Hit lat 70. był jak objawienie. "Przecież to jest cała Polska!"
W Radiu Pogoda znów zabrzmiał głos, który od pokoleń wzrusza i koi. Irena Santor w rozmowie z Moniką Tarką wróciła do utworu "W blasku słońca" – piosenki, która stała się początkiem niezwykłej muzycznej podróży po polskich pejzażach i emocjach.
- Irena Santor wspomina współpracę z Lucjanem Kaszyckim i Janem Zalewskim.
- "W blasku słońca" zainspirowało powstanie cyklu "Malowanki polskie".
- Te kompozycje pozostają świadectwem wrażliwości i elegancji, które definiują twórczość królowej polskiej piosenki.
W Radiu Pogoda wciąż echem odbija się głos, który od pokoleń kojarzy się z elegancją, spokojem i wzruszeniem. W kolejnej odsłonie cyklu "Najpiękniejsze melodie Ireny Santor" Monika Tarka ponownie zaprosiła do studia królową polskiej piosenki, by wspólnie powspominać wyjątkowy utwór - "W blasku słońca" z 1978 roku.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Irena Santor czy Anna Jantar? Tylko mistrz odgadnie wszystkie piosenki!
Choć rozmowa toczyła się jak zawsze w serdecznej, lekkiej atmosferze, nie brakowało w niej refleksji nad przemijaniem i miejscem poezji w muzyce. "Już się za państwem stęskniłam" – rozpoczęła audycję Irena Santor, jakby witała dawnych znajomych. Jej głos od razu wprowadził słuchaczy w ton ciepłej rozmowy, w której czas zwalnia, a każde wspomnienie nabiera barw.
Monika Tarka zapowiedziała, że tego dnia bohaterką spotkania będzie piosenka "W blasku słońca" - utwór, który powstał dzięki współpracy dwóch niezwykłych postaci polskiej kultury: Jana Zalewskiego i Lucjana Kaszyckiego. Dla Ireny Santor to nazwiska szczególnie bliskie.
Kaszycki to bardzo ważna osoba w moim dorobku artystycznym. Napisał kiedyś piosenkę z Janem Zalewskim, znakomitym poetą, który siebie za poetę nie uważał. Jan Zalewski mówił: "Nie, nie, ja jestem tylko tekściarzem". A przecież napisał bardzo wiele pięknych, poetyckich właśnie tekstów - zaczęła artystka.
Irena Santor była zachwycona propozycją
Słuchając piosenki po raz pierwszy, Irena Santor – jak sama przyznała – doznała niemal objawienia. W jej głosie słychać było autentyczne wzruszenie, gdy wspominała tamtą chwilę.
Słuchałam i myślę sobie: "Boże, przecież to jest cała Polska. To jest Kazimierz, to jest polski pejzaż, cudo" – opowiadała, jakby znów widziała przed oczami słońce nad Wisłą, połyskujące dachy i wąskie uliczki.
Ta piosenka stała się dla niej czymś więcej niż tylko kolejnym nagraniem. Była impulsem do stworzenia większej całości – cyklu, który ostatecznie przybrał nazwę "Malowanki polskie". Artystka marzyła, by stworzyć muzyczny portret kraju, jego krajobrazów i nastrojów, utrwalonych w dźwiękach i słowach.
Pomyślałam sobie, że gdyby zechcieli i napisali mi całą płytę takich właśnie polskich pejzaży, to byłabym szczęśliwa. No i napisali, napisali. Jestem wdzięczna losowi, że to się stało – powiedziała z charakterystyczną dla siebie mieszaniną dumy i skromności.
Inspiracja do powstania całego cyklu
Dla Ireny Santor ta współpraca była jednym z najpiękniejszych momentów w karierze, choć – jak sama przyznała – nie wszystko potoczyło się tak, jak by chciała. W czasach, gdy radiowe listy przebojów zdominowała muzyka rozrywkowa, subtelne, poetyckie utwory nie miały łatwo.
Niestety te piosenki nie stały się popularne. Radio niechętnie nadawało je. Ale one są. Może kiedyś się doczekają za mojego życia – dodała z lekkim uśmiechem, puszczając oczko do prowadzącej.
Irena Santor zdradziła, że cykl "Malowanki polskie" był w jej zamyśle czymś w rodzaju współczesnego "Śpiewnika domowego". "To miał być zapis polskiego pejzażu, naszych przeżyć, myśli, nastrojów. Nie każdy to zrozumiał, ale to była moja intencja" – tłumaczyła. W jej głosie brzmiała duma artystki, która nigdy nie szła na łatwiznę.
Więcej wspomnień znajdziesz w cyklu audycji pn. "Najpiękniejsze melodie Ireny Santor", do posłuchania >>>TUTAJ.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!