Kochał humor, pikanterię i nazywał się "lirycystą". "Dzisiaj już nie ma takich poetów"
Jeremi Przybora, poeta, aktor i współtwórca Kabaretu Starszych Panów, zmarł 4 marca 2004 r. w Warszawie. W tę środę od jego śmierci minęły dwadzieścia dwa lata, ale czas nie zatarł śladu, jaki pozostawił w kulturze. Wciąż pozostaje jednym z najważniejszych twórców XX w. Kochał subtelną ironię, pikanterię, a imię odziedziczył po jednym z bohaterów Trylogii Sienkiewicza.
- Jeremi Przybora zmarł 4 marca 2004 r. w Warszawie.
- Zaczytywał się w dziełach Boya-Żeleńskiego i Gałczyńskiego.
- Przybora współtworzył Kabaret Starszych Panów z Jerzym Wasowskim.
Jeremi Stanisław Przybora przyszedł na świat 12 grudnia 1915 r. w Warszawie. Urodził się w rodzinie o korzeniach szlacheckich i to właśnie jego ojciec Stefan Józefat Przybora, miłośnik Trylogii Henryka Sienkiewicza, wybrał mu pierwsze imię. Tym samym oddał hołd księciu Jeremiemu Wiśniowieckiemu i przewidział, że jego syn jest stworzony do wielkich rzeczy.
Rozwiąż quiz o szlagierach sprzed lat. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Szlagiery sprzed lat. Przy 5. pytaniu wzruszenie murowane!
W co wierzył twórca Kabaretu Starszych Panów? Odsłaniamy kulisy
W młodości Jeremi Przybora zaczytywał się w dziełach Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Juliana Tuwima czy też Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, aby na przełomie lat 50. i 60. zapisać się w historii jako współtwórca Kabaretu Starszych Panów, w którym współpracował z plejadą polskich gwiazd, m.in. Ireną Kwiatkowską, Wiesławem Gołasem i Kaliną Jędrusik.
"On wraz z Jerzym Wasowskim podnieśli polską piosenkę do rangi zjawiska artystycznego najwyższej próby" – wspominał we wstępie do wyboru piosenek Jeremiego Przybory Wojciech Młynarski. "Nie ma już dzisiaj takich poetów" – zaznaczył (za Dzieje.pl) autor utworów "Bądź moim natchnieniem", "Jeszcze się tam żagiel bieli" czy też "Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał".
Zdaniem muzyka Jeremi Przybora mógł pochwalić się nie tylko literackim talentem, ale przede wszystkim niezwykle rzadkim i wyjątkowym darem. Literat potrafił z łatwością inspirować swoich słuchaczy. Wywarł także znaczący wpływ na rozwój współczesnego języka polskiego.
Dlaczego Jeremi Przybora nie nazywał się poetą? "Z rączek lecą mi zabawki"
Jako mistrz słowa przekładał swoją osobowość, swoje pragnienia i fantazje na język poezji. W wierszach, tekstach piosenek i opowiadaniach sięgał po archaizmy, wyrażenia pobudzające wyobraźnie, a przede wszystkim świadomie bawił się słowotwórstwem, czego doskonałym przykładem jest utwór "Dziecię Tkaczy".
"Z rączek lecą mi zabawki, bo nade mną wciąż... psiakość! Tatka tka i matka tka a praczka czka i czkając tka" – śpiewał Wiesław Michnikowski w Kabarecie Starszych Panów.
I chociaż dziś uchodzi za jednego z ważniejszych tekściarzy w historii Polski, sam nie uważał się nigdy za poetę. "Nazywanie mnie poetą po prostu mnie śmieszy" – powiedział Grzegorzowi Turnauowi, według serwisu Dzieje.pl.
Dodatkowej pikanterii dodaje – w moim wypadku – temu terminowi fakt, że obdarza się mnie tym dumnym zawołaniem w kraju, który właśnie w tej i tylko w tej dziedzinie jest światowym mocarstwem – w dziedzinie poezji. Dwoje noblistów, Różewicz, Hartwig, Zagajewski, Rymkiewicz, Herbert, Barańczak… przecież można tę listę, i to tylko współczesnych, ciągnąć w bezkres – tłumaczył Przybora.
"Nie jestem poetą, nie chcę być »tekściarzem«, więc ukułem nowy termin dla autora tekstów piosenkowych: lirycysta. Z angielskiego, ale w tym wypadku chyba nie szkodzi, skoro polskiego odpowiednika nie ma" – dodał w cytowanym wywiadzie.
Źródła: RadioPogoda.pl, Dzieje.pl, Encyklopediateatru.pl, Wikipedia.org