Irena Santor rozprawiła się z plotkami. To wyznała. "Aż tak to nie było"
Legenda polskiej piosenki po raz kolejny oczarowała słuchaczy Radia Pogoda. W audycji "Najpiękniejsze melodie Ireny Santor" artystka wróciła wspomnieniami do czasów Mazowsza – i przy okazji rozprawiła się z jedną z najpopularniejszych anegdot o swoim życiu. "Nie, nie, to aż tak nie było" - powiedziała ze śmiechem.
- Irena Santor z humorem prostuje uroczy mit o tym, jakoby boso biegała do Karolina.
- W audycji zabrzmiał utwór Wojciecha Młynarskiego i Włodzimierza Nahornego.
- Wers "iskierki młodości wciąż się w nas tną" idealnie oddaje ducha Ireny Santor.
W Radiu Pogoda ponownie zrobiło się nostalgicznie i ciepło. W audycji "Najpiękniejsze melodie Ireny Santor" legendarna artystka wróciła wspomnieniami do czasów młodości, a przy okazji rozprawiła się z pewnym uroczym mitem, który od lat krążył wśród fanów.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Irena Jarocka czy Santor? Mistrz zgarnie 100 proc. z zamkniętymi oczami!
W rozmowie z prowadzącą Moniką Tarką wspomniano historię, jakoby młoda Irena Santor miała biegać boso do Karolina (Centrum Folkloru Polskiego "Karolin", w którym w 1948 roku powstał Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca "Mazowsze"), by dostać się do zespołu.
Irena Santor dementuje: "Aż tak to nie było"
Według obiegowej wersji artystka przyjechała z Polanicy-Zdroju z tylko jedną parą butów i chciała je oszczędzać, dlatego przemierzała trasę przez las bez obuwia. Brzmi romantycznie, ale – jak się okazuje – niewiele ma wspólnego z prawdą. "Biegałam boso, ale w Solcu Kujawskim jako dziecko" – uśmiechnęła się Santor, słysząc pytanie prowadzącej.
Mimo że legenda brzmi jak gotowy scenariusz na film o skromnych początkach przyszłej legendy estrady, sama bohaterka opowieści sprostowała ją z humorem i precyzją. "Nie, nie, to aż tak nie było. Poza tym byłoby trudno, bo to osiem kilometrów, brukowana szosa. Szłam nią, ale w butach" – zaśmiała się artystka, wyraźnie rozbawiona całą sytuacją.
O tym jest "Wiosna w Karolinie"
Po krótkim sprostowaniu przyszedł czas na powrót do tego, co w audycji najważniejsze – muzyki i wspomnień. Kolejnym punktem programu była piosenka "Wiosna w Karolinie", napisana przez Wojciecha Młynarskiego i Włodzimierza Nahornego. Utwór, jak podkreśliła Irena Santor, to swoisty hołd dla czasów spędzonych w "Mazowszu".
To rzeczywiście moje wspomnienie o bajkowych ośmiu latach, kiedy byłam w Karolinie. To były ważne lata w moim życiu, bo w "Mazowszu" stworzono nam szkołę ogólnokształcącą i muzyczną. Ja się tam uczyłam alfabetu muzycznego – mówiła z czułością.
W dalszej części rozmowy artystka opowiadała, jak w tamtych latach odkrywała, że muzyka to nie tylko emocje, ale cały "kosmos" dźwięków i znaczeń.
Dowiedziałam się, że istnieje coś takiego, jak pojęcie "muzyka". Że można ją zapisać, potem odtworzyć, a nawet skomponować. To wszystko tworzy inny świat, inny wymiar – opowiadała.
Prowadząca zwróciła też uwagę na wyjątkowy tekst piosenki, w którym – jak powiedziała – wers "iskierki młodości wciąż się w nas tną" idealnie oddaje ducha Ireny Santor – kobiety, która mimo upływu lat nie traci blasku ani pasji. "Wojciech Młynarski. Jak już kiedyś mówiłam – wiedział o mnie wszystko" – stwierdziła z wdzięcznością artystka, zapowiadając utwór.
Więcej wspomnień znajdziesz w cyklu audycji pn. "Najpiękniejsze melodie Ireny Santor", do posłuchania >>>TUTAJ.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!