W PRL był królem telewizji. Z jego powodu Polacy masowo golili włosy
Wojciech Pijanowski – człowiek, który przez dekady uczył nas, że gra to nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim dobra zabawa – kończy dziś 74 lata. Od "Jarmarku", przez "Koło Fortuny" po radiowe "Świnki Trzy" – wciąż potrafi rozbawić, zaskoczyć i zainspirować.
- Wojciech Pijanowski dorastał w rodzinie pełnej sztuki i słowa, co zaowocowało pasją do gier i telewizji.
- Jego historia pokazuje, że porażka bywa tylko początkiem wielkiej przygody.
- Dziś nadal tworzy, żartuje i planuje nowe projekty – bo jak sam mówi, nie potrafi przestać wymyślać.
1 listopada 2025 roku 74. urodziny obchodzi Wojciech Pijanowski – dziennikarz, scenarzysta, producent, prezenter, a dla milionów Polaków po prostu człowiek, który nauczył nas grać z uśmiechem. Wciąż aktywny, pełen pomysłów i błyskotliwego humoru, nie przestaje zaskakiwać swoich słuchaczy.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Kochasz Radio Pogoda? Urodzinowy test! Dla fana stacji to łatwizna
Wojciech Pijanowski wychowywał się w artystycznej rodzinie. Jego matką była aktorka Maria Broniewska, ojcem – krytyk filmowy Lech Pijanowski, a dziadkiem – poeta Władysław Broniewski.
Wychowałem się w kreatywnej rodzinie [...]. Jedni zbierają znaczki, a ojciec kolekcjonował gry. Był krytykiem filmowym i często jeździł po świecie. Z podróży przywoził rozmaite gry. Siadaliśmy w trójkę – ojciec, mój brat i ja i graliśmy. Wówczas wciągnęło mnie to bardziej niż brata – wspominał w rozmowie z Onetem.
Nie przypuszczał wtedy, że taka forma rozrywki zadecyduje o jego przyszłości. Napisał nawet pracę magisterską zatytułowaną "Gra jako jedna z metod w nauczaniu problemowym". Jak sam mówił na naszej antenie: "Teza była taka, że w szkole dzieci powinny wymyślać gry, nie tylko w nie grać. Pomysłowość i zabawa to najlepsza droga do nauki".
"Nic z pana nie będzie"? Wręcz przeciwnie!
Początki kariery Wojciecha Pijanowskiego nie należały do łatwych. Skierował się do "Ekranu z bratkiem", gdzie chciał kontynuować dzieło ojca – tworzenie programów z grami dla dzieci. Ale na początku jego marzeniem było zostanie speakerem.
Przyszedłem na przesłuchanie, a tam byli Edytka Wojtkiewicz, Irena Dziedzic i Janek Suzin. Wydukałem fragment "Krzyżaków". Usłyszałem: "Proszę pana, nic z pana nie będzie. Pan się do niczego nie nadaje. Do widzenia". Więc ja: "Do widzenia". I poszedłem – wspominał z uśmiechem.
Los jednak szybko odwrócił karty. Zauważył go Mariusz Walter, który zaprosił młodego Pijanowskiego do współpracy. "Nie wiadomo z jakiego powodu, ja go nigdy nie pytałem. Poprosił mnie do gabinetu i zapytał, czy chciałbym być szefem działu teleturniejów. No i powiedziałem, że tak".
Tak rozpoczęła się jego długa przygoda z telewizją – przygoda, która na trwałe odmieniła polską rozrywkę.
Wojciech Pijanowski i "Jarmark", czyli telewizja, która miała luz
W latach 80. Wojciech Pijanowski współtworzył "Jarmark" – kultowy program, który prowadził, a jakże, z Krzysztofem Szewczykiem i Włodzimierzem Zientarskim. To właśnie tam narodziła się telewizyjna swoboda, której w PRL brakowało.
"Jarmark" był symbolem otwartości. Poruszaliśmy wszystko – muzykę, kulturę, sport, ciekawostki, anegdoty. To było coś, czego w telewizji wcześniej nie było – wspominał.
Program dał też początek słynnemu "Klubowi Łysych". "Bo John Cacavas i »Kojak« był wtedy u nas na antenie, i pomyśleliśmy sobie, że fajnie, taki łysy facet, to może założymy klub łysych. Powiedzieliśmy w telewizji, że się golimy na łyso, w następnym programie będziemy łysi i że telewidzowie też się mają ogolić na łyso, no i nam zdjęcia wysłać" – śmiał się Wojciech Pijanowski.
I oczywiście, że się telewidzowie wierni ogolili, a my mieliśmy peruki i pamiętam, że siedziałem wtedy chyba z półtorej godziny, jak nam kleili, zakładali nam takie czepki kąpielowe, pudrowane. No ale za kolejny tydzień już mieliśmy włosy i bardzo przepraszaliśmy wszystkich, co się ogolili - dodał z nieskrywanym rozbawieniem.
Od "Wielkiej Gry" do "Świnek Trzech"
Później przyszła "Wielka gra", którą współtworzył, wprowadzając liczne zmiany, oraz legendarne "Koło Fortuny", które stało się jego znakiem rozpoznawczym. To właśnie Wojciech Pijanowski nadał programowi rytm i styl, który pokochali widzowie.
"Koło Fortuny" zadebiutowało 2 października 1992 roku. W każdym odcinku można było wygrać poloneza, zegarek, 4 miliony złotych – albo stracić wszystko jednym obrotem. "Teleturniej to nie tylko gra o nagrody. To teatr emocji, w którym widzowie uczestniczą tak samo jak zawodnicy" – podkreślał w jednym z wywiadów.
Choć z telewizji odszedł, nie zniknął z mediów. W Radiu Pogoda współprowadzi dziś audycję "Świnki Trzy" razem z dawnymi kolegami. Wcześniej, w latach 2016–2019, słuchacze znali go z programu "Pogodni Panowie".
"Kiedy wchodzę do studia, zajmuję swoje miejsce, bo jestem tu od zawsze" – mówił z ciepłym uśmiechem.
Człowiek, który nigdy nie przestał się bawić
Podczas jubileuszowej audycji "Ludzie Radia Pogoda" Wojciech Pijanowski zdradził, że pracuje nad książką "Prawda czy nieprawda?". "Ja już się przymierzam czwarty rok. Jak państwo zobaczą taką książkę, to znaczy, że mi się udało ją skończyć, ale to jeszcze potrwa. Czcionkę już wybrałem – Arialem piszę" – opowiadał z rozbrajającą szczerością.
Dodał też, że pracuje nad nową grą. "Będzie niespodzianka" – zapowiedział tajemniczo.
Jak pracowałem w telewizji, to urlop trwał trzy dni. Potem mnie nosiło, musiałem coś wymyślać. Tak już mam. Nie potrafię nie myśleć o nowych pomysłach - podsumował.
Dziś, w dniu swoich 74. urodzin, wciąż inspiruje i rozśmiesza kolejne pokolenia. Z perspektywy lat mówi z wdziękiem i pogodą ducha: "Czasami drzwi zamykają się z trzaskiem, ale inne otwierają się szeroko. A ja zawsze staram się przez nie wejść z uśmiechem".
Wszystkiego najlepszego, Panie Wojciechu! Dziękujemy za lata telewizyjnych emocji, (nie tylko) radiowej pogody ducha i niekończących się pomysłów :)
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!