"Najdroższe róże" w historii kina PRL. Rachunek był "astronomiczny"
Tomasz Stockinger, tuż obok Jerzego Zelnika, Janusza Gajosa i Daniela Olbrychskiego, cieszył się wizerunkiem jednego z największych amantów w czasach PRL. W 1981 r. wcielił się w postać hrabiego Leszka Czyńskiego. To właśnie za sprawą roli w "Znachorze" oczarował ogólnopolską publiczność. "Na takie kwiaty mogli sobie pozwolić w owych czasach jedynie cudzoziemcy" – opowiadał o kulisach kręcenia sceny z "najdroższymi różami" w historii polskiego kina.
- Tomasz Stockinger zagrał rolę hrabiego Leszka Czyńskiego w "Znachorze".
- Anna Dymna i Tomasz Stockinger stworzyli jedną z piękniejszych par w historii polskiego kina.
- Scena z różami kosztowała więcej niż można było się spodziewać.
Dokładnie 71 lat temu, 23 lutego 1955 r. w Warszawie na świat przyszedł Tomasz Stockinger, ceniony i lubiany w środowisku aktor. Urodził się w rodzinie o artystycznych korzeniach, jest bowiem synem piosenkarki Barbary Barskiej i aktora Andrzeja Stockingera. Nic zatem dziwnego, że zdecydował się podążać śladami rodziców i swoją przyszłość związał ze sztuką.
Rozwiąż quiz o największych pięknościach polskiego kina. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe piękności polskiego kina. Mistrz odgadnie 16/20!
Zagrał hrabiego Leszka Czyńskiego. Rola w "Znachorze" była mu pisana
Tomasz Stockinger zapisał się w pamięci Polaków przede wszystkim jako hrabia Leszek Czyński. Co ciekawe, rolę, która zapewniła mu ogólnopolską rozpoznawalność, sympatię i przychylność widzów, otrzymał niespodziewanie. Jak donosi serwis Wprost.pl, pierwszymi kandydatami byli Piotr Galicki i Daniel Olbrychski.
Jerzy Hoffman zaproponował współpracę plejadzie polskich gwiazd, w tym Jerzemu Bińczyckiemu, Annie Dymnej, Bernardowi Ładyszowi czy Arturowi Barcisiowi. "Cały film miał się opierać na trzech uznanych zawodowcach: Dymnej, Bińczyckim i tym trzecim" – opowiadał Tomasz Stockinger w rozmowie z magazynem "Show", po czym dodał: "Jednak nie mogli namówić gwiazdorów do roli Leszka i sięgnęli po mnie, chyba z braku laku".
Żona Hoffmana dawała mi to do zrozumienia, że ktoś inny miał być zatrudniony na moje miejsce. Była niezadowolona. Ale jak widać rola w "Znachorze" była mi pisana – wskazywał dla cytowanego źródła.
Tak Stockinger wspominał pracę z Dymną. "Czysta przyjemność"
Dwudziestosześcioletni Tomasz Stockinger wystąpił u boku jednej z najpiękniejszych polskich aktorek, Anny Dymnej. Angaż w "Znachorze" otrzymał zaledwie trzy lata po ukończeniu Wydziału Aktorskiego PWST w Warszawie. Dał się wówczas poznać dzięki epizodom w serialach telewizyjnych, m.in. "Dom" i "07 zgłoś się".
Po latach Tomasz Stockinger w wywiadzie dla "Show" wspominał pracę z Anną Dymną, która odtworzyła Marysię Wilczur: "Stworzyliśmy piękną parę [...] Pocałunki były jak najbardziej prawdziwe, bo dobry aktor nie może udawać! Było mi cudownie. Granie z Anią było czystą przyjemnością". Wspomniał także o jednej z najbardziej romantycznych scen w historii polskiego kina.
Leszek Czyński, po groźnym wypadku na motocyklu, na rekonwalescencję z Polski. Kiedy hrabia wraca do domu, dowiaduje się, że jego ukochana wciąż żyje. Wtedy czym prędzej gna powozem pełnym ściętych róż do Marysi.
To były najdroższe róże w historii polskiej kinematografii. Mistrz Hoffman wiedział, że w tej scenie kwiaty są ważniejsze od aktorów. Produkcja stawała na rzęsach, żeby zdobyć je w okolicy – było kilka podejść. Te niespełniające marzeń różyczki doprowadzały reżysera do szału. Produkcja wysłała więc taksówkę z Bielska na warszawskim bazar przy Polnej. Rachunek był astronomiczny. Na takie kwiaty mogli sobie pozwolić w owych czasach jedynie cudzoziemcy – mówił dla "Show".
Tomasz Stockinger, znany też jako doktor Lubicz w serialu "Klan", świętuje w ten poniedziałek siedemdziesiątą pierwszą rocznicę urodzin.
Źródła: RadioPogoda.pl, FilmPolski.pl, Encyklopediateatru.pl, Rozrywka.wprost.pl, "Show" (za Fakt.pl), Onet.pl