi na drzewie. Przechodzący turyści pytają go:– Baco, co robisz na drzewie?– Pilnuję.– A czego?– Żebym nie spadł.

Baca chwali się turyście:– Ubiłem wczoraj w domu dziesięć ćmów.– Ciem – poprawia go turysta.– A kapciem – odpowiada baca.

Jasio chce sprawdzić, czy baca umie dobrze mówić po polsku:– Baco, a powiedzcie: „chrząszcz brzmi w trzcinie”.– Chrobok burcy w trowie – odpowiada baca.

Zmęczony, zagubiony turysta idzie poboczem drogi. W pewnym momencie widzi bacę jadącego na furmance.– Baco, a daleko do Zakopanego?– E panocku bedzie z pieć kilometrów.– A mogę się z wami zabrać?– Ano wsiadojcie – mówi Baca.Po dwóch godzinach jazdy zaniepokojony turysta pyta bacę:– Baco, a daleko jeszcze do tego Zakopanego?– E, teroz to będzie ze dwadzieścia kilometrów.

Żarty o policjantach

Policjant wraz z żoną goszczą na przyjęciu u znajomych.– Pyszna kawa – chwali policjant.– A, to mój mąż przywiózł z Brazylii – odpowiada pani domu.– I nie wystygła? – dziwi się policjant.

Policjant wchodzi do komisariatu, prowadząc za łapę pingwina. Przełożony policjanta pyta, co to ma znaczyć.– A, znalazłem go i nie za bardzo wiem, co z nim zrobić – odpowiada policjant.– To zaprowadź go do zoo.– Dobra.Dwie godziny później policjant znowu wchodzi do komisariatu z pingwinem i informuje przełożonego:– Melduję, że w zoo już byliśmy, teraz idziemy do kina.

Zdenerwowany policjant zatrzymuje ciężarówkę, otwiera z rozmachem drzwi szoferki i krzyczy na kierowcę:– Panie, po raz kolejny wam mówię, że wypada wam towar na jezdnię!– A ja panu znowu przypominam, że jest gołoledź, a je kieruję piaskarką.

Środek nocy. Długi dzwonek do drzwi.– Kto tam?– Policja.– Ale nikogo w domu nie ma!– A kto odpowiada?– Nikt nie odpowiada. Pewnie się przesłyszeliście.– A światło dlaczego się pali?– No dobra, już gaszę.

Policjant zatrzymuje samochód, którym jadą trzy osoby.– Gratuluję – mówi policjant – jest pan tysięcznym kierowcą, który przejechał nową szosą.Oto nagroda pieniężna od firmy budującej drogi!Obok pojawia się reporter i pyta:– Na co wyda pan te pieniądze?– No cóż – odpowiada po namyśle kierowca – chyba w końcu zrobię prawo jazdy…Na to żona kierowcy z przerażeniem:– Nie słuchajcie go panowie… On zawsze lubi żartować, gdy za dużo wypije!W tym momencie z drzemki budzi się, siedząca z tyłu babcia i widząc policjanta zauważa:– A nie mówiłem, że skradzionym samochodem daleko nie zajedziemy!W tym momencie z bagażnika wyskakuje dziadek i pyta:– Już przekroczyliśmy granicę?

Kawały o blondynkach

Blondynka stoi na przystanku autobusowym. Podchodzi do niej facet i mówi:– Proszę pani, ten autobus kursuje tylko w święta.– No to dobrze, bo dzisiaj mam imieniny.

Blondynka znalazła pracę: maluje pasy na drodze. W pierwszym dniu namalowała ich 15 km. W drugim dniu – 5 km. W trzecim natomiast już tylko 1 km. Wzywa ją szef i pyta:– Co się z panią dzieje? Z każdym dniem coraz gorzej pani pracuje!Na to blondynka:– To nie ja gorzej pracuję, tylko do wiadra z farbą mam coraz dalej.

Wchodzi blondynka do windy, a tam stoi facet i pyta:– Na drugie?– Agnieszka.

Policjant zatrzymuje blondynkę jadącą samochodem i mówi:– Pani nie ma powietrza w oponach.– Wiem, ale tylko na dole. Na górze mam.

Jak blondynka robi dżem?Obiera pączki.

Sprawdź też:

    Prima aprilis: Najlepsze żarty