Mira Kubasińska zachwycała głosem. Wokalistka Breakoutu miała złote serce

4 min. czytania
25.10.2023 09:10
Zareaguj Reakcja
Mira Kubasińska była określana mianem królowej polskiego bluesa. Jej przeboje nagrane z Tadeuszem Nalepą podbijały listy przebojów. Po rozstaniu z mężem zniknęła ze sceny. Jej wielki powrót do muzyki przerwała nagła śmierć. 25 października mija 18 lat odkąd zabrakło Miry Kubasińskiej.
|
fot. Mira Kubasińska była królową bluesa. źródło: Kadr z teledysku do 'Poszłabym za tobą'

Mira Kubasińska była niezwykle charyzmatyczną wokalistką kultowego zespołów Blackout i Breakout. Jej twórczość zachwycała, a piosenkarka dała się poznać jako niezwykle ciepła osoba. Artystka zmarła 25 października 2005 roku, pozostawiając po sobie ogromny smutek i żal. Oto co powiedział o niej przyjaciel.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!

 

Mira Kubasińska była damą polskiego bluesa

Mira była jedną z najpopularniejszych piosenkarek lat 70. Z uwagi na melancholijne oblicze i piękny głos, nazywano ją "damą polskiego bluesa". Artystka miała w swoim repertuarze wiele hitów, które stały się ponadczasowymi przebojami. Utwory takie jak "Poszłabym za tobą", "Liście zabrał wiatr", czy też "Gdybyś kochał, hej" wciąż mają wielu fanów.

Nalepa i Kubasińska stworzyli ponadczasowy duet, który na zawsze zrewolucjonizował polską scenę muzyczną. Na stałe zapisał się też na kartach historii popkultury. Mimo to Mira Kubasińska była niezwykle skromną artystką. Starała się żyć po swojemu i dystansować się od show-biznesowego świata.

Zobacz także: Grzegorz Damięcki o miłości do ludzi z pasją i „filozofii na swój własny użytek”

Nigdy nie uważała się za gwiazdę, co wielokrotnie podkreślała. Nie podobał jej się także tytuł "damy polskiego bluesa". Do samego końca pozostała sobą, choć bardzo przeżyła rozstanie z mężem. Utrata ukochanego całkowicie ją załamała.

To była bardzo dobra osoba. Szalenie ciepła, strasznie ciężko mi o tym mówić, bo byłem z nią mocno zaprzyjaźniony (...) Fantastyczna dziewczyna. (...) Sama pochodziła z rodziny nie najbogatszej. Miała szacunek dla ludzi ubogich. Była bardzo dobrą osobą (...) Była bardzo lubiana, a przede wszystkim była bezkonfliktowa. Nie było z nią żadnych problemów, jakie pojawiają się w takich grupach po kilku latach pracy. U niej nie było gwiazdorstwa - mówił po latach Tadeusz Trzciński, który grał w zespole Breakout na ustnej harmonijce, cytowany przez "Vivę!".

Zobacz także: Tadeusz Sznuk drży o swoje zdrowie. To wyjawił uczestnik „1 z 10”

 

"Nawet mi się nie śniło, że będę śpiewać zawodowo"

Mira Kubasińska już od najmłodszych lat pasjonowała się sztuką. Muzyka była nieodłącznym elementem jej życia. Kochała taniec i śpiew, jednak nie marzyła nawet o zostaniu piosenkarką. Nie wierzyła w siebie i nigdy nie spodziewała się, że jej talent zachwyci tak wielu ludzi. Nie pozwalała jej na to wrodzona skromność.

Dziadek grał na skrzypkach, na harmonii, ojciec też pogrywał, ale tylko w domu, przy jakichś uroczystościach — Wigilii, imieninach… I to wszystko. Ja natomiast słuchałam Sławy Przybylskiej. Oczywiście z radia, które w tamtych czasach było jeszcze rzadkością. Jak już ktoś miał radio, to pół Ostrowca się do niego schodziło - wspominała w rozmowie z Mariuszem Szalbierzem.

Zdradziła także wówczas, że w latach młodości nie wiązała swojej przyszłości z muzyką. Chciała zostać wówczas tancerką. Jako dziecko uczęszczała na lekcje tańca w zespole folklorystycznym. Uczyła się baletu w Zakładowym Domu Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim, skąd pochodziła. Później wraz z Nalepą wystąpiła na II Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie w 1963 roku.

Potraktowałam ten występ jako przygodę. Nawet mi się nie śniło, że będę śpiewać zawodowo. Wręcz przeciwnie, sądziłam, że raczej wyląduję w jakimś w zespole tanecznym, "Mazowszu" czy "Śląsku" - wyznała w tym samym wywiadzie.

Zobacz także: Gdy złamał jej serce, Halamy szukała cała Polska. Losy najsłynniejszej przedwojennej tancerki

 

Miłość, muzyka świetlana przyszłość i nagła śmierć

Lata 60. były dla Miry Kubasińskiej czasem wyjątkowo ciężkiej pracy. Współpracowała wówczas z dwoma zespołami - The London Beats, a także z zespołem Nalepy - Blackout.

Przełomowym rokiem okazał się rok 1968, kiedy to Blackout ewoluował w Breakout. Pierwszy skład grupy przedstawiał się następująco: Tadeusz Nalepa, Mira Kubasińska, Krzysztof Dłutowski, Józef Hajdasz i Janusz Zieliński.

[instagram]

Zobacz także: Irena Santor została wyróżniona. „Kiedy się zestarzeję, będę miała co wspominać”

Breakout dotarł do zbuntowanych serc dorastającej młodzieży, a także krytyków. Zdaniem ekspertów, grupa "wyrwała polską muzykę z bigbitowego przedszkola i pokazała, czym jest prawdziwy rock". Fani pokochali z kolei głęboki i hipnotyzujący wokal Miry Kubasińskiej. Zachwyciły ich także poetyckie teksty Bogdana Loebla oraz magiczne brzmienia Tadeusza Nalepy.

Zespół Breakout nagrał wiele niezapomnianych przebojów. Wśród nich znalazły się takie hity jak: "Poszłabym za Tobą", "W co mam wierzyć", "Gdybyś kochał, hej!", "Do kogo idziesz", "Ogień", "Modlitwa", "Co się stało kwiatom". Po dziś dzień zachwycają nowe pokolenia Polaków.

25 października 2005 roku był tragicznym i ostatnim dniem życia wokalistki Breakoutu. Mira Kubasińska wybrała się wówczas na zakupy. Tuż przed sklepem zakręciło jej się w głowie i straciła przytomność.

Przechodnie zauważyli, że przez dłuższy czas leżała na chodniku, jednak nikt jej nie pomógł. Mieszkańcy Otwocka wiedzieli bowiem, że kobieta ma ogromny problem z alkoholowym nałogiem.

Uzależnienie całkowicie zawładnęło jej życiem, dlatego wszyscy myśleli, że jest ona pijana. Do szpitala dotarła po wielu godzinach od zdarzenia i nie udało jej się uratować. Na miejscu okazało się, że miała udar mózgu.

Zobacz także: Pola Gonciarz jako Anna Jantar. Ten występ zwala z nóg!

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!