Była ikoną przedwojennego teatru. Wśród reżyserów siała postrach
Dziś, 19 kwietnia, obchodzimy rocznicę urodzin Ireny Eichlerówny, jednej z najwybitniejszych postaci polskiego teatru. Urodzona w 1908 roku w Warszawie, zdominowała scenę swoją charyzmą, hipnotyzującym głosem i niezachwianą pewnością siebie. Eichlerówna nie tylko grała, ale żyła teatrem, często ignorując reżyserów i kolegów po fachu. Jej talent i niezależność artystyczna na zawsze zmieniły polski teatr.
- 10 zdjęć Zobacz galerię
- Irena Eichlerówna dominowała na scenie, hipnotyzując publiczność i przyćmiewając innych artystów.
- Jej niezależność artystyczna sprawiała, że reżyserzy musieli podporządkować się jej wizji.
- Teatr był jej azylem, a każda rola wielkim wydarzeniem.
Gdy Irena Eichlerówna pojawiała się na scenie, nikt nie miał wątpliwości, kto tu rządzi. Nie chodziło wyłącznie o warsztat czy sceniczną charyzmę — choć i tych nie sposób jej było odmówić — ale o absolutną dominację. "Kiedy wchodzimy do teatru, z góry wiemy, że aktorka od pierwszej chwili zagarnie scenę dla siebie", pisał Adolf Rudnicki. I miał rację. Eichlerówna nie grała — ona hipnotyzowała. I nie uznawała w tej dziedzinie żadnych ustępstw.
Zobacz, jak na scenie prezentowała się Irena Eichlerówna. Kliknij >>>TUTAJ.
Urodzona 19 kwietnia 1908 roku w Warszawie, nie miała w planach aktorskiej kariery. Do szkoły teatralnej trafiła niemal przez przypadek, zainspirowana sugestią koleżanki. A jednak bardzo szybko okazało się, że scena to jej naturalne środowisko. Zadebiutowała z impetem, a jej występy momentalnie przyciągnęły uwagę krytyków i publiczności. Od samego początku widziano w niej coś więcej niż zwykłą aktorkę — była zjawiskiem.
Irena Eichlerówna. Królowa sceny
Irena Eichlerówna stworzyła swój niepodrabialny styl — mocno zaznaczony, teatralny, pełen rozmachu. Miała hipnotyzujący głos i niespotykaną umiejętność panowania nad każdą sekundą scenicznego czasu. Jej obecność sprawiała, że inni artyści stawali się jedynie tłem.
"Ona jest duszą sztuki, zaklętym czarem tej sztuki" — podkreślał Mieczysław Limanowski. "Stworzyła swój własny eichlerowski styl. Niech nikt się nie kusi grać tak jak ona, bo padnie" — ostrzegał natomiast Karol Adwentowicz.
Była jedną z tych postaci, które fascynują i irytują zarazem. Współpracownicy często mówili o jej apodyktyczności, nieprzewidywalności i skłonności do dominowania na scenie. Reżyserzy, zarówno ci młodzi, jak i doświadczeni, musieli liczyć się z tym, że Irena Eichlerówna najprawdopodobniej i tak zrealizuje własną wizję spektaklu.
Reżyser był jej zbędny
Erwin Axer wspominał, że próby do "Panny Julii" były dla niego klęską, bo Irena Eichlerówna odrzucała wszelkie sugestie. "Wiedziała wszystko. Kiedy próbowałem cokolwiek wyjaśnić, patrzyła na mnie spojrzeniem szeroko rozwartych oczu, czystym i współczującym, dziwiąc się, że taki bezmiar niewiedzy może zmieścić się w jednym człowieku" - podsumował gorzko w "Dialogu".
Podobne doświadczenia miał Andrzej Łapicki, który opowiadał, jak zignorowała go podczas spektaklu za drobną sprzeczkę. Zmieniała kwestie, sceniczne ustawienia, wychodziła przed szereg. Ale nawet on nie miał wątpliwości, że była wielką artystką, od której można się było uczyć całe życie.
Sama Irena Eichlerówna nie ukrywała, że na próby przychodziła już z gotową koncepcją roli. "W momencie, kiedy czytam utwór, widzę go. Można by więc powiedzieć, że mam gotową koncepcję, gdy przychodzę na próbę. Czy zmieniam ją? Nie przypominam sobie takiego faktu" — przyznawała szczerze.
I trudno jej się dziwić. Kiedy raz, w spektaklu "Pigmalion", oddała się w ręce reżysera, spektakl uznano za porażkę. "Eichlerówna jest wielka, kiedy pozostaje wierna tylko sobie" - stwierdził Lucjan Kydryński.
Teatr był jej azylem
Chociaż Irena Eichlerówna zadebiutowała również na ekranie — w 1933 roku w filmie "Wyrok życia" — kamera nigdy nie stała się jej sprzymierzeńcem. Kino ją nużyło i drażniło. Uważała, że tylko scena daje artystce prawdziwą możliwość wyrażenia siebie. "Film, nawet najlepszy, nie zastąpi mi nigdy teatru" — mówiła.
W czasie wojny występowała dla polskich uchodźców za granicą — w Rumunii, Francji i Brazylii. Na stałe powróciła do kraju dopiero po ośmiu latach. Jej powojenny styl nie zawsze trafiał w gusty recenzentów, ale nawet ci, którzy nie zgadzali się z jej teatralną "manierycznością", nie mogli pozostać obojętni wobec jej talentu. Jak zauważył Witold Sadowy, "każda jej nowa rola była wydarzeniem w skali ogólnopolskiej".
Ostatnie lata kariery spędziła nadal aktywnie, choć z mniejszą częstotliwością pojawiała się na scenie. Kiedy z niej zniknęła, teatr już nie był taki sam. Zmarła 12 września 1990 roku, zostawiając po sobie nie tylko wspomnienia, ale też legendę nieugiętej, niezależnej artystki, która kochała teatr tak mocno, że nie potrafiła się mu podporządkować — bo dla niej to teatr miał podążać za nią.
Zobacz, jak na scenie prezentowała się Irena Eichlerówna. Kliknij >>>TUTAJ.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!