Test na COVID-19 pomoże przewidzieć, kto poważnie zachoruje?
Naukowcy z uniwersytetu kalifornijskiego opracowali test na COVID-19, który może z dużą dokładnością wskazać osoby zagrożone ryzykiem ciężkiego przebiegu tej choroby.
Nowy rodzaj testu dokładnie wskazuje, czy poddająca się mu osoba jest zagrożona hospitalizacją, podłączeniem do aparatury wspomagającej oddychanie lub śmiercią po zakażeniu się COVID-19 – wynika z pracy opublikowanej w środę na łamach branżowego pisma „mSphere”.
Nowy test na COVID-19
Dwuczęściowy test, na który składają się nowo opracowana punktacja czynnika ryzyka choroby oraz tradycyjne testowanie krwi na przeciwciała, wykazał 92-proc. trafność w identyfikowaniu tych, którzy mogą doświadczyć poważnego przebiegu choroby – wynika z opublikowanych danych.
Opisywany test może być przeprowadzany podczas wykrywania COVID-19, aby pomóc pokierować leczeniem zanim jeszcze pojawią się poważne symptomy choroby – uważają lekarze.
„Znaleźliśmy przeciwciała, które mogą być wykrywane w celu wskazania diagnozy na wczesnym etapie choroby - około 1 do 6 dni po tym jak pojawią się pierwsze objawy COVID-19” - napisał w e-mailu do agencji informacyjnej UPI współautor badania, Gregory Weiss z uniwersytetu kalifornijskiego.
„Taka informacja może pomóc ukierunkować terapię na pacjentów, którzy będą najbardziej potrzebowali pomocy w trakcie choroby jeszcze w momencie kiedy najłatwiej ją wyleczyć” - dodał Weiss.
Jak zapewnia naukowiec, technologia, którą wykorzystano w tym teście, dotycząca identyfikacji przeciwciał, jest już „dostępna w laboratoriach”.
Może Cię zainteresować:
-
CorDial-1: szybki i dokładny test na koronawirusa
Jak działa nowy test
Przeciwciała to komórki produkowane przez nasz system immunologiczny w celu zwalczenia wirusów, jednak nie wszystkie są jednakowo efektywne w wykonywaniu tego zadania. Wcześniej badacze wskazywali, że koronawirus ma ponad 55 epitopów, które przeciwciała mogą atakować. Epitopy są to fragmenty antygenu łączące się bezpośrednio z przeciwciałem – to miejsca, w których zachodzi bezpośrednia interakcja antygenu z przeciwciałem. Wykorzystując obecnie dostępną technologię analizy wirusa, badacze zidentyfikowali epitop 9, który przyczepia się do koronawirusa, ale raczej nie zapewnia ochrony przed nim.
Naukowcy ponadto rozwinęli narzędzie analizy danych, takich jak wiek pacjenta, płeć i wcześniejsza historia zdrowotna, aby opracować skalę czynnika ryzyka chorobowego. Następnie ocenili dokładność swojego testu na grupie 86 osób, którzy wykazali pozytywny wynik testu na obecność COVID-19.
Pacjenci, w których krwi test wykazał obecność przeciwciał epitopu 9, byli bardziej narażeni na dłuższy i cięższy przebieg choroby od osób, które nie wykazały tego typu przeciwciał – wynika z opublikowanych danych. Ponadto z 23 uczestników badania, którzy mieli przeciwciała epitopu 9, wyższe ryzyko powikłań było wykrywane z dokładnością 92% - twierdzą naukowcy.
„Grupa testowanych przez nas pacjentów produkuje niewłaściwe przeciwciała i ma czynniki ryzyka, które wskazują, że mogą ciężko przechodzić COVID-19. Kombinacja niewłaściwych przeciwciał i czynników ryzyka wprowadza w błąd system odpornościowy tych osób i powoduje, że odpowiedź organizmu [na wirusa – red.] jest niewłaściwa, co może prowadzić do pobytu na oddziale intensywnej terapii, podłączenia do respiratora lub nawet śmierci” - mówi Gregory Weiss.
Jeszcze inny sposób testowania?
Inny test, zaprezentowany we wtorek przez naukowców z Uniwersytetu Wayne State, wykorzystuje urynę w celu wykrycia cytokin - białek wpływających na wzrost, proliferację i pobudzenie komórek biorących udział w odpowiedzi odpornościowej oraz komórek hemopoetycznych. Poziom cytokin może wskazywać, którzy pacjenci są narażeni na cięższy przebieg COVID-19. Jednak w tym przypadku testu bazującego na urynie konieczne są dalsze badania na kolejnych grupach pacjentów, żeby potwierdzić jego skuteczność i dopuścić go do stosowania.