Ta kolęda od lat łamie serca Polaków. Jej przesłanie jest wyjątkowe
Spośród wszystkich świątecznych piosenek i pastorałek ta wyróżnia się prawdziwie niepowtarzalnym klimatem. Choć ani jej tekst, ani melodia nie są radosne, zajmuje w sercach Polaków szczególne miejsce. "Kolęda dla nieobecnych" zachwyca od prawie trzech dekad. Oto jak powstała.
- "Kolęda dla nieobecnych" cieszy się mianem najpiękniejszej wśród współczesnych kolęd.
- Utwór napisali wspólnie Szymon Mucha i Zbigniew Preisner. Jego pierwszą wykonawczynią została Beata Rybotycka.
- Kolejne fragmenty piosenki powstawały na odległość. Twórcy konsultowali się ze sobą telefonicznie.
Czas grudniowych spotkań w gronie najbliższych często umila nam muzyka. Im bliżej Bożego Narodzenia, tym chętniej słuchamy kolęd, pastorałek i innych piosenek, wprowadzających nas w odpowiedni nastrój.
Szczególne miejsce wśród tego rodzaju utworów zajmuje ta poruszająca kompozycja, będąca wspólnym dziełem Zbigniewa Preisnera i Szymona Muchy. Nie bez powodu nazywa się ją współcześnie jedną z najpiękniejszych.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Trudny quiz świąteczny. Połącz kolędę z tytułem. 15/20 to wyzwanie!
"Kolęda dla nieobecnych", bo właśnie o niej mowa, stanowi przeciwwagę dla radosnych bożonarodzeniowych pastorałek. To utwór, który wprawia w zadumę. Jego tekst jest wyjątkowo refleksyjny i skupia się na pamięci o tych, których nie ma już przy wigilijnym stole. To między innymi dlatego Polacy tak go pokochali.
To jedna z najpiękniejszych kolęd. Tak powstała
Za melodię "Kolędy dla nieobecnych" odpowiedzialny jest Zbigniew Preisner. To właśnie na jego albumie, noszącym tytuł "Moje kolędy na koniec wiek", wydanym w 1997 roku, znalazła się świąteczna kompozycja. O napisanie słów do piosenki poproszono Szymona Muchę. Co ciekawe, tekściarz i kompozytor stworzyli utwór na odległość – przez telefon.
Tak o całym procesie twórczym opowiadał Szymon Mucha w rozmowie z Anną Jowsą dla Polskiej Agencji Prasowej:
Zbigniew Preisner szukał nowych tekstów. Miał pomysł na "Kolędę dla nieobecnych", chciał, aby był to utwór, dotykający w jakiś sposób osób i światów, które już zniknęły. Justyna Szafran i Leszek Możdżer podsunęli Preisnerowi moje teksty, a potem wszystko nabrało rozpędu.
Nostalgiczny utwór wciąż chwyta za serce
Dzielące obu odpowiedzialnych za powstanie "Kolędy dla nieobecnych" artystów kilometry nie okazały się przeszkodą. – Mieszkałem wtedy przy ul. Mostowej w Poznaniu, i pamiętam, jak Zbyszek zadzwonił i zanucił mi przez telefon refren tej kolędy – opowiadał dla PAP Szymon Mucha.
Utwór powstawał dwuetapowo, tzn. do tego zanuconego refrenu napisałem słowa, potem dostałem muzykę do zwrotek, i dopisałem zwrotki. Jakiś tydzień, dwa później znów zadzwonił Zbigniew Preisner i puścił mi przez telefon cały utwór nagrany z panią Beatą Rybotycką. To był bardzo wzruszający moment, bo takie wykonanie, taka muzyka, i współpraca z takimi osobami to dla mnie ogromny zaszczyt – dodał autor.
Dzięki poetyckiemu tekstowi i nastrojowości, "Kolęda dla nieobecnych" stała się z biegiem lat nieformalnym hymnem wszystkich osób przeżywających Boże Narodzenie w poczuciu straty lub tęsknoty. Beata Rybotycka, znana Polakom nie tylko ze sceny, ale i ekranu oraz teatralnych desek, do dziś wykonuje utwór na koncertach.