Piosenka „Trzy, może nawet cztery dni” i Maryla Rodowicz w dziekanacie
Słowa „Zakopane, Zakopane, to znaczy tylko ja i ty” kojarzy każdy fan Maryli Rodowicz. Dowiedz się, jak powstała piosenka „Trzy, może nawet cztery dni”.
Dzisiaj piosenka „Trzy, może nawet cztery dni” w wykonaniu Maryli Rodowicz. Ktokolwiek będąc pod Wielką Krokwią, albo przynajmniej oglądając skoki narciarskie w telewizji, szczególnie gdy nasi rodacy święcą triumfy, musiał usłyszeć albo nawet osobiście w wielotysięcznym towarzystwie odśpiewać słowa: „Zakopane, Zakopane, to znaczy tylko ja i ty”.
Zakopane w piosence
I to miło, że piosenka ta, mimo że ma dobrze ponad 40 lat jest przypominana choćby w takiej oryginalnej formie. Pojawiła się zresztą w filmie „Kulig”, a Zakopane jak wiadomo, to kraina cudów. Dla każdego, kto lubi i śnieg, i sporty zimowe w Tatrzańskim Parku Narodowym znajduje się wiele zakopiańskich ośrodków narciarskich. Zakopane w lecie zamienia się też w miejsce i dla pieszych wędrowców i rowerzystów górskich, dla zwiedzających jest pięknym miejscem do odwiedzenia. Od malowniczych domów po malownicze góry, po przyjaznych górali. Zresztą to miejsce na pewno sprzyja zakochaniu i poznaniu kogoś, może i na całe życie.
Posłuchajmy teraz tej piosenki „Trzy, może nawet cztery dni” Maryla Rodowicz będzie śpiewała. Tekst tej piosenki napisał Andrzej Bianusz, a muzykę skomponował Adam Sławiński.
„Maryla Rodowicz proszona do dziekanatu”
Jak wspominała Maryla Rodowicz w rozmowie z tygodnikiem „Angora” w 2011 roku, jej droga do nagrania tej piosenki była naprawdę niezwykła:
„Studiowałam wtedy w Akademii Wychowania Fizycznego. Właśnie w kostiumie do ćwiczeń brałam udział w zajęciach z gimnastyki, kiedy nadeszła wiadomość telefoniczna, że „studentka Rodowicz proszona jest do dziekanatu”. Tak mnie to poruszyło, że w tym kostiumie od razu pobiegłam do drugiego budynku, a tam, jak w amerykańskim filmie, czeka mnie informacja, że nadeszła propozycja, żebym ja, nieznana szerzej studentka zagrała w filmie muzycznym „Kulig” gdyż piosenkarka Krystyna Konarska wyjechała do Paryża i nie wraca, a tu już są napisane dla niej piosenki i nawet nagrane podkłady. Więc padło na mnie. […] Od jednej koleżanki pożyczyłam sweter, od drugiej buty, ładne, ale za to filcowe i strasznie przemakały – wspomina. Pojechałam nocnym pociągiem i w ciemnościach przedzierałam się przez zaspy, w tych przemokniętych butach, za to z nartami na plecach, bo wiadomo, Zakopane. Ale później przez dwa tygodnie przebywałam w zupełnie odrealnionym świecie. Piosenki Adasia piękne. Zarówno, „Jeszcze zima” jak i „Trzy, może nawet…” nagrałam je już we właściwej tonacji z gitarzystami na swoją pierwszą płytę” - wspominała w rozmowie z Adamem Halberem w ramach cyklu „Jak powstają przeboje?”.
Zobacz też:
-
PKP zapłaci karę za wykorzystanie piosenki Maryli Rodowicz