Nowa książka Agnieszki Olejnik "Zupełnie inny cud" [PODCAST]
"Zupełnie inny cud" to opowieść o tym, że wcale nie trzeba czekać na anioły. Przecież każdy ma własne skrzydła. Agnieszka Olejnik przekonuje, że nie wolno marnować życia na czekanie. Ani na anioły, ani na cuda.
Agnieszka Olejnik była gościem Radia Pogoda i Anny Stachowskiej w cyklu programów "Wieczór autorski":
O czym jest świąteczna, książkowa propozycja od Agnieszki Olejnik?
ZARYS FABUŁY:
Z Agnieszką Olejnik o najnowszej powieści:
"Zupełnie inny cud" to Twoja propozycja na tegoroczne święta. To książka pełna dobrych emocji?
Mam taką nadzieję, choć początkowo, kiedy poznajemy rodzinę Hallów, zauważamy, że wcale nie jest sielankowo. Każdy z jej członków niesie własny bagaż, a jest to brzemię nielekkie. Każdy ma jakieś zadry, głębokie rany i zadawnione blizny. Wydaje się, że są między nimi takie żale, których ani zapomnieć, ani wybaczyć się nie da. A jednak magia świąt potrafi czynić cuda - choć może niekoniecznie jest to magia Bożego Narodzenia, a bardziej zadziała tu dobroć, zwyczajna życzliwość i otwarcie na drugiego człowieka. Zaś cud, który w końcu się wydarzy, okaże się zupełnie inny niż ten, którego można by się spodziewać.
Książka pokazuje, jak wielką moc mają ludzie i ich dobre uczynki. Wcale nie trzeba czekać na anioła, aniołowie są wśród nas?
Jestem przekonana, że nie tylko nie trzeba, ale wręcz nie wolno marnować życia na czekanie. Ani na anioły, ani na cuda. Sami możemy czynić dobro, co więcej - powinniśmy stać się aniołami nie tylko dla innych, ale też dla samych siebie. Trochę łagodności, wyrozumiałości, dostrzeganie urody małych spraw, wdzięczność, wybaczanie - oto sztuka dobrego życia.
Wszystko zależy od nastawienia. Dla jednych coś jest cudem, a drugiej osoby może być zbiegiem okoliczności. Twoja książka to nauka doceniania?
Chciałabym, aby lektura "Zupełnie innego cudu" stała się taką właśnie nauką. Sama uczę się owej trudnej sztuki każdego dnia. Jak wszyscy bywam zmęczona, sfrustrowana, rozgoryczona, zniechęcona - moje życie nie jest przecież tylko pasmem przyjemności. Jest w nim miejsce na ciężką pracę, niewyspanie, kłótnie, ból głowy i łzy. Ale staram się dostrzegać jasną stronę każdej takiej sytuacji. Gdyby nie zmęczenie, nie doceniłabym chwili, gdy wreszcie mogę się położyć. Gdyby nie brak czasu, sobotnie wieczory z książką nie smakowałyby tak cudownie… Gdyby nie choroba od czasu do czasu, nie doceniłabym momentu, gdy zdrowieję. I o tym także jest moja powieść.
Brzmi jak idealny upominek, nie tylko na święta! Komu podarowałabyś tę książkę?
Myślę, że to doskonały prezent dla każdego, a zwłaszcza dla tych pań, które traktują święta zadaniowo. To i to trzeba upichcić, z tym zdążyć, tu posprzątać, tego i owego zaprosić… A gdyby tak nieco zwolnić? Gdyby nie mówić "muszę", tylko "mogę"? Gdyby spróbować cieszyć się tym wszystkim i bawić? To nie szkodzi, że podłoga nie lśni jak lustro, że na oknie pojawiły się świeże zacieki, a ciasto nie wyszło… To naprawdę nie jest istotne.
A co jest?
Myślę, że tak naprawdę, w głębi serca, każda z nas zna odpowiedź.
Już we wtorek 26 października autorka będzie gościem Anny Stachowskiej i programu "Wieczór autorki w Radiu Pogoda". Zapraszamy!