Tak się imprezowało w PRL. "Było bardzo skromnie"
Prywatki stanowiły ważny element kultury PRL. Każdy, kto się wtedy wychowywał, z pewnością pamięta ten charakterystyczny klimat. A ten, kto nie pamięta, może udać się w podróż do przeszłości. Wojciech Gąssowski podzielił się swoimi wspomnieniami z ówczesnych zabawach. O wszystkim opowiedział podczas Sylwestrowej Prywatki w Radiu Pogoda.
- Wojciech Gąssowski współprowadził Sylwestrową Prywatkę w Radiu Pogoda.
- Artysta wspominał na antenie prywatki w PRL.
- Przypomnij sobie, jak bawili się wówczas Polacy.
Sylwestrowa Prywatka w Radiu Pogoda za nami. Nasi słuchacze przywitali rok 2026 we wspaniałym towarzystwie Moniki Tarki i Wojciecha Gąssowskiego. Audycja była okazją, by nieco powspominać. Piosenkarz opowiedział, jak wyglądały prywatki w czasach PRL. Jakiej muzyki słuchali Polacy? W jaki sposób tańczyli? Jakie przekąski znajdowały się na stołach? Odpowiedzi na te pytania mogą niektórych nieźle zaskoczyć!
Muzyka i taniec w PRL. "Myśmy byli ograniczeni"
Porządna prywatka nie może obejść się bez muzyki. Dziś, w dobie internetu, dostęp do największych przebojów jest szalenie prosty. Problemem może być co najwyżej ogromny wybór, a nie jego brak. W PRL nierzadko wyglądało to odwrotnie. Jak mówił Wojciech Gąssowski: "Jeśli chodzi o muzykę, to myśmy byli ograniczeni ze względu na to, że po prostu nie było płyt w tamtym czasie".
Kiedy muzyka się znalazła, chętnie tańczono. Choć i tu czasami dawały się we znaki utrudnienia. Na klasycznej prywatce, organizowanej w domu czy mieszkaniu, nie zawsze było miejsce, aby wyszaleć się na parkiecie. Nieco inaczej było w przypadku imprez organizowanych w klubach. Tam oczywiście miejsca było więcej.
Tańczyliśmy rock and rolla, bo rock and rolla graliśmy bardzo dużo na tych prywatkach. Może nie do tego stopnia aż, bo na tych prywatkach byliśmy ograniczeni, jeśli chodzi o parkiet, o przestrzeń. Na jakichś zabawach takich większych, na przykład w Hybrydach, czy w Stodole, na takich wieczorkach, to tam się figurowe tańce odbywały. Tutaj raczej nie i tańczyliśmy rock and roll, jakieś sentymentalne piosenki, bo to trzeba było przeplatać. Najpierw była piosenka szybsza, a potem spokojniejsza, żeby się pary do siebie mogły zbliżyć czy nawet przytulić - opowiadał Wojciech Gąssowski.
Jedzenie na prywatkach. "Chodziło raczej o towarzystwo"
Na współczesnych domówkach nie może zabraknąć jedzenia czy chociażby przekąsek. Jak wyglądało to w czasach PRL? Przeważnie nikt specjalnie nie szalał pod tym względem. Z jednej strony ograniczeniem był budżet - szczególnie w przypadku młodzieży. Z drugiej natomiast - to nie jedzenie było najważniejsze na prywatkach.
Było bardzo skromnie: jakieś kanapki, paluszki. Ciasta były niedrogie, bo ciastko kosztowało 2 zł chyba wtedy. Tak że kupowało się jakieś ciastka. Były też świetne cukiernie w Warszawie i na prywatki tam się zaopatrywaliśmy, jeśli chodzi o jakieś słodycze. Ale do jedzenia specjalnie nikt nie przywiązywał jakiejś wielkiej wagi. Chodziło raczej o towarzystwo, o muzykę i o te tańce, bo to było najważniejsze - mówił Wojciech Gąssowski w Radiu Pogoda.
Źródło: Radio Pogoda